Tymczasem prezentowana w Koninie ekspozycja nie jest ani klasyczną retrospektywą, ani jubileuszową laurką. „Wszystko” oznacza tu raczej pełnię doświadczenia. Splot życia, sztuki i miejsca, których nie da się rozdzielić bez utraty sensu.
Uniwersalny język malarski
Wystawa została zbudowana z trzech komplementarnych segmentów, które nie tyle porządkują dorobek artysty chronologicznie, ile proponują różne perspektywy patrzenia na jego twórczość.
Pierwszy stanowi zasadnicza część malarska. Nie jest to jednak klasyczna retrospekcja prowadząca widza przez kolejne dekady i stylistyczne etapy. Obrazy układają się raczej w ciąg refleksji nad relacją między figuracją a abstrakcją. Prezentują napięcia w polach obrazowych, które występują pomiędzy konstrukcją a spontanicznością oraz nad sugerowaną obecnością człowieka w obszarze koloru.
Kuratorski wybór podkreśla konsekwentną, wieloletnią pracę artysty nad językiem malarskim, który zachowując autonomię, pozostaje głęboko zakorzeniony w doświadczeniu egzystencjalnym.
Choć Jan Sznajder przez większość życia związany jest z Koninem i Posoką, jego malarstwo nie ma w sobie nic z prowincjonalności rozumianej jako zamknięcie czy estetyczna wtórność. To sztuka, która bez kompleksów mogłaby funkcjonować w kontekście dużych, międzynarodowych instytucji. Nie wynika to z naśladowania światowych trendów, ale z posługiwania się uniwersalnym językiem malarskim.
Sznajder ma wyjątkowe wyczucie koloru, proporcji i napięć między formami. Kompozycje są przemyślane, a jednocześnie swobodne, barwy odważne, ale zrównoważone. W tych obrazach nic nie jest przypadkowe, każdy element ma swoje miejsce i buduje spójną, dojrzałą całość, która broni się niezależnie od geograficznego kontekstu powstania.
Dialog z kulturą ludową
Druga część ekspozycji wprowadza prace z dawnego Muzeum Sztuki Ludowej w dworku na Posoce. Jest to kolekcja tworzona przez Sznajdra przez dziesięciolecia, a dziś przekazana już na stałe do zbiorów muzealnych.
Ten gest podkreśla, iż malarstwo artysty nie funkcjonuje w próżni. Dialog z kulturą ludową stanowi jedno ze źródeł wrażliwości artysty.
Dzięki temu zabiegowi możemy doszukiwać się pewnych podobieństw w twórczości Sznajdra i wybranych artystów ludowych, dostrzec można w obu przypadkach intensywność formy, symboliczne skróty czy syntetyzm. Prezentowane obiekty nie są tu zatem ilustracyjnym dodatkiem, ale równoległą narracją. Pokazują, z jakiego świata wyrasta to malarstwo i z jaką tradycją pozostaje w rozmowie.
Artysta jako osoba
Trzecia część koncentruje się na artyście jako osobie. Znaleźć tu można odniesienia do jego biografii, korespondencję, rękopisy, filmowe dokumenty, pamiątki czy rzeźby. Nie należy odbierać tego jako próby kronikarskiej ale chęć uchwycenia przestrzeni mentalnej i fizycznej, w której powstają obrazy.
Widz nie tylko ogląda efekt, ale wchodzi w kontekst. Znajduje się bliżej środowiska, które współtworzyło język Sznajdra. Taka konstrukcja sprawia, iż „Wszystko” jest wystawą o relacjach między sztuką a codziennością z której ta twórczość wyrasta.
„Między”
W centrum wystawy pozostaje jednak malarstwo. Sznajder konsekwentnie porusza się na styku abstrakcji i figuracji. Postać ludzka zostaje w tych obrazach poddana syntezie, redukcji, włączona w układ barwnych płaszczyzn i rytmów kompozycyjnych. Sznajder rezygnuje z dosłownych historii i szczegółów, koncentrując się na budowaniu napięcia między formą a kolorem.
W jego obrazach widać dyscyplinę konstrukcji. Geometryzujące podziały, wyraźne akcenty pionów i poziomów, ale równocześnie ślad gestu, materię farby oraz chropowatość powierzchni. Sznajder podkreśla, iż obraz jest dla niego formą komunikacji, sposobem rozmowy z odbiorcą i zachętą do własnych przemyśleń.
W jego podejściu forma nie służy estetyzacji, tylko budowaniu znaczenia obrazu. W jednym ze swoich wierszy, z którym można zapoznać się na wystawie, pisze o wchodzeniu „między” – między stół i kamień, między rzeczy i ludzi. To „między” można potraktować jako klucz do całej twórczości: obraz nie dominuje nad rzeczywistością, ale w niej uczestniczy.
Posoka
Nie sposób też mówić o Sznajdrze bez wspomnienia Posoki. W dworku, w którym od lat sześćdziesiątych mieszkał i pracował wraz z partnerką Danutą Czerwińską, stworzył także wspomniane wyżej Muzeum Sztuki Ludowej.
Jest to zbiór liczący około czterystu dzieł twórców ludowych, gromadzonych przez lata. Dom ten pełni jednocześnie funkcję pracowni, miejsca spotkań i przestrzeni ekspozycyjnej, w której sztuka funkcjonuje na co dzień, a nie wyłącznie w ramach instytucjonalnej galerii.

fot. Maciej Sypniewski
Posoka jest jego „dziełem totalnym”. Obrazy nie funkcjonują tam w oderwaniu od codzienności, wiszą obok rzeźb, stoją przy zwykłych meblach, współistnieją z ogrodem i domowym rytmem dnia. Sztuka jest tu częścią życia, a nie oddzielną, zamkniętą sferą.
Ta perspektywa pomaga zrozumieć, dlaczego w malarstwie Sznajdra często pojawiają się proste motywy takie jak stół, krzesło, pejzaż czy ptak. Nie jako dosłowne przedstawienia, ale jako stałe punkty odniesienia, wokół których buduje się kompozycja i znaczenie obrazu.
Biografia, miejsce, forma
Biografia artysty jest równie intensywna jak jego twórczość. Urodzony w 1933 roku, dorastał w cieniu wojny i okupacji. Jako młody człowiek zaangażował się w działalność konspiracyjną, został aresztowany i skazany na wieloletnie więzienie. Lata spędzone w komunistycznych zakładach karnych odcisnęły trwałe piętno na jego życiu. Po 1989 roku aktywnie uczestniczył w działaniach środowisk kombatanckich, współpracował z Instytutem Pamięci Narodowej, publikował wspomnienia więzienne.
Jego książki i teksty literackie: tomy wierszy, wspomnienia i opowiadania pokazują, iż potrzeba wypowiedzi wykraczała poza malarstwo. Słowo jest dla niego równoległym narzędziem namysłu nad doświadczeniem. Nie oznacza to jednak, iż malarstwo stało się ilustracją historii. Przeciwnie. Wydaje się, iż właśnie poprzez redukcję i syntezę artysta znalazł formę zdolną unieść ciężar przeżyć, nie popadając przy tym w dosłowność.
Sznajder od dekad związany jest z Koninem jako pedagog, organizator życia kulturalnego, instruktor plastyki. Prowadził pracownie dla dzieci i młodzieży, wychował uczniów, współtworzył lokalne inicjatywy artystyczne. Jego działalność wykraczała daleko poza własną twórczość. Liczne odznaczenia państwowe i regionalne potwierdzają, iż jest postacią istotną nie tylko dla środowiska artystycznego, ale i dla społeczności.
Jednak znaczenie Sznajdra nie sprowadza się do listy nagród. Dla wielu mieszkańców regionu pozostaje kimś, kto konsekwentnie buduje przestrzeń kultury. Cierpliwie, za to z przekonaniem, iż sztuka jest elementem codziennego życia. W tym sensie tytuł wystawy nabiera adekwatnego znaczenia. „Wszystko” nie oznacza sumy dzieł ani ambicji encyklopedycznej. Oznacza pełnię, która się dokonała w życiu Jana Sznajdra. Nierozerwalność biografii, miejsca i formy. Oznacza życie przeżywane w sztuce i sztukę zakorzenioną w życiu.
Wystawy monograficzne z natury rzeczy poświęcone są artystom. Porządkują ich dorobek, podsumowują etapy pracy, proponują interpretacje. W przypadku konińskiej prezentacji chodzi jednak o coś więcej niż tylko przegląd twórczości.
„Wszystko” powstało także z potrzeby publiczności i z realnej chęci spotkania. Nie tylko z obrazami, ale z samym Sznajdrem. W lokalnej społeczności artysta od lat zajmuje miejsce szczególne. Nie w sensie pomnikowym, ale ludzkim. Jest postrzegany jako ktoś, kto zachował uważność i wewnętrzną równowagę.
Dlatego tak wielu ludzi chce przebywać w jego obecności, słuchać go i wracać do jego obrazów. Ta wystawa jest więc również odpowiedzią na tę potrzebę. Pragnienie kontaktu z twórczością, ale też z człowiekiem, który dla swojej społeczności stał się ważnym punktem odniesienia.
„Wszystko”
Ekspozycja w Muzeum Okręgowym w Koninie pokazuje artystę, który nie oddzielał pracy twórczej od odpowiedzialności za wspólnotę, pamięć i miejsce. Malarza, kolekcjonera, pedagoga, pisarza. Człowieka, który szukał dla siebie miejsca „między” tymi wszystkimi kategoriami.

Jan Sznajder, fot. Maciej Sypniewski
„Wszystko” jest więc nie tyle podsumowaniem, ile zaproszeniem do uważnego spojrzenia. Do zatrzymania się przy formie, która choć oszczędna i zdyscyplinowana, otwiera przestrzeń pytań. I do namysłu nad tym, jak sztuka może współistnieć z codziennością, historią i ludzkim doświadczeniem, nie tracąc swojej autonomii.
Jan Sznajder zmarł 15 lutego 2026, w dniu ukończenia tego artykułu.












