Dziewczyna z zamożnej rodziny

newsempire24.com 1 tydzień temu

Córka bogatych rodziców

Wiele osób zazdrościło Karolinie. Mówili, iż urodziła się w czepku. Ojciec to wpływowy przedsiębiorca, a mama – córka zamożnych rodziców.

Mieszkali w luksusowej dzielnicy pod Warszawą, ale w stolicy mieli jeszcze większe, przytulne mieszkanie. Karolinę do szkoły zawoził osobisty kierowca. Uczyła się, rzecz jasna, w prywatnej szkole, a choćby tam jej rodzina wyróżniała się zamożnością.

Karolina zawsze była ubrana w markowe ciuchy, a na wakacje latali co najmniej trzy razy w roku. Idealne życie? Nie dla niej.

Dla Karoliny to było jak koszmar. Chętnie zamieniłaby się z każdym dzieckiem z biednej, ale szczęśliwej rodziny.

Rodzice Karoliny nie tylko się nie kochali, ale wręcz się nienawidzili. Jednak nie mogli się rozstać, bo łączył ich wspólny biznes.

Ojciec zdradzał matkę niemalże publicznie i Karolina często widywała jego kochanki.

Matka piła. I to dużo. Od innych alkoholików różniła ją tylko cena alkoholu, który spożywała, i to, czym go zakąszała – owocami egzotycznymi i owocami morza. Jej dni zaczynały się od kieliszka wina, a wieczorem nie było mowy o mniej niż dwóch butelkach.

Nikt nie przejmował się problemami Karoliny. Gdy tylko miała jakieś pytania lub wątpliwości, ojciec po prostu dawał jej pieniądze, mówiąc: „Nie mam teraz czasu”.

Matka, zawsze pod wpływem, ani nie chciała, ani nie potrafiła się nią zajmować. Albo narzekała na życie, albo nie była w stanie normalnie rozmawiać.

Po powrocie ze szkoły Karolina zamykała się w swoim pokoju i marzyła o dniu, kiedy wyrwie się z tego piekła. choćby imprezy i spotkania z przyjaciółmi jej nie przyciągały, bo wiedziała, iż gdyby coś się stało, rodzice choćby by tego nie zauważyli.

Było oczywiste, iż Karolina dostała się na najlepszy uniwersytet w Warszawie. Kiedy powiedziała ojcu, iż chce zamieszkać na swoim, nie miał nic przeciwko. Obiecał, iż wynajmie dla niej mieszkanie.

Radość była krótka. Ojciec zaprosił ją na rozmowę przed zakupem mieszkania.

– Kiedy skończysz studia, przygotuję cię do prowadzenia rodzinnego biznesu.

Karolina nie zamierzała kontynuować działalności ojca i dziadka. Powiedziała to wprost. Wolała nową branżę – turystykę. Marzyła o założeniu biura podróży, tworzeniu ciekawych tras. Choć na urlopie rodzice w dalszym ciągu się kłócili, a matka piła, te podróże były dla Karoliny jak oddech.

Ojciec, który nigdy nie przejmował się córką, postanowił teraz postawić ultimatum: albo będzie robić, co jej każe, albo odetnie ją od funduszy.

Podobny wybór miała jej matka, gdy zgodziła się na warunki dziadka. Uwielbiała luksus, za niego była gotowa żyć z mężczyzną, który jej nie kochał. Jednak pieniądze zaczęła wykorzystywać tylko na alkohol.

Karolina nie chciała powtarzać losu matki. Zrozumiała, iż nie tylko o firmę tu chodzi. Ojciec nie pozwoliłby jej poślubić kogo chciała ani robić tego, co chciała. niedługo byłaby jak matka.

Odważnie oświadczyła, iż nie podda się ojcu. I ten zrealizował swoją groźbę: odciął ją od pieniędzy. Karta została zablokowana, a ona miała opuścić dom.

Wzięła swoje rzeczy i wyjechała. Miała trochę gotówki na pierwsze wydatki. Wiedziała, iż studia będą drogie, ale postanowiła sobie poradzić.

Ponieważ ojciec nie zamierzał opłacać jej nauki, wynajęła pokój i znalazła pracę jako kelnerka. Ciężko było dziewczynie, która nigdy nie umyła ani jednego talerza, ale wiedziała, iż ma cel.

Chciała się poddać. Chciała wrócić do ojca i powiedzieć, iż zgadza się na wszystko. Ale gdy tylko myślała o matce, zaciskała zęby i pracowała dalej.

Pracowała nocami, a dniami studiowała. Z trudem znalazła pieniądze na kolejny semestr i wynajem.

Pewnego dnia, kierownik w restauracji, gdzie pracowała, zauważył jej zaangażowanie i awansował ją na stanowisko menadżera. Karolina wyróżniała się pośród innych kelnerów swoją dyscypliną i kulturą osobistą.

Zaczęła zarabiać więcej i po pół roku poznała jednego z klientów restauracji.

Pomiędzy nimi zawiązał się romans. Karolina nigdy nie ujawniała swojego prawdziwego pochodzenia. Mówiła, iż z rodzicami się nie dogaduje, iż mama pije, a ojciec nie jest najlepszym człowiekiem. O ich bogactwie nie wspominała.

Wkrótce zamieszkała z tym mężczyzną. Marek miał własne mieszkanie, co uwolniło Karolinę od potrzeby wynajmu. Zmieniła numer telefonu, by rodzice jej nie znaleźli.

Karolina skończyła uniwersytet i rozpoczęła pracę w biurze podróży. Po ślubie założyła własne biuro. Wszystko tak, jak marzyła. Ale największą satysfakcję dawała jej świadomość, iż osiągnęła to bez pieniędzy rodziców. Wyszła za Marka, którego kochała, choć nie był milionerem.

Urodziła im się córka, Zosia, i Karolina obdarzyła ją miłością, jakiej sama nigdy nie doświadczyła.

Zosi miała już cztery lata, gdy pewnego dnia, podczas pobytu w domu, zadzwonił domofon.

– Ja otworzę, – powiedział Marek.

Wracając, był nieco zaskoczony.

– Karolina, to twój ojciec.

Kobieta poczuła się źle. Weszła do przedpokoju i zobaczyła go.

Starzał się, ale to przez cały czas był jej ojciec, surowy bez śladu uśmiechu.

– Cześć, Karolino.

– Cześć, – odpowiedziała nerwowo.

– Jak się masz?

– Jak widzisz, – wskazała ręką ich skromny przedpokój. – Wszystko świetnie.

– Nasza ostatnia rozmowa nie była zbyt przyjemna. Miałem nadzieję, iż zmienisz zdanie.

– Chciałeś powiedzieć, iż liczyłeś na to, iż sobie nie poradzę, – uśmiechnęła się gorzko.

– Może. Ale jesteś silniejsza od swojej matki.

– Jak się ma mama? – spytała, zawstydzona swoją niewiedzą.

– Tak samo. A może choćby gorzej. Chciałbym nawiązać kontakt. Wiem, iż mam wnuczkę. Mogę wiele dla niej zrobić, zapisać do prywatnego przedszkola. I dla ciebie… nie powinnaś żyć w takim miejscu.

Karolina pokręciła głową. Znów chciał wszystko załatwić pieniędzmi.

– Nie, tatku. Dobrze nam tu.

– Nie rozśmieszaj mnie, – uśmiechnął się krzywo. – Jakie to życie?

– Szczęśliwe. W rodzinie, gdzie się nawzajem kocha i wspiera. Ale tego nie zrozumiesz.

– Może masz rację. jeżeli będziesz czegoś potrzebować, daj znać.

Karolina pokiwała głową i zamknęła drzwi. Niespodziewanie zaczęła płakać. Rodzicom nie brakowało jej, tata chciał jedynie odzyskać kontrolę i może uczynić z wnuczki kogoś, kogo nie zdobyła jego córka. Ale Karolina na to nie pozwoli.

– Wszystko w porządku? – zapytał Marek, widząc ją we łzach.

– Tak, wszystko dobrze, – uśmiechnęła się i objęła go. – Bardzo dobrze. Cieszę się, iż was mam.

A adekwatnie, wszystko było dobrze. Jak mawiają, pieniądze szczęścia nie dają. Karolina wiedziała, co mówi.

Idź do oryginalnego materiału