Dziewczyna zamożnych rodziców

newsempire24.com 6 dni temu

Córka bogatych rodziców

Wielu zazdrościło Alicji. Mówili, iż urodziła się ze srebrną łyżeczką w ustach. Ojciec – znany przedsiębiorca, mama – córka bogatych rodziców.

Mieszkali w eleganckim osiedlu pod Warszawą, ale w stolicy mieli jeszcze większe, przytulne mieszkanie. Alicję do szkoły zawsze zawoził prywatny kierowca. Uczyła się w szkole prywatnej, ale choćby tam jej rodzina uchodziła za bardzo zamożną.

Dziewczynka zawsze nosiła markowe ubrania, a na wakacje wyjeżdżali przynajmniej trzy razy w roku. Życie jak z bajki.

Ale dla Alicji to nie była bajka. To był horror. Chętnie zamieniłaby się miejscem z każdym dzieckiem z biednej, ale szczęśliwej rodziny.

Rodzice Alicji nie tylko, iż się nie kochali, oni się nienawidzili. Ale nie mogli się rozejść, ponieważ łączył ich wspólny biznes.

Ojciec zdradzał matkę niemalże otwarcie, a Alicja wiele razy widziała jego kochanki.

Matka piła. Bardzo dużo. Różniła się od zwykłych alkoholików tym, iż piła drogie alkohole i zakąszała je owocami morza i egzotycznymi owocami. W innych aspektach była jak każdy pijak. Dzień zaczynała od kieliszka wina, a wieczorem miała już za sobą dwie butelki.

Nikt się Alicją nie interesował. o ile miała jakieś problemy czy pytania, ojciec po prostu dawał jej pieniądze, powtarzając standardową frazę: „Nie mam czasu słuchać”.

Matka niemal zawsze była pijana, więc Alicji choćby nie chciało się do niej zbliżać. Bo albo zaczynała narzekać na życie, albo nie była w stanie zrozumieć, co się do niej mówi.

Po powrocie ze szkoły Alicja zamykała się w swoim pokoju i marzyła o dniu, w którym wydostanie się z tego piekła. choćby imprezy i spacery z przyjaciółmi jej nie przyciągały, bo wiedziała, iż o ile coś się jej stanie, rodzice zorientują się ostatni.

Nic dziwnego, iż Alicja dostała się na najlepszy uniwersytet w mieście. Kiedy powiedziała ojcu, iż chce mieszkać sama, nie miał nic przeciwko. Obiecał, iż wyśle do niej agenta nieruchomości, który znajdzie jej mieszkanie.

Alicja była zachwycona. W końcu nie będzie musiała słuchać kłótni, widzieć pijanej matki i słyszeć, jak ojciec rozmawia z kochankami. Ale to nie było takie proste.

Zanim ojciec kupił jej mieszkanie, wezwał ją na rozmowę.

– Kiedy skończysz uniwersytet, zacznę cię uczyć rodzinnego biznesu. Będziesz razem ze mną nim zarządzać.

Alicja nie zamierzała kontynuować działalności ojca i dziadka. Oznajmiła mu to bez ogródek. Była zniesmaczona tym biznesem, przez który rodzice musieli razem żyć i cierpieć. Alicja cierpiała z nimi przez całe swoje dzieciństwo.

Zamiast tego, dziewczyna wybrała turystykę. Chciała otworzyć własne biuro podróży, planować interesujące trasy. Na szczęście dużo podróżowali, i chociaż na urlopie mogła się na chwilę odciąć. Chociaż choćby tam, rodzice ciągle się kłócili, a mama piła dużo. Raz choćby w hotelu, w pokoju obok, ojciec zameldował swoją kochankę i Alicja widziała, jak wieczorami, gdy mama była już nieprzytomna, wychodził do niej.

Mimo to, te wyjazdy choć trochę ożywiały dziewczynkę. Zwiedzała, spędzała czas na plaży, by nie uczestniczyć w rodzinnych dramatach. W dzieciństwie towarzyszyła jej niania Alicji – jedyna osoba, która się o nią troszczyła. Potem, gdy dorosła, była zdana tylko na siebie.

Dlatego turystyka ją przyciągała. Nie chciała się zajmować rodzinnym biznesem. Dla niej to było coś, co zrujnowało jej życie.

A wtedy ojciec, któremu zawsze było obojętne na jej sytuację, nagle postawił ultimatum: jeżeli chce, żeby ją utrzymywał, ma robić to, co on jej powie.

To samo spotkało jej mamę, kiedy zgodziła się na warunki dziadka. Tyle iż ona uwielbiała luksusowe życie i była gotowa żyć z mężczyzną, którego nie kochała dla prosperującego biznesu. Tylko ostatnio pieniądze były jej potrzebne tylko na drogie wino.

Alicja nie chciała powtórzyć jej losu. Wiedziała, iż zarządzanie biznesem to mało. Ojciec nie pozwoli jej wyjść za mąż za kogoś, kogo pokocha. Nie pozwoli jej robić tego, co chce. A niedługo poczuje się jak w złotej klatce i zacznie też zaczynać dzień od wina.

Alicja stanowczo oznajmiła, iż nie będzie posłuszna ojcu. Ten wypełnił swoją obietnicę: pozbawił ją pieniędzy. Karta została zablokowana i nakazał jej wyjechać z ich domu, mówiąc, iż ci, którzy tam mieszkają, muszą mu się podporządkować.

Chciał w ten sposób wywrzeć na niej presję. Ale patrząc na swoją matkę, Alicja obiecała sobie, iż nigdy nie będzie taka.

Zabrała swoje rzeczy i wyjechała w nieznane, na szczęście miała trochę gotówki, którą miała na wydatki kieszonkowe. Teraz musiała na te pieniądze przetrwać.

Alicja wiedziała, iż ojciec nie będzie płacił za jej naukę. Wynajęła sobie pokój (pieniędzy starczyło na kilka miesięcy) i zatrudniła się jako kelnerka. Dziewczynie, która nigdy w życiu nie umyła ani jednego talerza, było ciężko. Ale znała swój cel i wytrzymywała.

Chciała się poddać. Chciała przyjść do ojca i powiedzieć, iż zgadza się na wszystko. Byle się wyspać, byle dobrze zjeść. Ale wtedy przypominała sobie o mamie i, zaciskając zęby, pracowała dalej.

Pracowała nocami, a w dzień się uczyła. Ledwo jej starczyło na kolejny semestr i opłaty za mieszkanie, wiedziała, iż będzie musiała tak wytrzymać jeszcze kilka lat.

Ale miała szczęście. Zauważył ją menedżer lokalu, w którym pracowała. Alicja wyróżniała się na tle szorstkich i czasem niemądrych kelnerek.

Wkrótce awansowała na stanowisko administratora. Zawsze miała poprawną mowę, dobrą postawę i świetną figurę. Idealnie nadawała się do tej roli.

Alicja zaczęła zarabiać trochę więcej, a po pół roku poznała jednego z klientów.

Nawiązali romans. Alicja nigdy nie wspominała, kim jest. Mówiła, iż ma złe stosunki z rodzicami, matka pije, a ojciec nie jest najwierniejszy. Że są bardzo bogaci, nie wspominała. Wiedziała, iż to nie skończy się dobrze.

Niebawem zamieszkała z tym mężczyzną. Adam miał własne mieszkanie, więc Alicja nie musiała już wynajmować. Zmieniła numer telefonu, by rodzice jej nie szukali.

Udało jej się skończyć studia, a potem podjęła pracę w biurze podróży. A po ślubie udało jej się otworzyć własne biuro. Wszystko było jak w jej marzeniach. Ale najbardziej cieszyła ją świadomość, iż poradziła sobie bez pieniędzy rodziców. I wyszła za mąż za tego, kogo pokochała, mimo iż nie miał milionów.

Urodziła im się córeczka, Marysia, i Alicja dawała jej tyle miłości, ile chciałaby dostać od swoich rodziców.

Marysia miała już cztery lata. Pewnego razu byli w domu, gdy w ich mieszkaniu zadzwonił domofon.

– Ja otworzę – powiedział mąż.

Wrócił nieco zdezorientowany.

– Alicja, mówi ktoś, iż to twój tata.

Kobiecie zrobiło się słabo. Wyszła do przedpokoju i zobaczyła ojca.

Był starszy. Zmarszczki rozlały się wokół jego oczu i na czole. Ale to wciąż był jej tata, wciąż surowy, bez śladu uśmiechu.

– Cześć, Alicja.

– Cześć – odpowiedziała, mocno zdenerwowana.

– Jak sobie radzisz?

– Jak widzisz – Alicja wskazała na ich niewielki przedpokój – wszystko u mnie w porządku.

– Nie skończyliśmy rozmowy ostatnim razem. Miałem nadzieję, iż zmienisz zdanie.

– Chciałeś powiedzieć, iż liczyłeś, iż sobie nie poradzę – gorzko się uśmiechnęła.

– Może i tak. Ale jesteś silniejsza od swojej mamy.

– Jak ona się miewa? – zapytała Alicja, uświadamiając sobie, iż kilka wie o swojej rodzinie.

– Bez zmian. Albo gorzej. Chciałbym się z tobą znowu spotykać. Wiem, iż mam wnuczkę. Mogę wiele jej dać, choćby miejsce w prywatnym przedszkolu. I tobie… Nie wypada mieszkać w takim mieszkaniu.

Alicja kręciła głową. choćby nie chciał się z nią zobaczyć. Jak zwykle chciał się wykupić pieniędzmi.

– Nie potrzebujemy tego, tato. Żyjemy świetnie.

– Nie rozśmieszaj mnie – prychnął. – To nie jest życie.

– Tak, którego ja nie miałam. Szczęśliwe. Gdzie wszyscy się kochają, nikt nikomu nie zdradza, gdzie problemy się rozwiązuje, a nie wykupuje pieniędzmi. Ale tego nie zrozumiesz.

– Może i tak – odparł. – jeżeli coś będziesz potrzebować, dzwoń.

Alicja skinęła głową i zamknęła drzwi za ojcem. Niespodziewanie dla siebie, zorientowała się, iż płacze. Bo rodzice choćby nie tęsknili, tata po prostu chciał odzyskać kontrolę. I błędem byłoby z Marysi zrobić to, kim Alicja nie chciała być. Ale Alicja na to nie pozwoli.

– Wszystko w porządku? – zapytał Adam, gdy zastał żonę we łzach.

– Tak, wszystko świetnie – uśmiechnęła się i objęła go. – Wszystko bardzo dobrze. Cieszę się, iż jesteście w moim życiu.

I rzeczywiście, wszystko było dobrze. I choćby co kto mówił, pieniądze to nie wszystko. A Alicja wiedziała to najlepiej.

Idź do oryginalnego materiału