Justyna, moja najbliższa przyjaciółka, i ja jesteśmy nierozłączne od najmłodszych lat. Razem chodziłyśmy do przedszkola, potem do szkoły podstawowej, a choćby wybrałyśmy tę samą uczelnię w Warszawie. Tam właśnie pojawił się przystojny, ujmujący chłopak. Zakochałam się w nim od pierwszego wejrzenia, ale los postanowił inaczej. Chłopak zupełnie przypadkowo zwrócił uwagę na Justynę, która nie tylko była piękna, ale miała też niesamowity urok, i zakochał się właśnie w niej.
Kiedy przyjaciółka zapytała mnie, czy może z nim flirtować, bo też coś do niego czuje, zawahałam się i powiedziałam, iż nie mam nic przeciwko, chociaż bardzo go kochałam. W gruncie rzeczy oddałam miłość mojego życia przyjaciółce. Życie toczyło się dalej, założyłyśmy rodziny, urodziły nam się dzieci. Z czasem moje uczucia do tamtego chłopaka wygasły i całą uwagę poświęciłam rodzinie.
Pewnego dnia Justyna poprosiła, żebym ją kryła, bo ma umówione potajemne spotkanie. Zdziwiło mnie dlaczego nie chce, żeby jej mąż o tym wiedział. Przyznała mi się w końcu, iż zakochała się w innym mężczyźnie i nie potrafi bez niego żyć. Mimo wszystko nie planuje rozstania z mężem, bo mąż dobrze zarabia, kocha dzieci i traktuje ją z szacunkiem.
Byłam zdziwiona jej postępowaniem. Jej mąż to kochający, pracowity i dobry ojciec. Nie mogłam pojąć, dlaczego go zdradza. Gdyby był obojętny lub nie dbał o nią, zrozumiałabym jej motywację. Ale widząc, ile jej daje miłości i wsparcia, zupełnie nie rozumiem, dlaczego szuka niepewnych, nowych emocji zamiast pielęgnować te, które już ma.











