Gdy wsiadłem do samolotu, odkryłem, iż nasze miejsca są już zajęte – kobieta z dzieckiem odmówiła zamiany, bo jej syn chciał siedzieć przy oknie

twojacena.pl 7 godzin temu

Gdy tylko wszedłem na pokład samolotu, poczułem narastające napięcie nasze miejsca były już zajęte.

Moja żona, Zuzanna, i ja planowaliśmy odwiedzić rodzinę w Krakowie. Kupiłem dwa bilety na lot, specjalnie wybierając miejsca: jedno przy oknie, drugie tuż obok, aby mogliśmy wygodnie siedzieć razem. Znałem układ trzech foteli w rzędzie, więc zadbałem o wszystko z wyprzedzeniem.

Gdy wreszcie dotarliśmy do swojego rzędu, zobaczyłem, iż na moim miejscu siedziała nieznajoma kobieta, a na fotelu Zuzanny jej pięcioletni syn. Sprawdziłem jeszcze raz bilet wszystko się zgadzało. Uznałem, iż kobieta musiała przez pomyłkę wybrać złe miejsca.

Przepraszam, ale państwo zajmują nasze miejsca powiedziałem stanowczym, ale uprzejmym tonem.

Kobieta nie zareagowała ani słowem. Gdy Zuzanna powtórzyła grzecznie prośbę, kobieta odwróciła się i chłodno stwierdziła:

Syn chciał siedzieć przy oknie. Kto pierwszy, ten lepszy. Proszę sobie usiąść w środku, te miejsca są wolne.

Poczułem krew pulsującą w skroniach, ale odpowiedziałem spokojnie:

Przykro mi, ale te miejsca specjalnie kupiliśmy. Proszę zwolnić fotele i nie róbmy tu przedstawienia.

Kobieta wzruszyła ramionami:

Nie widzi pan, jak dziecko się cieszy? jeżeli każe mu się przesiąść, zacznie płakać. Sami nie macie dzieci? Państwo są dorośli, możecie usiąść gdzie indziej.

Zuzanna spojrzała na mnie pytająco. Nie warto było robić awantury, więc postanowiłem poprosić o pomoc stewarda. Dopiero po jego interwencji kobieta, z wyraźną niechęcią, wstała i ustąpiła nasze miejsca.

Jak ona mogła? Skoro jej tak zależało, żeby syn siedział przy oknie, mogła zarezerwować odpowiednie bilety! To zwykły egoizm!

Dobrze, iż steward gwałtownie rozwiązał sprawę, bo konflikt mógłby trwać o wiele dłużej. Co ważniejsze, inni pasażerowie popierali mnie widzieli, iż nie wywołuję awantury, tylko próbuję załatwić wszystko spokojnie.

Nigdy nie zrozumiem, dlaczego niektórzy rodzice uważają, iż mają szczególne prawa. My też mamy dzieci, ale nigdy nie pchamy się bez kolejki ani nie zabieramy innym miejsc. Kultura wymaga szacunku do innych!

Cieszę się, iż reszta lotu przebiegła już spokojnie. Mam tylko nadzieję, iż ta kobieta zrozumie, iż warto pomyśleć o innych i następnym razem po prostu wcześniej kupić bilet z odpowiednim miejscem, zamiast wprawiać innych pasażerów w zakłopotanie.

Idź do oryginalnego materiału