Dziewczynko, do kogo idziesz? zapytałam.
Szukam mamy, nie widziałaś jej? Mała, może sześcioletnia dziewczynka spojrzała na mnie uważnie.
Zastanowiłam się. W tym domu mieszkałam od niedawna, a mieszkanie naprzeciwko, przed którym stała, było puste, o ile wiedziałam.
Ale tam nikogo nie ma odparłam.
Dziewczynka wybuchnęła płaczem i usiadła na schodach.
Ciociu, bardzo potrzebujemy mamy! Tylko ona może wszystko naprawić, tata bardzo za nią tęskni
Stałam zmieszana, nie wiedząc, jak pomóc temu niewinnemu stworzeniu. Nie miałam dzieci, więc nie znałam się na takich sprawach
Przytulić? Zaprosić na herbatę? Ale czy poszłaby z obcą kobietą? Wtedy zadzwonił mój telefon. Poprosiłam ją, by nie odchodziła, i pobiegłam. Gdy wróciłam ślad po niej zastygł.
Cały wiec myślałam tylko o niej. Postanowiłam zadzwonić do właścicielki mieszkania, by zapytać o sąsiadów.
Tam od lat nikt nie mieszka powiedziała pani Zofia a czemu pytasz?
Dziś przychodziła dziewczynka, szukała mamy
Sąsiadka zamilkła, jakby coś sobie przypominając.
To pewno córka Katarzyny ale ona już nie żyje. Mąż został sam z niemowlęciem. Nie wytrzymał w tym mieszkaniu, wyprowadził się. Od tamtej pory stoi puste
Wiesz co, Irenko, mieszkają niedaleko. jeżeli przyjdzie znowu, odprowadź ich i podała mi adres.
Z czasem ta historia zaczęła blednąć. Pracowałam, wracałam późno, wyjeżdżałam wcześnie.
Aż pewnego dnia, tuż przed świętami, znów usłyszałam ciche pukanie i łkanie. Podbiegłam do drzwi stała tam ta sama szarooka dziewczynka.
Co się stało? Gdzie twój tata?
W domu, a ja szukam mamy szepnęła.
Przypomniałam sobie o adresie. Poprosiłam, by poczekała u mnie, a sama pobiegłam szukać kartki. Wróciłam spała już skulona jak kotek. Przeniosłam ją delikatnie na kanapę i znów zadzwoniłam do pani Zofii.
Pamięta pani tę dziewczynkę? Jest u mnie. Chciałam ją odprowadzić, ale zasnęła. Pewnie ojciec się martwi
Mieszkam niedaleko nich, spróbuję zajrzeć odparła.
Czekając, poprawiłam niesforny kosmyk włosów dziecka. Tak bardzo marzyłam o własnych dzieciach ale los miał inne plany. Z mężem żyliśmy w zgodzie, aż przyszedł czas na potomstwo.
Zaszłam w ciążę, ale straciłam dziecko przez stres w pracy. Drugą ciążę też poroniłam. Potem, mimo starań, nie udało się już
Mąż odszedł. Wiem, iż ma córkę z nową rodziną, ale wymazałam go z życia.
Tak minęło siedem lat samotności w wynajmowanych mieszkaniach.
Rozmyślania przerwało pukanie. Otworzyłam i nie wierzyłam własnym oczom. Na progu stał mój były mąż
Jurek? Skąd ty się tu wziąłeś?
Przyszedłem po córkę Zaraz, Sienkiewicza 5, tak?
Tak. To twoja córka? Wejdź, śpi.
Poszliśmy do kuchni, nastawiłam czajnik. Życie potrafi zaskakiwać
Nie przeszkadzamy? Obudzę Anię i pójdziemy.
Niech śpi. Co się stało? Kilka razy już przychodziła, pukała do tamtych drzwi
Jurek przetarł oczy i zaczął opowiadać:
Kilka lat temu mieszkaliśmy w tym mieszkaniu z Kasią. Dostała je w spadku po dziadku. niedługo zaszła w ciążę, byłem w siódmym niebie!
Gdy nadszedł poród, zawiozłem ją do szpitala. Płakała, jakby przeczuwała Ścisnęła mnie za ręce i prosiła, bym zadbał o dziecko, jeżeli coś jej się stanie. Były komplikacje Nie udało się jej uratować.
Przykro mi Pogładziłam go po ramieniu. Widziałam, jak walczył ze łzami, ale w końcu się poddał.
W salonie rozległ się tupot małych stóp.
Tatusiu?
Jurek rzucił się do córki, przytulił mocno.
Aniu, tak się martwiłem Dlaczego wyszłaś bez pytania?
Chcę znaleźć mamę
Znajdziemy ją, ale później. Chodźmy do domu.
Dziękuję, Irenko. Jurek podał mi wizytówkę. Dzwonij, jeżeli Ania znów tu przyjdzie. Mieszkamy niedaleko, teraz już zna drogę.
Skąd wiedziała o tym mieszkaniu?
Pokazałem je jej westchnął. Musiałem zabrać kilka rzeczy. Zobaczyła zdjęcia Kasi na ścianach i odtąd marzy o spotkaniu. Powiedziałem, iż mama wyjechała, ale wróci
Odeszli. Kilka dni później Jurek zadzwonił. Odnowiliśmy kontakt. W weekendy chodziliśmy we trójkę do parku, kawiarni, kina. Ania przywiązała się do mnie, raz choćby nazwała mamą.
Irenko powiedział pewnego dnia Jurek przeprowadź się do nas. Dość już wynajmowanych kątów. Ania za tobą tęskni, ciągle pyta.
A ty?
Ja też Spuścił wzrok i ujął moje dłonie. Bardzo za tobą tęskniłem. Wybacz mi wszystko
Od tamtej pory jesteśmy razem. Wychowujemy nasze małe szczęście Hanię. Każdego dnia dziękuję losowi za ten dar być kochaną żoną i matką.
I choć Hania nie jest moją rodz
