Jak egzamin dojrzałości wspominają ci, którzy mają go za sobą?

slowopodlasia.pl 2 godzin temu
Zgodnie z tradycją pierwszy dzień upłynął pod znakiem języka polskiego, drugi – matematyki, a trzeci – języka obcego. Wszystkie te przedmioty były zdawane na poziomie podstawowym. Do tegorocznego egzaminu z języka ojczystego w całym kraju przystąpiło łącznie 355,8 tys. absolwentów. Większość z nich – aż 346,9 tys. osób – to uczniowie, którzy ukończyli szkołę właśnie w 2026 roku. Pozostali to abiturienci z lat ubiegłych, którzy zdecydowali się poprawić swój wynik lub przystąpić do egzaminu po raz pierwszy. – Z województwa lubelskiego pierwszego dnia przystąpiło do egzaminu 22 570 zdających – informuje Artur Pawłowski, rzecznik Lubelskiego Kuratora Oświaty.Skala tegorocznej sesji egzaminacyjnej jest ogromna. Jak wynika z danych Ministerstwa Edukacji Narodowej, ogółem w 2026 roku przeprowadzonych zostanie około 711 365 egzaminów w części ustnej oraz 1 853 760 egzaminów w części pisemnej. – W Białej Podlaskiej do matury przystąpi 857 uczniów liceów i 290 techników. W powiecie bialskim te proporcje wyglądają następująco: 262 z liceów i 191 z techników, w powiecie łukowskim: 553 z liceów i 270 z techników, w powiecie radzyńskim: 314 z liceów i 110 z techników, w parczewskim: 121 z liceów i 80 z techników – wylicza Monika Brzezicka z Okręgowej Komisji Egzaminacyjnej w Krakowie.Każdy absolwent ma obowiązek przystąpić do egzaminu z jednego przedmiotu dodatkowego na poziomie rozszerzonym. Istnieje także możliwość przystąpienia do maksymalnie pięciu kolejnych przedmiotów dodatkowych. Części pisemne realizowane są od 4 do 21 maja, a egzaminy ustne od 7 do 30 maja. Wyniki egzaminu maturalnego zostaną ogłoszone 8 lipca.Polski i matematyka były łatweNa wyniki z niecierpliwością czeka Aleksandra, która przystąpiła do egzaminu maturalnego w Zespole Szkół Zawodowych nr 1 w Białej Podlaskiej. Z egzaminu z języka polskiego wyszła zadowolona. – Moim zdaniem polski nie był trudny i chociaż w internecie pojawiały się sprzeczne odpowiedzi i informacje, nie biorę ich jako „pewniaki”. Tematy wypracowania były bardzo przyjemne, aż nie mogłam się zdecydować, który wybrać, bo oba były łatwe – opowiada Aleksandra. Absolwentka „Ekonomika” zdecydowała się zdawać rozszerzoną matematykę, bo, jak twierdzi, bardzo lubi ten przedmiot. – Nie musiałam wybierać żadnego przedmiotu rozszerzonego, bo mam zdane wszystkie egzaminy zawodowe. Ale stwierdziłam, iż może mi się przydać w dalszej edukacji – wyjaśnia i dodaje, iż tegoroczna matura z matematyki była bardzo łatwa. – Przy żadnym zadaniu nie miałam wątpliwości. Wiedziałam, jak do każdego podejść. Został mi również czas, żeby sprawdzić swoją pracę kilkukrotnie, także ją również oceniam na banalną, natomiast język angielski był dla mnie trochę trudny. Mimo to nie poddałam się, napisałam wszystkie odpowiedzi. Z późniejszych rozmów z kolegami i koleżankami wiem, iż im również egzamin zrobił mały mętlik w głowie – opowiada Aleksandra. Przygotowywała się do egzaminów w domu, korzystając z internetu oraz własnych notatek, które zrobiła w szkole. – Dzięki temu bardzo dużo rzeczy zostało mi w głowie – przyznaje maturzystka.Korki były źle postrzeganeWojciech Gałecki, agent Północ Nieruchomości w Białej Podlaskiej maturę zdawał 1985 roku w I Liceum Ogólnokształcącego im. J.I. Kraszewskiego w Białej Podlaskiej. z rozszerzonej matematyki, języka polskiego i geografii mimo iż skończył klasę o profilu matematyczno-fizycznym. - Zawsze interesowały mnie zagadnienia z geografii i do dzisiaj mi to pozostało. Np. lubię wiedzieć podczas podróży gdzie jestem. Geografia była moim ulubionym przedmiotem. jeżeli chodzi o język obcy, to był to rosyjski. Tutaj mieliśmy bardzo wymagającą "sorkę" i nie było pobłażania! Ale dzięki temu do dzisiaj znam ten język w miarę komunikatywnie i naprawdę przydaje się w codziennym życiu, również zawodowym! Naszymi klientami w Północ Nieruchomości są również osoby rosyjskojęzyczne jak Białorusini lub Ukraińcy. I znajomość języka rosyjskiego znakomicie pomaga! Bo przecież język nie ma obywatelstwa. Drugim językiem był język angielski. I tutaj było mocno. 6 godzin intensywnej nauki tygodniowo, podzielonej na małe, 15-osobowe grupy lektorskie.I jak wiadomo - jest to język międzynarodowy. o ile zna się choć trochę te języki - nie jest strach gdziekolwiek wyjeżdżać no i oczywiście pomaga to w biznesie - zauważa Wojciech Gałecki, który maturę zdał za pierwszym razem, a najwyższe noty uzyskałem z... języka polskiego.- Matura moim zdaniem była trudna, np. jeden błąd ortograficzny na maturze pisemnej z j. polskiego obniżał ocenę o 1 stopień. A skala ocen - pozytywna była od 3 do 5. Czyli: o ile napisałeś wypracowanie na ocenę 5, a był jeden błąd ortograficzny - z automatu ocena wynosiła 4. o ile byłyby 3 błędy - matury nie zdałeś ! (5 - 3 = 2, a dwója była ocena negatywną). Dlatego też do dzisiaj nie zgadzam się z pomysłem, aby 30 proc. pozytywnej oceny danego przedmiotu umożliwiało zdanie tego przedmiotu - mówi Wojciech Gałecki.Dodaje, iż posiadanie matury w tamtych czasach otwierało drogę, oczywiście, tak jak i dzisiaj na studia. - Na studiach były jeszcze egzaminy wstępne, niezależnie od ocen na maturze, chyba, iż ktoś był laureatem olimpiady z danego przedmiotu, to tylko z tego przedmiotu był zwolniony z egzaminu, ale inne musiał zdawać. Ja po maturze poszedłem na studia ekonomiczne do Poznania - wspomina agent i zaznacza, iż korepetycje były w tamtych czasach źle postrzegane. - Na korki chodzili najsłabsi i to nie był powód do dumy, a raczej do wstydu! Fakt ten był na ogół ukrywany, bo mogło to świadczyć, iż ktoś się nie nadaje do szkoły średniej. Zamiast korków - pomagaliśmy sobie wzajemnie! To było takie oczywiste i jednocześnie bezinteresowne. Najczęściej zbieraliśmy się w kilka osób (maksymalnie 6 - 8) u kogoś w domu i wspólnie rozwiązywaliśmy np. zadania z matematyki, fizyki lub chemii albo omawialiśmy przedmiotu humanistyczne, były także często dyskusje na dane tematy. Ta forma wzajemnej pomocy zintensyfikowała się przed maturą. A najlepsze było to, iż próbowaliśmy robić ściągawki z danego przedmiotu (których nigdy nie wykorzystaliśmy na egzaminie, strasznie nas pilnowali no i "zawalenie" matury z powodu przyłapania na ściąganiu byłoby katastrofą!), ale było to doskonałe kompendium wiedzy dla nas. Jak wiadomo - dobrej ściągawki nigdy się nie używa! Wystarczy tylko zapamiętać co tam się znajduje - wspomina agent.Co chciałby powiedzieć tegoroczny maturzystom?- o ile solidnie pracowałeś przez 4 lub 3 lata, to nie ma się czego obawiać! Matura jest zdana! To tylko kwestia wyników - lepszych lub gorszych. Ale, o ile poprzednie lata nauki były traktowane lajtowo - to tu może być trudniej, ale nie oznacza to, iż brak jest szans na zdanie matury! pozostało coś takiego jak szczęście! A tak ogólnie - to w razie niepowodzenia można próbować za rok lub wcześniej. Świat się na tym nie kończy! Oczywiście, wszystkim maturzystom życzę połamania piór i powodzenia! - mówi Wojciech Gałecki.Myślałam, iż jak nie zdam, to będzie koniecDyrektor Biura Reklamy "Słowa Podlasia", Joanna Olęcka maturę zdawała w 1996 r., równo 30 lat temu w II LO im. Emilii Plater w Białej Podlaskiej. - Egzaminy zdawałam z j. polskiego, matematyki, a także ustanie z j. polskiego, geografii i j. angielskiego. Najmilej wspominam ustny j. polski i moją dosyć bezczelną dyskusję z komisją egzaminacyjną na temat wzoru domu rodzinnego w "Przedwiośniu" Żeromskiego. Miałam nieco inne zdanie od mojej polonistki i co interesujące udało mi się je obronić i uzyskać aprobatę pozostałych członków komisji - wspomina Joanna Olęcka. - Na geografii byłam tak przestraszona, iż nie mogłam wskazać na mapie Kordylierów. Widząc moją panikę na ratunek ruszył jeden z członków komisji, ówczesny dyrektor szkoły, śp. Zenon Borysewicz (który uczył mnie historii). Pan dyrektor zaczął spacerować wokół mapy przy której stałam, przykładając palce do ust, niby w zadumie, zaczął mi podpowiadać. Była to bardzo wesoła sytuacja, która wywołała uśmiech na mojej twarzy, bo zorientowałam się iż ratunkowe podpowiedzi pana dyrektora widziałam nie tylko ja, ale reszta komisji... Dzisiaj wspominam tę chwilę ze wzruszeniem, zwłaszcza, iż dyrektora Borysewicza nie ma już wśród nas - dodaje.Joanna Olecka zaznacza, iż 30 lat temu myślała, iż jeżeli nie zda matury, to będzie jej koniec. - Dzisiaj mogłabym powiedzieć maturzystom, żeby nie podchodzili aż tak serio do tego egzaminu, iż wyniki matur nie definiują ich wartości jako ludzi, iż choćby jak nie wszystko pójdzie po ich myśli, zawsze trzeba w życiu podejmować kolejne próby i wierzyć, iż nasze zmagania mają sens, bo zawsze czegoś nas uczą - mówi dyrektor Biura Reklamy "Słowa Podlasia".Rozśmieszyła komisjęKlaudia Mikiciuk-Szpera, również agentka Północ Nieruchomości w Białej Podlaskiej, maturę zdawała w 2006 r. w IV LO im. Stanisława Staszica w Białej Podlaskiej. - Miałam egzaminy z j. polskiego, rosyjskiego, matematyki i historii. Matura nie była trudna. Egzaminu z języka rosyjskiego nie zapomnę do końca życia. Komisja była bardzo surowa, stresowałam się. Miałam opowiedzieć o wakacjach, zaczęłam mówić, ale nagle ze stresu język zaczął mi się plątać, już nie wiedziałam co robić. Nagle wzięłam głęboki oddech i powiedziałam: izwinitie, ja jeścio raz! I zaczęłam mówić. Rozśmieszyłam tym komisję - opowiada Klaudia Mikiciuk-Szpera. Agentka przygotowywała się do matury sama. Po zdaniu egzaminów dojrzałości dostała się na UMCS w Lublinie. - Tegorocznym maturzystom chciałabym powiedzieć, ze wynik matury ich nie świadczy o tym, jakimi jesteście ludźmi. Życzę wam odwagi, mało stresu i przebojowości! - mówi Klaudia Mikiciuk-Szpera.
Idź do oryginalnego materiału