Dziękuję Ci, Halino, za lekcję, którą wyniosłem z małżeństwa z Twoją córką Jadwigą. Oddaję naszego syna Marka z powrotem w Twoje ręce.
Droga teściowo!
Przykro mi, iż nie mogę zwracać się do Ciebie jako mama, tak jak marzyłałam, kiedy po raz pierwszy się spotkałyśmy i kiedy Twój syn zaręczył się ze mną. Oczywiście bardzo chciałam założyć rodzinę; moje bliskie przyjaciółki od lat były zamężne i z zazdrością patrzyły, jak ich mężowie i żony wspierają się nawzajem, okazują szacunek i miłość.
Śniłam o domu, w którym mężczyzna zawsze będzie przy mnie, o oparciu, które znajdę w ramionach partnera, o dzieciach, które wspólnie będziemy wychowywać. Marzyłam też o tym, by troszczyć się o męża, by czuł moją miłość i byśmy mogli rozmawiać o wszystkim.
Gdy po raz pierwszy zobaczyłam, jak Twój syn traktuje Ciebie, pomyślałam, iż wychowałeś właśnie takiego mężczyznę, którego potrzebuję. Przed ślubem wypowiedziałaś zdanie, które wyznaczało przyszłe perspektywy: Marek jest przyzwyczajony, by dbać o jedną kobietę. To krótkie stwierdzenie jest esencją tego, co wpożyłaś mu od dzieciństwa.
Marek nigdy nie odmówi pobrania leków z apteki przy Twoim domu, choć apteka stoi kilka kroków od mieszkania, a zakup nie wymaga wysiłku. Gdy drzwi wejściowe skrzypią, mój mąż Tomasz natychmiast je nasmaruje, więc nie martwisz się o poważny problem. To, iż w naszym mieszkaniu drzwi różnie skrzypią, nie stanowi dla niego problemu, podobnie jak drzwiczki szafy.
Kiedy Tomasz odwoził mnie do domu, zamiast wspólnego spaceru po Łazienkach, wywołałaś awanturę, oskarżając mnie o lenistwo i wygodę. Czyż nie wygodniej pojechać samochodem niż wędrować pociągiem? Samodzielne ciągnięcie walizki nie brzmi zachęcająco, ale Ty chciałaś po prostu odetchnąć świeżym powietrzem.
Marek jest wzorowym synem. Gdy nie mogłaś zasnąć i w środku nocy podzieliłaś się ze mną swoim złym samopoczuciem, nie myśląc o porannym wyjściu do pracy, on pośpiesznie złapał taksówkę, bo wieczorem wypił i nie chciał ryzykować prawa jazdy. Zamiast podziękować, powiedziałeś, iż nie ma nic złego w powstrzymaniu się od picia, jeżeli jego matka potrzebuje pomocy w nocy. Oczywiście możesz powstrzymać się od wszystkiego, nie tylko od alkoholu, bo on jest Twoim synem, a ja jestem tylko jego żoną.
Gratuluję Ci, iż nie oddajesz mi pola w relacji z synem, choć to dziwne dzielić się mężczyzną. Ty nie chcesz się nim dzielić z nikim.
Dzięki Bogu, iż nie mamy dzieci. Od razu nie zauważyłyby, ale i tak nie mogłyby żądać tatusia, bo babcia ma pierwszeństwo. Twój troskliwy syn nie wsparł mnie, gdy naprawdę tego potrzebowałam; pomogła mi przyjaciółka, rozumiejąc, iż depresja nie przyniesie nic dobrego. Liczyłam na chociaż kilka słów wsparcia, współczucia i zrozumienia od Marka, a on znów skierował swoją uwagę ku Tobie.
Tak, przyznaję, przegrałem; nie mogłem stać się dla niej tym, kim Ty jesteś, choć bardzo się starałem. Szkoda, iż wszystkie te starania przeszły niezauważone. On naprawdę kocha jedną kobietę Ciebie. Słowa miłości, które wypowiedział, były jedynie formalnością, protokołem między narzeczonymi.
Chcę być potrzebny mężczyźnie, nie potrzebuję błyszczącego, idealnego faceta, który układa wszystko w sztywne szeregi, jak Twój syn. Niech czasem wróci późno po alkoholu z kolegami z pracy coś, czego on nigdy nie pozwalał. Najważniejsze, by potrzebował mnie, martwił się o moje porażki i cieszył się z moich sukcesów.
Cieszę się, iż dostrzegłem, iż mój mąż nigdy nie będzie takim człowiekiem. Nie mieliśmy z nim dzieci, bo nie potrzebujesz intensywnych emocji; Twój syn oszczędzał Twoje serce, a nie moje. To właśnie ta gospodarność skłoniła mnie do próby ciąży. Teraz w naszym życiu pojawi się drugi człowiek i mały chłopiec, który przyjdzie na świat za trzy miesiące.
Obiecuję wychować tego chłopca na prawdziwego mężczyznę, choć nie w Twoim rozumieniu tego słowa. Dziękuję Ci za doświadczenie, które zdobyłem w małżeństwie z Twoją córką. Oddaję Marka Tobie, zdrowego, troskliwego i opiekuńczego. Bądźcie szczęśliwi.
Twój były zięć.



