Jak można być taką matką?! Oddała swojego czteroletniego synka do domu dziecka, bo nie chciała go le…

polregion.pl 10 godzin temu

I jak ta ziemia wytrzymuje takie matki! Kobieta wysłała swoje dziecko do domu dziecka, bo choćby nie miała ochoty je leczyć, a chłopczyk miał zaledwie cztery lata.

Mam przyjaciółkę, taką prawdziwą duszę człowieka, na imię jej Grażyna. Znamy się już równo trzy dekady tak, to liczba wystarczająca, by przeżyć razem niejeden remont i niejedną rodzinną wigilię. Grażyna to złoty człowiek i, gdyby się dało, byłaby mamą z powołania. Ale cóż, jak to w życiu: z mężem dzieci się im nie trafiły. Pan Bóg im nie popisał się hojnością, ale miłość ich przetrwała wszystko podejrzewam, iż u nich to mocniejsze niż bigos po świętach.

Ja, z kolei, dzieci dorobiłam się aż dwóch obie to córki, więc wiecie wieczne ploteczki, malowanie paznokci lakierem podkradanym z torebki i wszędzie brokat. No i jakżeby inaczej ich matką chrzestną została właśnie Grażyna. Najlepsza przyjaciółka, mieszka dosłownie trzy klatki dalej, zgadza się? Ciągle pamiętam, jak potrafiła zabawić moje dziewczyny lepiej niż niejeden plac zabaw w parku, no i siedziała z nimi, kiedy musiałam wyskoczyć po zakupy albo do urzędu. A potem, przy kawie w mojej kuchni, obie płakałyśmy po cichu, iż nie ma swojego własnego dziecka.

Aż pewnego pięknego dnia dzwoni ciotka Grażyny sama nie wiem, kto bardziej z rodziny ciotka, ale wiadomo, z tej strony od taty, co to nikt jej już nie kojarzy. Mówi, iż jakaś dalsza kuzynka chce oddać swojego synka do domu dziecka, bo nagle okazało się, iż maluch poważnie choruje, a na leczenie nie ma ani grosza. A matka no cóż, bardziej ją ciągnie na dyskotekę za chłopami niż do apteki po syrop, więc syn choćby jej w głowie nie zaistniał.

Grażyna tylko mi to opowiedziała, od razu widziałam już ułożyła w głowie plan ratunkowy. Powiedziała, iż musi koniecznie zobaczyć tego chłopca. Jak potem mówiła, wystarczyło jej jedno spojrzenie w te smutne oczka, żeby wiedzieć, iż już jej nie wypuści. Mąż jej, Mirek, bez zbędnych pytań, przytaknął i już.

Nie będę cukrować, łatwo nie było. Ponad rok z lekarzami, rehabilitacjami, wizytami u specjalistów w połowie województwa mazowieckiego. Chłopiec okazał się być autystą, ale przecież Grażyna to nie z tych, co składają broń. Walczyli o niego, aż postawili chłopaka na nogi.

Moglibyście nie uwierzyć, ale dzisiaj ADAM, bo takie mu dali imię (typowo polskie, przecież), ma 24 lata. Zupełnie normalny chłopak, studia magisterskie skończone na Politechnice Warszawskiej, medale za sport (a niektórym się wydawało, iż choćby roweru nie dosiądzie!).

Wczoraj wróciłam z jego wesela. Po polsku: noc, disco polo, schabowy, wódka i euforia po kres świata!

Idź do oryginalnego materiału