Jak ziemia może nosić takie matki Oddała własne dziecko do domu dziecka, bo nie chciała go leczyć, a chłopiec miał zaledwie cztery lata.
Mam jedną przyjaciółkę, Hanię. Przyjaźniłyśmy się przez trzydzieści lat. Hania to cudowna osoba, która byłaby wspaniałą matką, gdyby tylko los pozwolił jej urodzić własne dziecko. Niestety, z mężem nigdy się tego nie doczekali Bóg ich tym nie obdarzył. Mimo to, nie rozstali się. Łączyła ich taka siła miłości, iż przetrwala każdą burzę.
Ja wychowałam dwie córki. Gdy nadeszły ich narodziny, wiedziałam, iż Hania musi zostać ich matką chrzestną w końcu była moją najbliższą powierniczką, mieszkałyśmy po sąsiedzku. Nie wyobrażałam sobie nikogo innego na ich drodze. Do dziś pamiętam, jak Hania siadała na podłodze z moimi dziewczynkami, a kiedy wracałam późno do domu, wiele razy czekała na mnie z kubkiem kawy w kuchni. Zdarzało nam się wspólnie płakać nad jej bezdzietnością, rozpacz cicho sączyła się przez nasze rozmowy.
Aż tamtego dnia zadzwoniła moja dalsza rodzina z Poznania. Powiedzieli, iż kuzynka Hani po stronie ojca chce oddać syna do domu dziecka. Lekarze powiedzieli, iż chłopiec wymaga poważnego leczenia, na które matki i tak nie stać. W dodatku ta kobieta zawsze gnała za własnymi sprawami, szukała nowych przygód, a dziecko było jej ciężarem.
Hania podzieliła się ze mną tym telefonem, wyznając, iż coś ją ciągnie, by zobaczyć tego chłopca. Kilka dni później, gdy tylko go ujrzała te jego przygaszone, smutne oczy od razu zrozumiała, iż nie może go zostawić. Zadzwoniła do mnie w nocy, raz jeszcze przy kuchennym stole popłakałyśmy się ze wzruszenia. Jej mąż bez wahania przyjął decyzję serca swojej żony.
Nie było lekko. Miesiące rehabilitacji, dziesiątki wizyt u neurologów i psychologów, nieprzespane noce. Okazało się, iż chłopiec jest autystyczny, lekarze nie pozostawiali nadziei. Ale Hania i jej mąż nie dali za wygraną, każdą złotówkę odkładali na leczenie, walczyli do końca.
Nie uwierzycie, ale dziś ADAM ma już 24 lata. Wywalczył magisterkę na Uniwersytecie Warszawskim, zdobył dwa złote medale na zawodach pływackich. Wczoraj wróciłam z jego ślubu. Trzymałam w rękach białe róże i łzy wzruszenia nie przestawały płynąć po policzkach.
Można mieć nie swoje dziecko, a być prawdziwą matką. Tylko serce musi być wielkie.





![Aneta Zając pierwszy raz tak szczerze o macierzyństwie: Nie wciągam synów w sprawy dorosłych [PODCAST "BLIŻEJ"]](https://m.mamadu.pl/5740752912354bdc3aba5d1deb3fd381,1920,1080,0,0.webp)


![Orszak przeszedł przez Gowarczów! Nie zabrakło konnych! [wideo, zdjęcia]](https://tkn24.pl/wp-content/uploads/2026/01/IV-Orszak-Trzech-Kroli-w-Gowarczowie-11.jpg)


