
Piotr Leman z Nysy studiował prawo i politologię, m.in. na Uniwersytecie Opolskim, a w tej chwili jest prawnikiem korporacyjnym i ekspertem z zakresu prawa spółek handlowych oraz prawa kontraktowego między spółkami. W ramach projektu 5.11. Kształcenie ustawiczne uzyskał z pomocą OCRG 85 proc. dofinansowania studiów podyplomowych w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie. Studia odbywały się w trybie hybrydowym i były związane z nowoczesnymi technologiami.
– W ich trakcie pojawiła się bardzo interesująca tematyka z zakresu m.in. prawa i wykorzystania komercyjnego technologii – mówi. – Na co dzień zajmuję się umowami handlowymi i gospodarczymi pomiędzy różnymi podmiotami. Podyplomówka nie była ściśle związana z moim zawodem, jednak chciałem poszerzyć horyzonty. I to się udało – stwierdza.
Prawo nie nadąża za sztuczną inteligencją
Zaznacza, iż z perspektywy czasu skorzystanie z oferty kursów wspieranych przez OCRG był dobrą inwestycją.
– Studia podyplomowe bardzo rozwinęły moje zainteresowania pośrednio związane z pracą. Nowe technologie to przyszłość, spotykamy się z nimi praktycznie wszędzie. A na zajęciach pojawiło się wiele informacji z pogranicza prawa i technologii – mówi.
Piotr Leman tłumaczy, iż prawo jako dziedzina kompletnie nie nadąża za rozwojem sztucznej inteligencji oraz za postępem technologicznym. Jako przykład wskazuje chwytliwy dziś temat: dostęp młodzieży do sieci społecznościowych.
– W sieci występuje cała masa przestępstw zdalnych wobec młodych – opisuje. – Debata na temat zakazania dostępu do social mediów osobom, które nie ukończyły szesnastu lat toczy się m.in. w Hiszpanii. Jak na razie jednak trudno przenieść ją na praktyczne rozwiązania. Między innymi dlatego, iż przetwarzanie danych osobowych w postaci dowodu osobistego może naruszać unijne RODO, a z tym wiążą się kary. Trzeba by więc obecne prawo i regulaminy zmodyfikować… – zauważa.
– Podyplomówka, którą skończyłem to był jedynie przedsmak tej wiedzy. Ale w czasie wolnym od pracy mocno się tematem interesuję. Nie wykluczam jednak kolejnych kursów z OCRG – zapowiada.
Jego zdaniem oferta OCRG powinna być jeszcze mocniej dopasowana do deficytowych zawodów na Opolszczyźnie.
– Tym bardziej, iż zainteresowanie jest bardzo duże – zwłaszcza w kwestii kursów językowych. To pokazuje, iż cały ten projekt jest potrzebny.
Czas na zmiany
Z zupełnie innych powodów na szkolenia zdecydował się Artur Broy z Krapkowic. Postanowił się przebranżowić.
– Od zawsze bliski był mi transport i zawodowo byłem związany z tą branżą. Był jednak czas, iż pracowałem w administracji, za biurkiem – opowiada pan Artur.
– Jakieś cztery lata temu stwierdziłem, iż chcę zmienić zajęcie. Chciałem w pewnym sensie wrócić do tego, co już kiedyś robiłem. Mam na myśli pracę w terenie, związaną z obsługą różnych maszyn. Ale okazało się, iż potrzebuję wielu nowych uprawnień, aby mieć szanse na sensowne zatrudnienie – przyznaje.
Będąc już po 50-tce Artur Broy miał świadomość, iż lekko nie będzie. Ale był przekonany, iż zmiana będzie bezproblemowa.
– Myślałam, iż to będzie chwila, moment… – opowiada. – A w rzeczywistości był trochę problem. Widzę teraz, iż wiele osób w moim wieku ma podobne kłopoty, gdy staje się przed wyzwaniem związanym ze zmianą – stwierdza.
Pan Artur zauważa, iż nie brak pracodawców, którzy wolą młodszych pracowników. – To choćby trochę zaskakujące, bowiem dojrzalsi pracownicy mają już spore doświadczenie. Nierzadko to naprawdę cenni fachowcy w swoich branżach. Mimo to CV często lecą w próżnię, a podczas rozmów rekrutacyjnych na proste stanowiska lub do zwykłej pracy fizycznej słyszy się, iż ma się za wysokie kwalifikacje lub człowiek się nie nadaje… – opowiada.
Dlatego też pan Artur uznał, iż najlepszym sposobem będzie rozszerzenie umiejętności o pożądane w branży kursy – w dziedzinie, która go realnie interesuje. Stąd zainteresowanie dofinansowaniem OCRG do szkoleń dostępnych w Bazie Usług Rozwojowych.
W tym celu w ciągu dwóch lat wziął udział w szeregu kursów, które pozwoliły na zdobycie uprawnień w zakresie obsługi walców drogowych, suwnic, wózków jezdniowych wykorzystywanych do transportu różnych ładunków czy podestów ruchomych niezbędnych do pracy na wysokości.
– Każdy kurs obejmował około sześć spotkań weekendowych, wykładowcy byli bardzo kompetentni – ocenia. – To był dobrze zainwestowany czas. Także dlatego, iż każde ze szkoleń wnosiło coś nowego. I oczywiście trzeba było zdać egzamin – relacjonuje Artur Broy.
Zaznacza, iż sam kurs to nie wszystko. Konieczna jest też praktyka.
– Po szkoleniu człowiek wychodzi taki trochę surowy. Każdy sprzęt wymaga trochę innej obsługi. Na niektórych maszynach trzeba po prostu trochę popracować, aby czuć się pewnie. Ale ja już wcześniej na szczęście miałem możliwość takiej pracy. Mimo to na duży plus oceniam fakt, iż zajęcia odbywały się na terenach dużych opolskich firm, gdzie można było ćwiczyć w realnych warunkach – opowiada.
Z obsługi OCRG jest zadowolony. – O ofercie dofinansowania szkoleń dowiedziałem się z radia. Wystarczyła chęć do działania i przypilnowanie dat naboru – kończy pan Artur.









