Jak moja teściowa straciła mieszkanie – prawdziwa historia z polskiego blokowiska

newsempire24.com 2 godzin temu

Słuchaj, muszę się wygadać, bo nie ogarniam już tej sytuacji z rodziną męża. Zacznę od tego, iż nasze trzypokojowe mieszkanie to moja własność kupiłam je jeszcze przed ślubem, zupełnie zrujnowane. Wyobraź sobie, wejściowe drzwi były ledwo co oparte o framugę! Ale cena była dobra, więc stopniowo wszystko ogarniałam i powoli remontowałam.

Kiedy poznałam Tomka, miałam już wyremontowane dwa pokoje i kupione trochę mebli, więc mieszkanie było już całkiem przytulne. Tomek był przystojny, uczciwy i wynajmował jakiś stary pokój. Po paru miesiącach znajomości przeprowadził się do mnie. Po ślubie zrobiliśmy pokój dziecięcy, najpierw urodził się nam synek, a po paru latach córeczka.

Wszystko szło jak z płatka, aż tu nagle w zimny, jesienny wieczór cały nasz domowy spokój zburzyła moja teściowa. Przyszła z walizkami, cała roztrzęsiona i zapłakana:

Mogę u was trochę pomieszkać? Mój młodszy syn ściągnął jakąś dziewczynę do swojego mieszkania, może coś z tego będzie i się tam urządzą na stałe Ale ja nie chcę im przeszkadzać, a poza tym chętnie wam pomogę! Odbiorę dzieci z przedszkola, ugotuję wam coś. Nikogo poza wami tu nie mam!

Popłakała się, więc nie mogłam odmówić. Oddaliśmy jej największy pokój. Moja teściowa była już od dawna na emeryturze i wywiązała się z obietnic zajmowała się wnukami, gotowała. Ale do siebie już nie wracała, bo jej młodszy syn z nową żoną mieszkał teraz w jej jednopokojowym mieszkaniu. Była tam też dwójka dzieci jedno wspólne, a drugie z wcześniejszego związku tej kobiety.

Parę lat temu szwagier ożenił się zaraz po szkole ze swoją koleżanką. Moi teściowie wtedy sprzedali swoje spore mieszkanie w Łodzi, za te pieniądze kupili sobie malutką kawalerkę, a szwagrowi i jego żonie dwupokojowe mieszkanie. Potem teść zachorował i niestety zmarł.

Szwagier z byłą żoną doczekał się dwójki dzieci, potem się rozwiedli. Zostawił jej mieszkanie, a sam wrócił do matki. Powiedział jej wprost: Mamo, wracam do ciebie, jestem teraz wolny i chcę zacząć nowe życie. Jakoś sobie poradzę, na pewno znajdę coś dla siebie.

No ale nie znalazł nic. I zanim się obejrzeliśmy, przyprowadził nową partnerkę do tej kawalerki matki. W weekendy cała zgraja dzieci zarówno tych z pierwszego, jak i z drugiego małżeństwa wpadała do naszego mieszkania. Możesz sobie wyobrazić, co tam się działo totalny chaos!

Po roku powiedziałam w końcu teściowej, iż musi znaleźć dla siebie coś do mieszkania. Znowu łzy, krzyki, dramat.

Musiałam pogadać z szwagrem, iż czas opuścić mieszkanie matki. On się na to nie zgodził twierdzi, iż ma dzieci, niską wypłatę i nie stać go na wynajem. No i co tu zrobić?

Ostatnio relacje z teściową bardzo się popsuły. Szczerze mówiąc, nie miałam już ochoty po pracy wracać do domu. Postawiłam sprawę jasno: powiedziałam Tomkowi, iż ma coś wymyślić w kwestii mieszkania dla swojej mamy, bo inaczej złożę pozew o rozwód.

Tomek był w szoku, nie wiedział gdzie jej szukać nowego lokum wiadomo, przecież nie wyrzuci własnej matki na bruk.

Powiedziałam, żeby pozwolił mamie wynająć sobie mieszkanie nas na to stać, możemy jej pomóc. Ale teściowa za nic nie chce choćby słyszeć o wynajmie! Zamiast tego oznajmiła, iż to my MUSIMY wynająć dwupokojowe mieszkanie dla szwagra i jego rodziny, żeby ona mogła wrócić do siebie.

No sorry, przegięcie. Wprost jej powiedziałam, iż jeżeli w ciągu tygodnia się nie wyprowadzi, to jej rzeczy po prostu powędrują za drzwi. Ja nie widzę innego wyjścia!

I powiem ci szczerze uważam, iż wcale nie musimy utrzymywać rodziny szwagra, ani zapewniać im dachu nad głową. To chyba nie nasz obowiązek?

Idź do oryginalnego materiału