Zuzanna, moja najwierniejsza przyjaciółka, i ja zawsze byłyśmy nierozłączne, odkąd pamiętamy. Razem biegałyśmy do przedszkola, potem do podstawówki, a w końcu trafiłyśmy na ten sam uniwersytet w Poznaniu. Tam, jakby w zwiewnym śnie, pojawił się przystojny młodzieniec, którego obecność owiała korytarze subtelnym fioletem. Serce moje zaczęło do niego tańczyć, ale los szykował mi zupełnie inną melodię. On, choć otoczony mgłą nieświadomości, spojrzał nagle właśnie na Zuzannę, która była nie tylko piękna, ale emanowała jakąś bajkową aurą, i zakochał się w niej po sam kres duszy.
Pewnego wieczoru, gdy księżyc wydawał się być zrobiony z piernika, Zuzanna przyszła do mnie, pytając szeptem, czy może kokietować tego chłopaka, bo i ją ogarnęły uczucia. Zawahałam się, jakby czas płynął do tyłu, i wyznałam, iż te sprawy są mi bliskie, ale nie przeszkadza mi jej szczęście. W rzeczywistości wręcz oddałam jej miłość, która była dla mnie wszystkim. Dni mijały, lata przesypywały się jak piasek w klepsydrze i każda z nas ułożyła sobie życie były tam dzieci i mieszkania pachnące kompotem z jabłek. Uczucia do chłopaka wyparowały niczym rosa z porannych traw, a ja całą siebie oddałam domowi.
Pewnego leniwego popołudnia, gdy wróble krzyczały z balkonów, Zuzanna poprosiła mnie, abym ją przykryła, bo szykuje się na tajemnicze spotkanie. Zdziwiłam się: dlaczego jej mąż, ten, co zarabia złotówki cicho licząc je w kuchni, nie powinien wiedzieć? Zuzanna wyznała mi w sennym półcieniu, iż zakochała się w innym mężczyźnie i nie potrafi już bez niego oddychać. Jednocześnie nie zamierzała opuszczać męża, bo był dobrym żywicielem, kochał dzieci, robił kanapki w niedziele i traktował ją z serdecznością.
Patrzyłam na wszystko jak przez witraż, pełna niezrozumienia. Jej mąż był z tych, co tulą dzieci do snu i wracają z pracy z czekoladą. Nie mogłam pojąć po co chciała go zdradzić. Gdyby był obojętny, gdyby jej nie doceniał, może znalazłabym dla niej usprawiedliwienie. Ale w blasku jego czułości i codziennego wsparcia, rozumiałam coraz mniej, dlaczego Zuzanna szukała emocji w obcych, nierealnych krajobrazach, zamiast podlewać te, które wyrosły w jej własnym domu z kolorowych snów.





![Dorota Deląg: Bycie mamą, zwłaszcza samodzielną, to istna harówa [PODCAST "Bliżej"]](https://m.mamadu.pl/aaffc119db54f7efc2a0cc6ca7d81ecb,1920,1080,0,0.webp)





