Kiedy Zosia miała dwa lata, mieszkała w domu dziecka w Lublinie. Przyjechałam tam zrobić sesję zdjęciową dzieciaków do lokalnego projektu adopcyjnego. Oczywiście, dostałam najtrudniejsze przypadki. Weszłam do sali i zobaczyłam dziewczynkę z posępną, jakby przekrzywioną, mocno zmartwioną twarzą, trochę taką babciną. Oj, jakie to dziecko jest niefajne, pomyślałam. Ale kiedy zaczęłam jej robić zdjęcia nagle […]