Gdy na świat przychodzi dziecko. "Mam wrażenie, iż irytuję swojego męża"

gazeta.pl 2 godzin temu
"Mam wrażenie, iż od jakiegoś już czasu irytuję swojego męża, jest niecierpliwy, gdy o czymś rozmawiamy, zaraz dochodzi do jakiś sprzeczek" - wyznaje jedna z kobiet, która przyznaje, iż narodziny dziecka są trudnym sprawdzianem dla relacji.
Narodziny dziecka potrafią wywrócić życie do góry nogami. Z jednej strony zalewa nas fala miłości i wzruszenia, z drugiej pojawia się zmęczenie, nowe obowiązki i zupełnie inna codzienność. Choć maluch staje się centrum świata, niekiedy taka zmiana prowadzi również do napięć w związku. Wie coś o tym jedna z mam, która na facebookowej grupie @MamyMamom opublikowała poruszający wpis.

REKLAMA







Zobacz wideo Brawa dla Maryny. "Trasa nie wybacza"



Kobieta opisała zmęczenie, nierówny podział obowiązków i poczucie, iż coraz częściej dochodzi między nią a partnerem do sprzeczek. Podkreśliła, iż bardzo stara się dbać o tę relację, ale czuje, iż coś zaczyna się psuć. "W związku z tym staram się, żeby pomimo skupienia na dziecku, poświęcać sobie uwagę, wspierać się wzajemnie, pielęgnować uczucie, ale coś zawodzi. Mam wrażenie, iż od jakiegoś już czasu, irytuję swojego męża, jest niecierpliwy, gdy o czymś rozmawiamy, zaraz dochodzi do jakichś sprzeczek" - wyznaje.



"Nie jesteś sama"
W komentarzach pojawiły się dziesiątki historii, rad i słów wsparcia. Wiele mam przyznało, iż same mierzyły się z podobnymi problemami po porodzie.
U mnie też było na początku tak po porodzie i wyjściu ze szpitala. Zajmował się malutką, ale nie zawsze, kiedy tego potrzebowałam, tylko wtedy, kiedy chciał. Porozmawiałam z nim na ten temat i teraz jest tak, iż jak mąż przychodzi z pracy do domu, to bierze malutką i się nią zajmuje, czyli kąpie, bawi się, usypia. Jedynie, jak niunia chce jeść, to jestem ja, bo jest na karmieniu piersią, a ja się zajmuję swoimi sprawami
- napisała jedna z kobiet.


Inna mama podkreśliła, jak ważna jest szczera rozmowa. "Początki rodzicielstwa są trudne. U nas 9-miesięczny bobas na stanie. Nasze małżeństwo też przechodziło mini kryzysy, było zmęczenie, przebodźcowanie. Ja czułam się trochę osamotniona w opiece nad dzieckiem, mimo iż mój mąż jest zaangażowany. Przeprowadziliśmy szczerą rozmowę, zdecydowaliśmy, iż chcemy być razem i walczymy. Oboje dbamy o to, żeby się starać. Nawzajem respektujemy swoje potrzeby, szczególnie te do odpoczynku. Dbamy o komunikację, zanim któreś z nas wybuchnie. Nie jest łatwo, ale pocieszamy się, iż większość małżeństw przechodzi kryzys po urodzeniu dziecka" - wyznaje.



Kolejna kobieta zauważyła, iż najważniejsze jest ustalenie zasad, a nie wzajemna presja. "Ja przez pierwszy miesiąc korzystałam z pomocy mamy, mąż robił zakupy według listy i prasował pieluszki. Kąpaliśmy razem, ogarniał wszystko po kąpieli. Jak młody był coraz cięższy, to kąpał sam albo prosił o pomoc mojego tatę. Nasz synek od początku miał rytm dnia, był odkładalny, lubiliśmy z nim rozmawiać, jak zaczynał gaworzyć. Wszystko jest kwestią ustalenia, a nie wymuszania".


"Chodzimy na randki"
W rozmowie z portalem eDziecko.pl swoją historią podzieliła się także pani Marta, mama dwójki dzieci w wieku 2 i 3 lat. - Przed narodzinami dzieci dużo podróżowaliśmy, chodziliśmy do kina, teatru. Maluchy wywróciły nasze życie do góry nogami. Na początku było ciężko, nie mogliśmy się wbić w ten inny rytm. Zdarzały się ciche dni, ale jakoś to dopracowaliśmy i teraz jest dobrze. U nas pomocne okazały się randki, chociaż raz w miesiącu. Wtedy dzieci zawozimy na weekend do dziadków, a my mamy czas dla siebie, jak dawniej - wyznaje.
Psycholożka stawia sprawę jasno
O to, czy narodziny dziecka mogą prowadzić do problemów w relacji, zapytaliśmy także psycholożkę Katarzyna Kaczmarek. - Narodziny dziecka powodują, iż zajmuje ono główne miejsce w życiu rodziców, przez co relacja małżeńska często schodzi na dalszy plan. Cała uwaga, czas i energia koncentrują się na potrzebach malucha, a partnerzy mają dla siebie znacznie mniej przestrzeni. jeżeli nie dbają świadomie o swoją więź, mogą stopniowo oddalać się od siebie - wyznaje specjalistka.
A jak to wyglądało w Twoim związku? Masz ochotę podzielić się z nami Swoją historią? Napisz na adres: klaudia.kierzkowska@grupagazeta.pl. Gwarantujemy anonimowość.
Idź do oryginalnego materiału