- Pomysły na kolejne widowiska przynosi samo życie. Trudno wskazać jeden konkretny moment czy jedno wydarzenie, które stało się bezpośrednią inspiracją. Czasem coś się przeczyta, coś wydarzy się w życiu, pojawia się pewne natchnienie. Przy takiej liczbie realizacji – łącznie było już ponad dwadzieścia sztuk – nie jest łatwo wciąż wymyślać nowe scenariusze, ale to właśnie życie je pisze - mówi Katarzyna Polewska, autorka scenariusza.Wielopokoleniowy zespół Przygotowania do tegorocznego widowiska rozpoczęły się w październiku. - Próby odbywały się regularnie, raz w tygodniu, w każdy poniedziałek. W projekt zaangażowanych było dwanaście osób, a dodatkowo trzykrotnie w pracy nad spektaklem uczestniczyli zawodowi aktorzy, którzy zajęli się przygotowaniem poszczególnych elementów widowiska - przekazuje Katarzyna Polewska.Dodaje, iż dużym wsparciem było także zaangażowanie dorosłych uczestników, którzy wystąpili już po raz trzeci. Są to osoby z doświadczeniem scenicznym, działające na co dzień w swoich grupach teatralnych, co znacząco ułatwia pracę i podniosło poziom przedstawienia.- Wielopokoleniowy charakter zespołu okazał się dużym atutem. Praca z grupą złożoną zarówno z dzieci, jak i dorosłych przebiegała sprawnie, a choćby lepiej, niż można było się spodziewać. Uczestnicy wzajemnie sobie pomagali, angażowali się i dawali z siebie bardzo dużo, ponieważ temat widowiska był dla nich istotny i bliski - mówi Katarzyna Polewska. W spektaklu wzięli również uczniowie Szkoły Podstawowej im. Unitów Drelowskich. - Przedstawienie można było obejrzeć w sieci, ponieważ jest to już druga taka rekonstrukcja realizowana z wykorzystaniem transmisji w internecie, za pośrednictwem telewizji katolickiej. Docierają do nas informacje z zewnątrz, iż jest to rozwiązanie bardzo trafne i potrzebne - przekazuje dyrektor Szkoły Podstawowej w Drelowie Grzegorz Michalczuk.Kultywują pamięć o unitachWskazuje, iż dzięki transmisji spektakl mogły zobaczyć osoby chore oraz te, które z różnych względów nie mogły przyjechać. Dotyczyło to również gości z Ukrainy, którzy nie byli obecni na miejscu, ale śledzili wydarzenie online. - Otrzymaliśmy już sygnały, iż oglądali transmisję i przekazali gratulacje, co ma dla nas dużą wartość - zaznacza Grzegorz Michalczuk.- Dzisiejsza frekwencja była również dla mnie zaskoczeniem. Biorąc pod uwagę termin, czyli sobotę, liczyliśmy po cichu na to, iż uczestnicy dopiszą. Okazało się jednak, iż konieczne było dostawianie krzeseł, a mimo to część osób musiała stać - zauważa Grzegorz Michalczuk.W związku z dużym zainteresowaniem upubliczniona została informacja o drugim przedstawieniu, które odbyło się następnego dnia. - Cieszy fakt, iż nie trzeba było czekać tygodni na kolejną okazję - decyzja zapadła z dnia na dzień i to jest bardzo budujące - mówi Grzegorz Michalczuk.Ważne przesłanie- Dziękuję nie tylko za sposób przedstawienia. Oprócz samego opisu wydarzeń pojawia się również przesłanie, które jest dla nas wszystkich bardzo ważne. Myślę, iż unici sprzed 152 lat cieszą się z tego, iż to, czego dokonali, nie zostało zagubione, ani zapomniane, ale przez cały czas żyje w pamięci - wskazał biskup Kazimierz Gurda ordynariusz diecezji siedleckiej.- Dziękuję za tak liczne przybycie, z czego bardzo się cieszę jako mieszkaniec tej gminy, jako wójt od wielu lat oraz jako gospodarz tej ziemi. Z wielką przyjemnością i podkreśleniem mówię o ziemi wyjątkowej – ziemi skropionej krwią unitów, ziemi błogosławionej ich męczeństwem i ziemi wyróżnionej tym, iż zobowiązuje nas do pamięci o unitach - podkreśla wójt Piotr Kazimierski.Od dawna nie jest to już wyłącznie święto szkoły. - Placówka jest ważnym punktem odniesienia oraz miejscem szczególnym, ponieważ nosi imię naszych bohaterów. Jednak jest to święto całej gminy i jestem z tego bardzo dumny oraz szczęśliwy, iż nasza gmina właśnie tym unickim akcentem jest wyraźnie naznaczona - dodał na koniec wójt. Drelowa.