Dziewczyno, co ty tutaj robisz? Jakie dziecko trzymasz na rękach?

polregion.pl 3 godzin temu

Nie rozpieszczałam mojego syna. Uczył się dobrze, pomagał mi, był grzecznym i wzorowym chłopcem. Gdy Tomek powiedział mi, iż zamierza iść do pracy, bardzo się zmartwiłam. Nie chciałam zostać sama.

A co z Jagodą? zapytałam syna o jego dziewczynę.
Rozstaliśmy się.

Byłam zaskoczona, bo myślałam, iż szykuje się ślub. Naprawdę dobrze razem wyglądali. Oczywiście było mi żal, iż wszystko tak smutno się zakończyło, ale do ich związku się nie wtrącałam.

Syn wyjechał. Rozmawialiśmy regularnie. Znalazł pracę, miał przyjaciół i niedługo nową miłość. Nie pozostawało mi nic innego, jak tylko cierpliwie czekać na spotkanie z tą miłością. Co prawda Tomek nie spieszył się, by mnie przedstawić. Kupiłam sobie kotka i zajęłam się nim.

Pewnego wieczoru wracałam z pracy, kiedy usłyszałam cichy głos: Dobry wieczór!

Podniosłam głowę i zobaczyłam sylwetkę Jagody w półmroku. Trzymała na rękach niemowlę.
Dziewczyno, co ty tutaj robisz? Czyje to dziecko? zapytałam zdezorientowana.
Możesz mnie oceniać, ale to twoja wnuczka. Bałam się powiedzieć Tomkowi o ciąży, bo nasze rozstanie nie było miłe. Wróciłam do mamy i tam urodziłam dziecko. Mama zmarła miesiąc temu, nie mam już innych bliskich. Przyszłam do ciebie.
Co zamierzasz zrobić?
Chyba będę musiała oddać córeczkę do domu dziecka. Nie mam gdzie mieszkać. Przyszłam… jeżeli coś mi się stanie, możesz chociaż odwiedzać wnuczkę wyszeptała drżącym głosem.
Nie wygłupiaj się. Wychowamy ją razem. Chodź do mnie.

I tak przyjęłam Jagodę i jej córkę pod swój dach. Dziewczynka była bardzo podobna do mojego syna, więc nie miałam żadnych wątpliwości. Jagoda pomagała mi w domu, a ja pracowałam i zarabiałam złotówki a żyło nam się całkiem dobrze. Niedługo potem Tomek zadzwonił z informacją, iż przyjedzie lada dzień. Nie wiedziałam, czy przyjedzie sam. Na to pytanie nie chciał mi odpowiedzieć.

Gdy przyjechał, karmiłam akurat małą dziewczynkę.
Kto tu taki śliczny nam wyrósł? zdziwionym głosem zapytał Tomek.
Synu, to twoja córka.
No proszę A ja też nie przyjechałem sam powiedział Tomek, wnosząc do mieszkania kołyskę.
A to kto?
To mój syn. Jego mama zmarła przy porodzie, nie mogłem go zostawić.

Jagoda wyszła do przedpokoju i długo patrzyła na Tomka. Rozmawiali sami przez całą wieczór, nie wtrącałam się. Ale najważniejsze, iż rok później wzięli ślub i obydwoje dzieci wychowywały się już we wspólnej rodzinie.

Teraz Tomek buduje duży dom chcą wyprowadzić się z ciasnego mieszkania. A ja zdradzę wam sekret niedługo pojawi się kolejny wnuczek. Co za szczęście!

Idź do oryginalnego materiału