Diecezja tarnowska. Według statystyk kościelnych to region, gdzie wskaźnik uczestniczących w niedzielnej mszy jest najwyższy w Polsce i wynosi 60,5 proc.
Ujanowice należą do tych, gdzie jest on najwyższy w Polsce. Wynosi ponad 80 proc., choć bywało, iż przekraczał 90 proc. "Tu pobito polski rekord pobożności", "Najpobożniejsza wieś w Polsce" – pisano o niej już ponad 10 lat temu.
Ujanowice leżą w gminie Laskowa w Małopolsce. To potężny bastion PiS – poniżej znajdziecie reportaż Darii Różańskiej-Danisz z tego miejsca.
Dziś tropy kierują nas tam z powodu edukacji zdrowotnej, która na PiS i Kościół działa jak płachta na byka. Jak gwałtownie się przekonujemy, na wielu mieszkańców tego regionu też. Ale nie na wszystkich.
Nauczycielka: – Na dzień dzisiejszy z każdej klasy już wypisanych jest po kilka osób
– Lawinowo rodzice rezygnują z edukacji zdrowotnej. Część już przyniosła rezygnacje, również dziś były pytania o to, gdzie je zanieść. Tych rezygnacji jest dużo. Na dzień dzisiejszy z każdej klasy już wypisanych jest po kilka osób. Nie ma klasy, gdzie ktoś by nie zrezygnował. Ale nie jest też tak, żeby cała klasa zrezygnowała. Podejrzewamy, iż jak we wrześniu dzieci zobaczą, iż część kolegów i koleżanek nie chodzi, to same też będą namawiać rodziców, żeby je wypisali – mówi nam nauczycielka ze szkoły na terenie gmina Laskowa.
Sama z bezradności rozkłada ręce. Jej syn jest uczniem i ona nie składa rezygnacji. Nie wie, jak sytuacja będzie wyglądać w jego szkole, ale ma poczucie, iż taki przedmiot jest potrzebny uczniom.
– Wiadomo, iż przede wszystkim rodzic wychowuje dziecko, a nie szkoła. Ale myślę, iż dobrze by było, żeby dzieci miały takie podstawy od fachowca na lekcji, a nie z internetu. o ile mój syn będzie mówił, iż na tych lekcjach przekazywane są treści, których nie powinno być, wtedy w każdej chwili też mogę zrezygnować – mówi.
Dokładnie przeczytała podstawę programową edukacji zdrowotnej.
– Przekonuję wszystkich, iż to jest dobre. Owszem, jest dział o seksualności, który wywołuje największe oburzenie. Ale pozostałe działy dotyczą pierwszej pomocy przedmedycznej, o zdrowym odżywianiu, o zdrowym, aktywnym trybie życia. Gdy mówię to rodzicom, odpowiadają, iż nie wiedzą, iż muszą się zastanowić. Ale widać, iż kościelne słowo jest najważniejsze. W naszym regionie kościelne lobby jest bardzo mocne i ciężko jest przekonać rodziców, iż edukacja zdrowotna to dobry pomysł. Tu padło to na bardzo podatny grunt – mówi.
Mieszkanka gminy Laskowa: – Swoich dzieci nigdy bym na to nie posłała
Faktycznie, w rozmowach z niektórymi mieszkańcami, doświadczamy tego, jak trudno ich przekonać bez względu na to, czy mają dzieci w wieku szkolnym, czy nie.
Dziadek kilkunastu wnucząt: – Ja zostałem wychowany normalnie. Czy wychowanie ludzi według zasad 10 przykazań to coś złego? Czy lepiej wychowywać, ucząc masturbacji i jakichś dziwnych, nienormalnych rzeczy? Mi się to w głowie nie mieści. To stawianie świata na głowie, które kiedyś musi się zemścić.
– Czy pana wnuki będą chodzić na ten przedmiot? – pytam pro forma.
– Absolutnie nie! o ile moje dzieci zostały wychowane w takim duchu jak ja, to jak mogą myśleć inaczej? Uważam, iż większość rodziców u nas wypisze dzieci z tych zajęć. Mocno bym się zdziwił, gdyby było inaczej. Nie rozumiem, jak ludzie mogą popierać takie zajęcia, skoro szykuje nam się takie wywrotowe myślenie – tak uważa.
Ale to, co najbardziej rzuca się w oczy, to fakt iż mało kto naprawdę dokładnie wie, o co chodzi. Większość rozmówców przyznaje, iż nie czytała podstawy programowej. Nie wiedzą, czego dzieci miałyby się uczyć na lekcji, przed którą ostrzega Kościół i PiS.
– Wiem tak ogólnie, tak dokładnie to nie. Sama osobiście nie czytałam. Ale z tego, co słyszę, to większość rodziców jest przeciwko temu, iż wiedza dotycząca płciowości jest przekazywana w nieodpowidni sposób. Słyszę, iż nie chcą na to posyłać dzieci. Już wychowanie do życia w rodzinie kiedyś było lepsze niż to – mówi jedna z mieszkanek.
Twierdzi, iż na tę chwilę nie słyszała o żadnej osobie, która nie planowałaby wypisania dziecka z tych zajęć.
Dalsza część artykułu poniżej:
W Ujanowicach, Laskowej i innych miejscowościach tej gminy słyszymy wiele podobnych głosów. Wiedza o podstawie programowej wydaje się prawie żadna. A krytyka ogromna.
"Szczegółów nie znam", "Jeszcze dobrze nie wiem, o co chodzi"
Matka dorosłych już dzieci, której temat bezpośrednio nie dotyczy, reaguje: – Jestem przeciwko temu przedmiotowi. Swoich dzieci nigdy bym na to nie posłała. Ale co zrobią inni rodzice, to ich wola. Nikomu nic nie sugeruję.
– Dlaczego jest pani przeciwko? – dopytuję.
– Bo pod piękną nazwą tego przedmiotu kryją się treści zupełnie nie związane z tym tematem. Szczegółów dokładnie nie znam, więc nie będę się wypowiadać. Ale z tego, co pobieżnie się zorientowałam na podstawie dostępnych źródeł, to wypisałabym swoje dzieci z tego przedmiotu – odpowiada.
Inna matka, dzieci też już poza szkołą. – Ja jeszcze choćby dobrze nie wiem, o co chodzi z tą edukacją. A co to jest? Te seksualne rzeczy? O to chodzi? – w telefonie słychać sympatyczny głos.
Głośno rozważa temat niechcianych ciąż i tego, iż młodzież kilka wie, a wiedzę czerpie z internetu.
– jeżeli ktoś mądrze by o tym mówił, to czemu nie. Ale jeżeli ktoś będzie wciskał kity, iż LGBT jest dobre, to absolutnie nie!. Natychmiast wypisuję dziecko z tych zajęć! – krótko podsumowuje, co o tym myśli.
Młody ojciec (jego dzieci temat jeszcze nie dotyczy) zakłada, iż większość rodziców będzie raczej przeciwna tej edukacji. – Jesteśmy prawicową wioską. Myślę, iż u nas to będzie jednoznaczne i rodzice będą wypisywać dzieci. Pewnie trafią się wyjątki, ale obstawiam, iż wiekszość będzie przeciwko – uważa.
Dlaczego?
– Bo to powinna być indywidualna kwestia dla wszystkich jak wychowa swoje dziecko, a nie narzucona przez system. Zaraz wszystko pomału będzie robione pod czyjeś dyktando i już nic nie będzie wolno robić w wolnym kraju – odpowiada.
A inna z mieszkanek reaguje tak żywiołowo: – Sprzeciw jest w 100 proc.! Wszyscy są przeciwko. choćby nie ma o co pytać, bo na pewno w 100 procentach wszyscy są na nie.
Dalsza część artykułu poniżej:
"Te treści są na telefonach", "Ja w edukacji zdrowotnej nie widzę nic złego"
Wydaje się, iż jednak chyba nie jest to pełne 100 proc. I być może jest to sygnał, iż sami najbardziej religijni mieszkańcy gminy mogą się jeszcze zaskoczyć.
Bo w niektórych głosach czuć i spokój, i rozsądek. Jest dyskusja. I nie wszędzie na dziś dzień słychać o rezygnacjach w tutejszych szkołach.
Jedna z mieszkanek mówi, iż są mieszane uczucia. Przyznaje, iż sama wolałaby, aby w szkole była druga lekcja religii niż edukacja zdrowotna, ale ze szkoły otrzymała link do podstawy programowej i widzi, iż jest tam prawie to samo, co dzieci miały na lekcjach WDŻ. – To prawie ta sama tematyka – zauważa.
Dyskutują o tym z innymi rodzicami. Czekają, żeby zobaczyć, jak będzie. Jak tłumaczy, mają obawy, gdy chodzi o pewne treści, które powinny być dostosowane do wieku dzieci.
– Są pewne granice. Mamy świadomość, iż wszystko zależy od nauczyciela. Od tego, z jakich materiałów będzie korzystał. Ale też od świadomości rodziców. Te treści są też na telefonach. jeżeli rodzic nie wie, co dziecko robi na komórce i jeżeli nie zwraca na nie uwagi, to żadne zakazy tego nie pohamują – mówi.
Tłumaczy jeszcze: – To my, rodzice, kształtujemy pogląd dzieci. I nie chodzi o żadne poglądy jak w średniowieczu. Jestem wykształcona, moi znajomi również. Wszyscy potrafimy pogodzić Boga i zasady. Tu chodzi o przyszłość naszych dzieci.
Obstawia, iż ostatecznie wynik uczestnictwa na tych zajęciach będzie 50:50
– Ja w edukacji zdrowotnej nie widzę nic złego, a jestem katoliczką. O wszystkim trzeba rozmawiać z dziećmi i młodzieżą. jeżeli my tego nie będziemy ich uczyć, to nauczy ich sieć internetowa. A w jakim kontekście ich nauczy? Trudno powiedzieć – słyszymy w innej szkole w tej samej gminie.
W innej szkole poruszenia nie ma. Wójt: – Zobaczymy, jak będzie
Przypomnijmy. W ostatnich dniach biskupi zwrócili się w tej sprawie do rodziców. Zaapelowali:
Apele głoszą też politycy PiS. Można by się więc spodziewać, iż w tak religijnej gminie wszędzie już trwałby wielki szturm. Tuż przed 1 września obraz nie jest jednak tak jednoznaczny.
Wójt gminy Laskowa nie miał żadnych telefonów w tej sprawie od rodziców. Nie orientował się też jeszcze, jak wygląda sytuacja w poszczególnych szkołach.
– Ciężko mi powiedzieć, ilu rodziców będzie chciało wypisać swoje dzieci z tych zajęć. Czas na podjęcie decyzji jest do 25 września. Myślę, iż pierwszy tydzień września już wiele pokaże. Na razie z jednej szkoły mam sygnał, iż do tej pory rodzice nie zgłaszali, iż będą wypisywać dzieci. Zobaczymy, jak będzie – mówi naTemat Piotr Stach.
Zastrzega, iż nie włącza się w tę kwestię. Nie chce dawać żadnych wskazówek. Niech rodzice sami decydują, czy chcą posyłać dzieci na te zajęcia, czy nie. Sam nie sprawdzał też podręcznika do tego przedmiotu.
– Słyszymy różne opinie na ten temat, również skrajne. jeżeli faktycznie dzieci miałyby być uczone o rzeczach, o których wcześniej w szkole nie uczono, to pewnie byłoby to szkodliwe dla dzieci. Dużo jednak zależy od nauczyciela – mówi tylko.
W innej placówce szkolnej w tej gminie też słyszymy, iż jeszcze wielkiego poruszenia nie ma. Do tej pory był tylko jeden telefon od rodziców, czy można zrezygnować. Usłyszeli, iż jeżeli chcą, rezygnacje mogą składać po 1 września. Lekcje EZ na pewno są zaplanowane. Ma prowadzić je nauczyciel z ich grona, nie z zewnątrz.
– Na razie nie ma większych emocji, jeżeli chodzi o naszą szkołę. U nas bardzo spokojnie jest to przyjmowane, choć dochodzą do nas informacje, iż w niektórych rodzice chcą rezygnować i księża to nagłaśniają. Czas pokaże, jak będzie po 1 września – słyszymy w tej szkole.
"A pani myśli, iż ludzie urodzeni w latach .60 nie dawali sobie z tym rady?"
W każdym razie nam nie udaje się przekonać niechętnych, iż w edukacji zdrowotej chodzi też o coś innego. Na przykład prosta rzecz – dzieciaki dostaną wskazówki, jak poruszać się po systemie zdrowia.
– A pani myśli, iż ludzie urodzeni w latach .60 nie dawali sobie z tym rady? Była edukacja na ten temat? Nie było. I nie było tragedii, iż 10-miesięczne miasto w Polsce wymiera, bo dzieci się nie rodzą. Do pewnych rzeczy ludzie dorastają. W pewnym momencie pewne rzeczy są przekazywane przez rodziców, czy w inny sposób. A dziś jest tylko seksualizacja i nie wiadomo co – odbija piłeczkę jeden z mieszkańców.
Inny od razu uderza, iż lepiej poprawić jakość polskiego, czy matematyki. – Żadnych rozmów z rodzicami nie było na ten temat. My nie wiemy, co będzie na tym przedmiocie. Obstawiam, iż na razie sami nauczyciele nie wiedzą – powtarza.