10 marca 2025 r.
Droga Stasko,
Z żalem przyjmuję, iż nie mogę już nazwać Cię mamą, tak jak marzyłam, gdy po raz pierwszy spotkałyśmy się i kiedy Michał poprosił mnie o rękę. Od zawsze pragnęłam małżeństwa; moje przyjaciółki od lat były zamężne i patrzyłam na nie z zazdrością, podziwiając, jak wspólnie budują życie, szanują się i kochają.
Wyobrażałam sobie rodzinę, w której mężczyzna zawsze stoi przy mnie, w której znajdę oparcie, w której nasze dzieci będą rosły pod naszą wspólną opieką. Marzyłam o tym, by troszczyć się o męża, by czuł moją miłość i by mógł rozmawiać ze mną o wszystkim.
Kiedy po raz pierwszy zobaczyłam, jak Michał odnosi się do Ciebie, pomyślałam, iż wychowałeś właśnie takiego człowieka, którego potrzebuję w życiu. Przed ślubem wypowiedziałaś jedno zdanie, które wyznaczało moje przyszłe oczekiwania. Być może je zapomniałaś, ale ja wciąż je pamiętam i żałuję, iż nie przywiązałam do nich większej wagi. Brzmiało ono: Mój syn przyzwyczajony jest do bycia przy jednej kobiecie. To krótkie zdanie oddaje to, co wniosłaś do jego serca od lat dziecięcych.
Michał nigdy nie odmówiłby, by pojechać do apteki po lekarstwa dla Ciebie, choćby jeżeli apteka stoi tuż obok Twojego domu i zakup nie sprawia trudności. Gdy drzwi wejściowe w Twoim domu skrzypią, mój mąż, Krzysztof, od razu wziąłby się za ich nasmarowanie, więc nie musisz się martwić o poważny problem. To, iż w naszym mieszkaniu wszystkie drzwi wydają różne odgłosy, nie przeszkadza mu tak samo, jak opadające drzwi w szafie.
Kiedy Krzysztof zawiózł mnie do domu, zamiast zaproponować wspólny spacer w Łazienkach, zrobiłaś zamieszanie, oskarżając mnie o bezduszność, lenistwo i przyzwyczajenie do wygody. Czyż nie jest prawdą, iż podróż samochodem jest wygodniejsza niż pociąg, a ciągnięcie ciężkich siatek samodzielnie nie ma sensu? Ty jednak pragnęłaś chwili świeżego powietrza.
Mój mąż jest wspaniałym synem. Kiedy nie mogłaś zasnąć i w środku nocy podzieliłaś się ze mną swoim złym samopoczuciem, nie myśląc o porannym wyjściu do pracy, Krzysztof pośpiesznie wziął taksówkę, bo wieczorem trochę wypił i nie chciał ryzykować prowadzenia. Zamiast podziękować, usłyszałam od Ciebie, iż nie ma nic złego w powstrzymaniu się od picia, jeżeli matka potrzebuje pomocy w nocy. Oczywiście możesz powstrzymać się od wszystkiego, nie tylko od alkoholu, bo on jest Twoim synem, a ja tylko jego żoną.
Gratuluję Ci, iż nie odejmujesz mi miejsca w relacji z synem, choć dziwnie jest dzielić się mężczyzną. Ty nie chcesz go dzielić z nikim.
Dzięki Bogu, iż nie mamy jeszcze dzieci. Nie poznałyby od razu, iż potrzebują taty, bo babcia ma pierwszeństwo. Twój troskliwy syn nie wsparł mnie w chwili, gdy naprawdę tego potrzebowałam; pomogła mi przyjaciółka, rozumiejąc, iż depresja nie przyniesie nic dobrego. Liczyłam na choć kilka słów wsparcia od Michała, a on znowu skupił się na Tobie.
Przyznaję, przegrałam; nie udało mi się stać dla niego tym, kim Ty jesteś, choć bardzo się starałam. Szkoda, iż moje starania przeszły niezauważone. On naprawdę kocha jedną kobietę Ciebie. Jego słowa miłości do mnie były tylko formalnością, protokołem narzeczonych.
Chcę być potrzebna mężczyźnie, nie szukam błyszczącego, idealnego męża, który wszystko układa w sztywne schematy, jak to robi Twój syn. Niech czasem wróci do domu po napoju z kolegami, co Michał nigdy nie robił. Najważniejsze, żeby mnie potrzebował, martwił się moimi porażkami i cieszył się z moich sukcesów.
Cieszę się, iż zrozumiałam, iż Krzysztof nigdy nie będzie takim człowiekiem. Nie mieliśmy z nim dzieci, bo nie potrzebowałam silnych emocji; Michał oszczędzał Twoje serce, jedynie Twoje. To właśnie ta gospodarność skłoniła mnie do rozważenia ciąży. Teraz w moim życiu jest drugi człowiek i mały chłopiec, który przyjdzie na świat za trzy miesiące.
Obiecuję wychować tego chłopca na prawdziwego mężczyznę, ale nie w Twoim rozumieniu tego słowa. Dziękuję Ci za doświadczenia, które zdobyłam w małżeństwie z Michałem. Zwracam go Tobie, zdrowego, troskliwego i opiekuńczego. Bądźcie szczęśliwi.
Twoja była synowa, Jagoda.














