Jaka to matka w czterdzieści jeden lat! – krzyczał na Nastę mąż. – W twoim wieku to już babciami zostają! Nastko, nie rób głupstw. Książki dla dzieci

twojacena.pl 14 godzin temu

Jaka to matka w czterdziestym pierwszym roku życia! krzyczał na Wandę mąż. W twoim wieku inni już dziadkami zostają. Wando, nie rób głupstw.

Dobrze, widzę, iż twoim zdaniem można pluć na nasze zdanie. A pomyślałaś w ogóle o tym dziecku? Nie chcę tańczyć na jej weselu z kroplówką pod pachą!

A jeżeli coś nam się stanie, gdy ona będzie jeszcze mała? W sumie, decyduj sama. Albo się z tobą rozstanę!

Wanda żyła z mężem już dwadzieścia lat. Za Henryka wyszła bardzo młodo, jeszcze jako studentka.

Przez te wszystkie lata uważała, iż mąż to jej najbliższa osoba, oparcie, ochrona. Nigdy by nie pomyślała, iż Henryk kiedyś stanie przeciwko niej.

Ostatnio w rodzinie Wandy wybuchł poważny skandal powodem było niespodziewane, późne dziecko.

Henryk był stanowczo przeciwko kolejnemu dziecku:

Wando, oszalałaś? Na starość postanowiłaś zostać matką? Mamy trzech wspaniałych synów, Kacper już studiuje, a Mateusz i Jakub kończą ósmą klasę. To ci za mało?

A co dzieci o nas pomyślą? Że rodzice zwarowali?

Henryku, całe życie marzyłam o córeczce upierała się Wanda. Skoro Bóg dał nam dziecko, dlaczego miałoby nie przyjść na świat?

A jeżeli znowu będzie chłopiec, będziemy robić piątego? wściekł się Henryk.

Jestem pewna, iż to dziewczynka.

Synowie też nie wsparli Wandy. Gdy dowiedzieli się o powiększeniu rodziny, bliźniacy Mateusz i Jakub stanowczo oświadczyli, iż nie zamierzają dzielić pokoju z nikim innym.

Najstarszy, Kacper, też wyraził swoją opinię:

Mamo, sama się nie boisz w twoim wieku? A jeżeli coś ci się stanie?

Wszystko będzie dobrze uspokajała syna Wanda. Nie jestem jeszcze taka stara!

W rzeczywistości podobna sytuacja już się w życiu Wandy zdarzyła. Gdy spodziewała się dziecka po raz drugi, mąż również nie był zachwycony.

Kacper miał wtedy trzy i pół roku, pieniędzy brakowało. Mieszkali z rodzicami Henryka, a Wanda często kłóciła się z teściową.

Ale gdy lekarze powiedzieli, iż będą bliźniaki, wszystko się zmieniło. Teściowa dała Henrykowi pieniądze na wkład własny do mieszkania. Mąż stał się bardziej troskliwy.

Mateusz i Jakub, ku zaskoczeniu, okazali się spokojnymi niemowlętami, a Wanda choćby się wysypiała.

Kacper bardzo się ucieszył, iż będzie miał z kim się bawić, więc zajmował się braćmi, dając matce chwilę wytchnienia.

I tym razem Wanda miała nadzieję, iż jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, wszystko jakoś się ułoży.

Ale już w trzecim tygodniu zaczęły się problemy robiło jej się słabo w pracy.

Wanda od ponad dziesięciu lat pracowała jako manicurzystka, więc przyzwyczaiła się do specyficznych zapachów lakierów i olejków.

Teraz jednak mdliło ją na sam widok kolorowych buteleczek.

Leki nie pomagały, stan się nie poprawiał, więc musiała zrezygnować z zarobków.

Wanda leżała całe dnie bez sił, choćby nie była w stanie umyć naczyń. O sprzątaniu nie było mowy.

Żywność dla rodziny też trzeba było kupować, co bardzo nie cieszyło Henryka i chłopców.

Po „zwolnieniu” Wandy pieniędzy w rodzinie znacznie ubyło.

Henryk, pracując jako felczer na pogotowiu, zaczął pracować po dwie zmiany z rzędu, żeby więcej zarobić.

Najstarszy syn przeniósł się na wieczorne zajęcia, a w dzień dorabiał jako sprzedawca w sklepie z elektroniką.

Codziennie Wanda widziała w oczach rodziny osąd. Nie wsparli jej choćby rodzice, mówiąc, iż w jej wieku rodzić dziecko to ryzyko i nonsens.

Sąsiadki szeptały za jej plecami, gdy wychodziła do sklepu. Kobieta czuła się bardzo niepewnie.

Nadszedł drugi trymestr, i Wanda miała przejść kolejne badanie.

Lekarz na USZ z poważną miną wpatrywał się w monitor i dyktował pielęgniarce jakieś parametry. Wanda leżała nieruchomo, bojąc się choćby westchnąć.

Po pół godzinie, nie wytrzymując, nagle zapytała:

Doktorze, kto tam u nas, chłopiec czy dziewczynka?

Płód żeński. Ale jest pewien nieprzyjemny szczegół.

Co się stało? przestraszyła się Wanda.

Proszę się nie martwić, ale muszę powiedzieć. U dziecka występuje wada rozwojowa cewy nerwowej, to poważna patologia.

W 23. tygodniu cewa powinna być zamknięta, a u waszej córki jest otwarta. Dziecko może być niepełnosprawne.

Wanda rozpłakała się:

Czy nie można pomóc mojemu dziecku? Może są jakieś leki?

Lekarz odwrócił wzrok i milczał.

Wanda wyszła z gabinetu i powoli wlokła się korytarzem szpitalnym. Czas jakby się zatrzymał, kobieta nic nie słyszała i nie widziała wokół.

Jak we śnie dojechała do domu, ale nie chciało jej się wychodzić z samochodu. Zaczęła głośno szlochać.

Gdy się uspokoiła i otarła łzy, weszła do mieszkania. Henryk był w domu, podgrzewał kolację w mikrofalówce i oglądał wiadomości w kuchni.

Dzieci nie było.

„Najlepszy czas, żeby porozmawiać z mężem” pomyślała Wanda.

Byłam dziś na USZ zaczęła rozmowę. Lekarz powiedział, iż będzie dziewczynka. Ale dziecko ma problemy zdrowotne.

Jakie problemy? zaniepokoił się Henryk.

Wada cewy nerwowej.

I co powiedział doktor Kowalski?

Nic A lekarz zaproponował usunięcie ciąży, ale odmówiłam i nie wzięłam skierowania. Nie mogę się na to zdecydować! To przecież moja córka!

Zwariowałaś! Wiesz w ogóle, co to oznacza? Dziecko będzie niepełnosprawne, jeżeli w ogóle przeżyje. Jutro pójdziemy razem do lekarza, sam wezmę dla ciebie skierowanie.

Nigdzie nie pójdę, Henryku. I nie próbuj mnie przekonywać

Więc nie licz na mnie! Nie będę patrzył, jak ty się męczysz i dziecko męczysz!

Henryk zerwał się od stołu i poszedł do sypialni. Wyciągnął z szafy dużą torbę sportową i zaczął pakować swoje rzeczy.

Henryku, co ty robisz? zaszlochała Wanda. Zostawiasz mnie? Uciekasz od problemów? Córka to nie tylko moja, ale i twoja! Jak możesz być tak obojętny?

Nie zamierzam tego znosić! Zgodziłem się, gdy postanowiłaś zatrzymać dziecko, myślałem, iż wszystko będzie w porządku. Ale ter

Idź do oryginalnego materiału