Jak jest z bezrobociem na Opolszczyźnie? Jedna oferta na 19 szukających zatrudnienia

opolska360.pl 2 godzin temu

Zestawienie danych z grudnia 2025 roku na temat bezrobocia na Opolszczyźnie z analogicznym okresem rok wcześniej nie wygląda korzystnie. W każdym powiecie województwa opolskiego odnotowano wzrost stopy bezrobocia – również w samym Opolu.

– Do powiatów o najwyższej stopie bezrobocia należały: głubczycki (11,8 proc. wobec 10,6 proc. w grudniu 2024 r.), prudnicki (10,5 proc. wobec 9,8 proc.) oraz namysłowski (9,5 proc. wobec 9,2 proc.). Najniższą stopę bezrobocia odnotowano w mieście Opolu – 3,2 proc. wobec 2,9 proc. – analizuje Hanna Sterniuk-Mościcka, kierowniczka Opolskiego Ośrodka Badań Regionalnych w Urzędzie Statystycznym w Opolu.

Bezrobocie na Opolszczyźnie. Najgorzej w pow. głubczyckim

Największy wzrost bezrobocia wystąpił w powiecie głubczyckim (o 1,2 p. proc.) oraz w powiatach kędzierzyńsko-kozielskim i nyskim (po 0,9 p. proc.).

– Tylko w powiecie kluczborskim stopa bezrobocia utrzymała się na poziomie z grudnia 2024 r. i wyniosła 6,7 proc. – dodaje Sterniuk-Mościcka.

Bezrobocie na Opolszczyźnie – ilu bezrobotnych na jedną ofertę pracy. / Fot. GUS Opole

Według szacunków Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, stopa bezrobocia rejestrowanego w Polsce na koniec roku wyniosła 5,7 proc., a bez pracy pozostawało 888,6 tys. osób, o 15 tys. więcej niż miesiąc wcześniej.

W poszczególnych województwach bezrobocie wahało się od 3,6 proc. w wielkopolskim do 9,2 proc. w podkarpackim i warmińsko-mazurskim.

Opolskie na ósmym miejscu w kraju

– Województwo opolskie pod względem wysokości stopy bezrobocia zajęło ósme miejsce w kraju – dodaje Sterniuk-Mościcka.

Dane GUS pokazują również, iż wśród zarejestrowanych bezrobotnych na koniec grudnia 2025 r. udział osób długotrwale bezrobotnych wyniósł 49,2 proc., co oznacza spadek o 1 p. proc. rok do roku.

Zmniejszył się także udział osób posiadających co najmniej jedno dziecko do 6. roku życia (o 1,7 p. proc. do 13,5 proc.) oraz osób powyżej 50. roku życia (o 1 p. proc. do 29,6 proc.).

– Wzrosła natomiast liczba bezrobotnych do 30. roku życia (o 0,3 p. proc. do 21,9 proc.) oraz osób posiadających co najmniej jedno dziecko z niepełnosprawnością do 18. roku życia (o 0,2 p. proc. do 0,5 proc.). Udział osób z niepełnosprawnościami oraz korzystających ze świadczeń pomocy społecznej pozostał bez zmian i wyniósł odpowiednio 7,3 proc. oraz 1,6 proc. – wyjaśnia Sterniuk-Mościcka.

Z danych Departamentu Rynku Pracy wynika, iż stopa bezrobocia rejestrowanego w województwie opolskim w grudniu 2025 r. wyniosła 6,4 proc. (wzrost o 0,2 p. proc. miesiąc do miesiąca; w grudniu 2024 r. było to 5,9 proc.). Oznacza to, iż bezrobocie w regionie jest o 0,7 p. proc. wyższe od średniej krajowej.

Ofert pracy coraz mniej. AI robi swoje

Istotny jest również spadek liczby zgłoszonych w grudniu 2025 r. wolnych miejsc pracy i miejsc aktywizacji zawodowej – o 31,6 proc. w porównaniu z listopadem.

Na koniec grudnia 2025 r. w województwie opolskim na jedną ofertę pracy przypadało 19 bezrobotnych (miesiąc wcześniej – 14). Eksperci podkreślają, iż liczba ofert pracy w grudniu była najniższa od co najmniej 15 lat.

– Mniejszą liczbę ofert obserwujemy głównie w ostatnim kwartale roku – mówi Tomasz Kwiatek, zastępca dyrektora Powiatowego Urzędu Pracy w Opolu. – Podobny trend występuje we wszystkich urzędach pracy. Wynika to m.in. z obaw pracodawców związanych ze wzrostem minimalnego wynagrodzenia, który oznacza wyższe koszty pracy.

Statystyki PUP w Opolu pokazują, iż w grudniu 2024 r. zarejestrowanych było 4193 bezrobotnych z Opola i powiatu opolskiego, podczas gdy w grudniu 2025 r. – już 4593. W skali całego województwa liczba bezrobotnych wzrosła z 19 997 w 2024 r. do 21 740 w 2025 r.

Nie da się ukryć, iż część stanowisk znika w związku z rozwojem sztucznej inteligencji.

– To dzieje się już od około dwóch lat – zaznacza Kwiatek. – AI zastępuje m.in. pracę niewyspecjalizowanych marketingowców. W wielu branżach nastąpiła optymalizacja procesów, które obniżają koszty pracy. Bardziej opłaca się inwestować w szkolenia z nowych technologii.

Umiejętność pracy z AI znalazła się również wśród czterech priorytetowych obszarów wskazanych przez ministra ds. pracy przy wydatkowaniu funduszy z Krajowego Funduszu Szkoleniowego w 2026 r.

Chodzi o „wsparcie kształcenia ustawicznego w związku z zastosowaniem w firmach nowych procesów, technologii i narzędzi pracy, ze szczególnym uwzględnieniem umiejętności cyfrowych, AI oraz tzw. umiejętności zielonych, zwłaszcza gdy powyższe czynniki stanowią zagrożenie utratą pracy”.

Mniej kasy z rządu na wsparcie pośredniaków

Kluczowe będzie również wspieranie rozwoju kwalifikacji w zawodach deficytowych na danym terenie.

– Gorszą informacją jest jednak to, iż w tym roku otrzymaliśmy od rządu o 42 proc. mniej pieniędzy na aktywną walkę z bezrobociem – mówi Kwiatek.

– Oznacza to uboższą ofertę dla bezrobotnych. Rok temu z Funduszu Pracy dostaliśmy 16 mln zł, w tym roku – 8,5 mln zł. Przykładowo, będziemy mogli przyznać 80 dotacji na rozpoczęcie działalności gospodarczej, podczas gdy rok temu było ich 196. Nabór planowany jest na przełomie marca i kwietnia.

Dzięki tym środkom wsparcie otrzyma łącznie 461 bezrobotnych w ramach projektu współfinansowanego z Europejskiego Funduszu Społecznego Plus.

Kwiatek przyznaje, iż cięcia dotknęły urzędy pracy w całej Polsce.

– Łatanie dziury budżetowej Funduszem Pracy to niezrozumiała decyzja rządu w obliczu rosnącego bezrobocia. To błędne koło – powstanie mniej firm – podsumowuje.

Rośnie bezrobocie na Opolszczyźnie. Zaczęło się od pandemii

Tomasz Kwiatek zwraca uwagę, iż współczesne zakłady przemysłowe nie planują już zatrudnienia liczonego w tysiącach, ale raczej w setkach pracowników. Wynika to przede wszystkim z dynamicznego rozwoju technologii. Przykłady wcale nie są odległe.

Wyczekiwane, duże inwestycje w strefie ekonomicznej w Opolu – Wrzoskach przyniosą stosunkowo niewielką liczbę nowych miejsc pracy. Amerykańska firma Ascend Elements, która do 2028 r. wybuduje fabrykę materiałów do baterii pojazdów elektrycznych na 44 hektarach, planuje zatrudnić około 200 wysokokwalifikowanych pracowników.

Z kolei koreański producent opon Kumho Tire, który w podobnym czasie uruchomi zakład na 30 hektarach, przewiduje zatrudnienie około 400 osób.

Zmiany na rynku pracy, niekorzystne dla pracowników, zapoczątkował okres pandemii.

– W całej Polsce mieliśmy do czynienia z dużymi zwolnieniami, o których jednak nie mówi się głośno – podkreśla dr Rafał Parvi, ekonomista z Uniwersytetu WSB Merito Opole.

– Dotyczy to dużych firm w największych aglomeracjach, np. w Krakowie, gdzie swoje siedziby mają Shell i Heineken. Setki osób już straciły pracę. Koncerny coraz częściej przenoszą działalność do państw azjatyckich, m.in. do Indii, gdzie również można pracować zdalnie, a koszty pracy są znacznie niższe.

Hewlett-Packard, światowy gigant w produkcji komputerów, drukarek i akcesoriów, posiadający oddział m.in. w Krakowie, zapowiedział redukcję 4–6 tys. miejsc pracy na świecie do 2028 r. Jednym z powodów jest rosnące wykorzystanie sztucznej inteligencji.

Zarabiamy coraz więcej, pracy jest coraz mniej

Zdaniem ekonomisty, przyczyn takich decyzji firm należy szukać w bardzo dużej dynamice wzrostu płac w Polsce. Potwierdzają to dane GUS w Opolu: mimo wzrostu bezrobocia, w grudniu 2025 r. przeciętne miesięczne wynagrodzenie w województwie opolskim było o 8,2 proc. wyższe niż rok wcześniej.

– w tej chwili to Bułgaria i Rumunia wygrywają w Europie. Tam jest dziś tanio, tak jak w Polsce dziesięć czy dwadzieścia lat temu na tle UE i Zachodu. U nas już tanio nie jest – stwierdza dr Parvi.

Kolejnym czynnikiem rosnącego bezrobocia są cięcia w dużych przedsiębiorstwach. – Zamyka się wiele firm usługowych i produkcyjnych – zaznacza ekonomista.

Trudna sytuacja dotyka m.in. branżę motoryzacyjną. – Sprzedaż w UE spada m.in. dlatego, iż rynek został zalany markami z Chin. A jest ich… ponad 130 – wskazuje.

Do wzrostu bezrobocia przyczyniają się również likwidacja nierentownych i kosztownych gałęzi przemysłu oraz niedopasowanie kwalifikacji pracowników.

– Najważniejsze są jednak wciąż bardzo wysokie koszty pracy w Polsce: podatki i składki ZUS stanowią ogromne obciążenie dla pracodawców – mówi dr Parvi. – Do tego dochodzi spadek popytu w niektórych branżach, co prowadzi do redukcji etatów.

Giganci zwalniają grupowo. Nie tylko w Polsce

Ekonomista podkreśla, iż obecna sytuacja gospodarcza w Polsce wpisuje się w globalny trend.

– W 2025 r. mieliśmy rekordową liczbę zwolnień, aż 97 tys. osób. To dane porównywalne z kryzysem z lat 2008–2009 – zauważa. – Wystarczy wspomnieć ogromne cięcia i restrukturyzacje w Poczcie Polskiej (ok. 4 tys. osób), a także w Eurocash (3 tys.), Fujitsu (800), Black Red White (800), Beko Europe, Orange Polska, Carrefour, Castoramie, Makro i wielu innych firmach.

Znaczące redukcje w sektorze finansowym przeprowadziły m.in. Nordea i HSBC.

– W dużej mierze wynika to z postępującej automatyzacji i robotyzacji – dodaje ekspert.

Dr Parvi przypomina, iż fale zwolnień rozpoczęły się już w 2024 r.

– Szczyt przypadł jednak na 2025 r., a w bieżącym roku obserwujemy kontynuację tego trendu, choćby w Fujitsu, Black Red White czy Eurocash. Pod koniec 2026 r. wzrost bezrobocia powinien zacząć zwalniać, a przynajmniej się „wypłaszczać” – prognozuje.

Pierwsze miesiące roku nie przyniosły również dobrych informacji dla opolskiego rynku pracy w kontekście zwolnień grupowych. Niepokojące sygnały napłynęły z Namysłowa, gdzie jeden z największych pracodawców – Diehl Controls Polska – miał planować restrukturyzację. Firma jednak zaprzecza pogłoskom o zwolnieniach obejmujących około 300 osób. Z kolei do 2029 r. ponad 450 pracowników Adient Poland Sp. z o.o., Oddział Metal w Skarbimierzu, ma stracić pracę. w tej chwili realizowane są rozmowy kierownictwa ze związkami zawodowymi. Jak dotąd do brzeskiego PUP nie wpłynęły żadne oficjalne informacje ze strony firmy.

Bezrobocie na Opolszczyźnie. Zakłady upadają od 2024 roku

Na problemy przemysłu, zwłaszcza energochłonnego, od wielu lat zwraca uwagę opolska NSZZ „Solidarność”.

– Ta szczególna gałąź przemysłu jest zagrożona upadkiem z powodu wprowadzenia ETS, czyli podatków wynikających z Europejskiego Zielonego Ładu – mówi Dariusz Brzęczek, przewodniczący Zarządu Regionu NSZZ „Solidarność” Śląska Opolskiego oraz przewodniczący Wojewódzkiej Rady Dialogu Społecznego w Opolu.

– Informujemy o tym społeczeństwo poprzez opracowania naszych ekspertów. Dążymy do przeprowadzenia referendum w tej sprawie.

Zaznacza, iż pierwszym sygnałem narastających problemów na opolskim rynku pracy był upadek odlewni „Max” w Nysie i zwolnienie 50 pracowników w 2024 r.

– To typowy przykład zakładu związanego z przemysłem energochłonnym w regionie. Niestety, na tym się nie skończyło. Kolejna była Walcownia Rur „Andrzej” w Zawadzkiem, co pokazuje, jak bardzo polskie hutnictwo znajduje się na skraju upadku – podkreśla.

Wskazuje również na bardzo wysokie ceny energii elektrycznej i innych nośników energii. Ich opodatkowanie wynika z Zielonego Ładu.

– W efekcie pracodawcy, którzy nie zawsze mają możliwość odpowiedniego doinwestowania zakładów, nie są w stanie ich utrzymać – stwierdza Brzęczek.

Przytacza także przykład upadku spółki Generator Produkcja Opole na przełomie 2024 i 2025 r., co wiązało się ze zwolnieniem 220 osób.

– Z jednej strony mówimy o upadkach firm spowodowanych wysokością podatków – tłumaczy. – Z drugiej, mamy przykład spółki, która wpisuje się w europejską ideę transformacji energetycznej. Dlatego, iż produkuje generatory do turbin wiatrowych. Jednak jej niemiecki właściciel kierował się lokalnym patriotyzmem. Mając dwa zakłady, w Niemczech i w Polsce, zdecydował się zamknąć ten zagraniczny, mimo iż przynosił około 15 mln zł rocznego zysku.

Szef NSZZ „Solidarność” podkreśla, iż nie są to pojedyncze przypadki.

– Początkowo mogło się tak wydawać – stwierdza. – Tymczasem w 2026 r. dochodzi do zamknięcia Browaru Namysłów. A o problemach kolejnych firm przemysłowych mówi się na razie nieoficjalnie. Na zasadzie domina likwidowane są zakłady produkujące osprzęt motoryzacyjny. I choć realizowane są rozmowy o osłonach, to nie ma mowy o wznowieniu produkcji.

Firmy wzięły się na nowy sposób

Brzęczek zwraca uwagę na powtarzające się zjawisko.

Firmy nie zgłaszają zwolnień do urzędów pracy – zaznacza. – Tak było w przypadku Browaru Namysłów. Teraz, mimo iż cała Polska mówi o problemach Diehl Controls, firma milczy i nie składa żadnych wniosków.

Dodaje, iż to właśnie przemysł w regionie opolskim utrzymuje stosunkowo niską stopę bezrobocia. Średnia dla województwa wynosi 6,4 proc., ale w samym Opolu to około 3 proc., podczas gdy w powiecie głubczyckim – pozbawionym przemysłu – sięga już blisko 12 proc. – Widać wyraźnie, jak kształtuje się bezrobocie w zależności od obecności zakładów pracy – podkreśla.

Zauważa również, iż mimo statystyk wskazujących Polskę jako 20. gospodarkę świata, Polacy nie należą do szczególnie zamożnych. – Nie mamy oszczędności, nieruchomości… W wielu krajach o niższym PKB zamożność obywateli jest wyższa – mówi Brzęczek.

Konieczne odgórne regulacje. Trzeba chronić polski przemysł

Apeluje o konieczność zmian regulacyjnych na szczeblu centralnym i unijnym.

– Potrzebne są mechanizmy ochronne dla polskiego przemysłu – uważa. – Musi zmienić się sposób udzielania pomocy państwa zakładom pracy. To wymaga odgórnych rozwiązań prawnych. Chodzi m.in. o wsparcie w procesie ustalania taryf energetycznych czy zablokowanie skutecznego wprowadzenia podatku węglowego CBAM dla importerów stali spoza UE.

Dodaje, iż dziś wielcy inwestorzy – niezależnie od tego, czy pochodzą z Niemiec, czy z USA – budują nowe zakłady. Natomiast decyzja o ich zamknięciu może być nagła. I również całkowicie zależna od interesu właściciela.

– To kwestia chwili. Dobrym przykładem w regionie są Eko-Okna – wskazuje.

Podkreśla również dramatyczną sytuację pracowników w wieku 50–55 lat.

– To nie jest tak, iż ludzie po zwolnieniach zawsze sobie radzą – zaznacza. – Osoby w tym wieku są często wykluczane z rynku pracy. Nikt ich nie dostrzega, żyją w biedzie. A jeżeli trafiają do stref gospodarczych, pracują za najniższe stawki i są zwalniani jako pierwsi przy redukcjach. To typowe ludzkie tragedie.

Barometr zawodów 2026. Gdzie deficyty, równowaga i nadwyżka

W obliczu niepokojących sygnałów z rynku pracy warto uważnie śledzić jego trendy. Pomaga w tym „Barometr Zawodów”, przygotowywany od 2015 r. To jednoroczna prognoza zapotrzebowania na pracowników w poszczególnych profesjach.

W województwie opolskim badanie wśród ekspertów przeprowadzili na przełomie III i IV kwartału 2025 r. pracownicy Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Opolu we współpracy z powiatowymi urzędami pracy.

Barometr dzieli zawody na trzy grupy:

  • deficytowe,
  • zrównoważone,
  • nadwyżkowe.

Analiza wyników na 2026 r. pokazuje, iż w grupie zawodów nadwyżkowych – podobnie jak w latach poprzednich – pozostają ekonomiści. Wynika to głównie z dużej liczby absolwentów lokalnych techników. Rynek pracy nie jest w stanie wchłonąć.

„Analizując zawody nadwyżkowe, coraz częściej zauważamy wśród nich profesje z branży informatycznej, choć jeszcze nie na tyle licznie, by mówić o nadwyżce podaży nad popytem w skali regionu” – czytamy w raporcie.

Mniej zawodów deficytowych

Liczba zawodów deficytowych zmniejszyła się z 40 w 2025 r. do 36 w 2026 r.

„Z deficytu do równowagi powrócili m.in. blacharze i lakiernicy samochodowi, tapicerzy oraz pracownicy ds. rachunkowości i księgowości. Do kategorii deficytowych ponownie trafili natomiast operatorzy urządzeń dźwigowo-transportowych” – wskazują autorzy.

Wśród zawodów deficytowych na 2026 r. znajdują się m.in.:

  • kierowcy autobusów,
  • kierowcy samochodów ciężarowych i ciągników siodłowych,
  • magazynierzy,
  • robotnicy budowlani,
  • betoniarze i zbrojarze,
  • murarze,
  • tynkarze,
  • dekarze,
  • blacharze budowlani.

W branży budowlanej deficyt dotyczy dziewięciu profesji. M.in.:

  • brukarzy,
  • cieśli i stolarzy budowlanych,
  • monterów instalacji budowlanych,
  • pracowników robót wykończeniowych.

Na liście znajdują się również zawody z sektora edukacji. Są to:

  • nauczyciele szkół specjalnych i oddziałów integracyjnych,
  • pedagodzy,
  • nauczyciele wspierający.

Wśród poszukiwanych profesji są także psychologowie, terapeuci i mechanicy samochodowi.

Dodajmy, iż szczegółowe wyniki badania, z podziałem na powiaty i z uwzględnieniem różnych czynników, dostępne są tutaj.

***

Odważne komentarze, unikalna publicystyka, pasjonujące reportaże i rozmowy – czytaj w najnowszym numerze tygodnika „O!Polska”. Do kupienia w punktach sprzedaży prasy w regionie oraz w formie e-wydania

Idź do oryginalnego materiału