Jej dzieci słyszą, ona nie. To, co spotyka Anetę, daje do myślenia

kutno.net.pl 2 godzin temu

Głusi rodzice, słyszące dzieci. Tak wygląda ich codzienność

Ava jest mamą dwójki słyszących dzieci. Zarówno ona, jak i jej mąż są Głusi. W ich domu, obok języka polskiego, istotną rolę odgrywa polski język migowy (PJM). Dzieci uczą się go od najmłodszych lat, a sposób komunikacji z rodzicami jest dla nich czymś naturalnym.

- Na co dzień komunikujemy się normalnie, jak każda rodzina, tylko u nas istotną częścią tej komunikacji jest również język migowy. Dzieci od małego wiedzą, iż ich mama i tata są Głusi i iż czasami trzeba zwrócić na siebie uwagę wzrokiem, dotknąć nas w ramię albo podejść bliżej. Można też na przykład włączyć światło lampy, żebyśmy mogli je zauważyć. Dla nich jest to zupełnie naturalne - opowiada Ava.

Jej dzieci są KODA, czyli słyszącymi dziećmi Głuchych rodziców. Tak określa się dzieci i młodzież do 17. roku życia. W przypadku dorosłych używa się określenia CODA. Osoby te często dorastają w dwóch światach językowych i kulturowych, poznając zarówno język polski, jak i PJM.

Ava podkreśla, iż samo wychowywanie słyszących dzieci nie jest dla niej największym wyzwaniem. Trudności pojawiają się przede wszystkim wtedy, gdy musi załatwiać sprawy poza domem.

- Największym problemem nie jest dla mnie samo wychowywanie słyszących dzieci. Największym wyzwaniem są bariery tworzone przez otoczenie. Jako mama chcę mieć dokładnie taki sam dostęp do informacji dotyczących moich dzieci jak inni rodzice - wspomina.

"Nie chcę otrzymywać tylko części informacji dlatego, iż jestem Głucha"

Jednym z najtrudniejszych doświadczeń Avy są kontakty ze szkołą. Jak opowiada, przez długi czas zabiegała o zapewnienie tłumacza polskiego języka migowego podczas zebrań i szkolnych uroczystości. Choć udało się uzyskać częściową pomoc, problem nie został całkowicie rozwiązany.

https://kutno.net.pl/wydarzenia/smiertelny-wypadek-na-a1-poslanka-z-kutna-ujawnia-ile-kar-nalozono-za-bledy-przy-zabezpieczeniu-robot/YvzSjPP5pAXuteLzzITj

- Podczas ślubowania mojego syna w pierwszej klasie nie było tłumacza PJM. Podczas zebrania zaproponowano mi również ograniczony czas tłumaczenia, około 30 minut na każde dziecko. Nie mogłam się na to zgodzić, ponieważ inni rodzice mogą wysłuchać całego zebrania i otrzymać wszystkie informacje. Ja również chcę mieć pełny dostęp do informacji dotyczących obojga moich dzieci - wyjaśnia.

Mieszkanka Kutna zaznacza, iż automatyczne zapisywanie wypowiedzi na telefonie bywa pomocne, ale nie rozwiązuje wszystkich problemów. Podczas spotkań z nauczycielami chce nie tylko rozumieć przekazywane informacje, ale także swobodnie zadawać pytania i uczestniczyć w rozmowie.

- Nie chcę otrzymywać tylko części informacji dlatego, iż jestem Głucha. Jestem mamą i mam takie samo prawo wiedzieć, co dzieje się z moim dzieckiem - podkreśla.

Podobne trudności zdarzają się w placówkach medycznych i podczas codziennych zakupów. Ava wspomina sytuację w jednym z kutnowskich sklepów, kiedy kasjerka, wiedząc, iż jest Głucha, zaczęła mówić do niej bardzo głośno.

- Prawie krzyczała. Inni ludzie patrzyli, co było dla mnie niekomfortowe. Zdarza się też, iż ktoś mówi do mnie, stojąc tyłem albo odwracając głowę, a wtedy nie mam możliwości zrozumieć, co mówi - opowiada.

Szczególnie przykre wspomnienie dotyczy jej mamy, która również jest Głucha. Według relacji Avy podczas wizyty w poradni laryngologicznej pracownica zdenerwowała się, gdy nie mogła porozumieć się z pacjentką, a następnie napisała coś na kartce i rzuciła ją w jej stronę.

- Było jej bardzo przykro. Takie sytuacje pokazują, iż przez cały czas brakuje wiedzy i zwykłego szacunku w kontakcie z osobami Głuchymi - mówi Ava.

Jednocześnie zaznacza, iż spotyka również osoby, które rozumieją jej potrzeby i starają się pomóc. Wiele zależy od podejścia konkretnego człowieka.

"Problemem nie jest moja głuchota, a brak dostępności"

Ava nie chce, by inni oceniali jej możliwości jako matki wyłącznie przez pryzmat głuchoty. Ukończyła studia licencjackie i magisterskie z dietetyki, studia podyplomowe z treningu personalnego i psychodietetyki, a wcześniej również studium fotograficzne.

Na co dzień, podobnie jak inni rodzice, dba o zdrowie i rozwój dzieci, chodzi z nimi do lekarzy, na treningi oraz uczestniczy w szkolnych wydarzeniach. Nie chce specjalnego traktowania, ale takich samych możliwości jak rodzice słyszący.

- Głuchota nie oznacza, iż jestem gorszą mamą. Kocham swoje dzieci, dbam o nie, wspieram je i bardzo zależy mi na ich rozwoju. Chodzę na zebrania szkolne, choćby jeżeli nie zawsze mam zapewnionego tłumacza PJM, walczę o dostęp do pełnych informacji. Dla mnie najważniejsze jest dobro dzieci, ich rozwój i poczucie bezpieczeństwa - mówi.

Ava uważa również, iż dorastanie w rodzinie Głuchych rodziców daje jej dzieciom możliwość poznawania świata z różnych perspektyw. Uczy je otwartości, empatii i szacunku wobec innych.

- Chciałabym, żeby moje dzieci wyrosły na osoby, które nie oceniają innych przez pryzmat niepełnosprawności, wyglądu czy sposobu komunikacji. Najważniejsze jest dla mnie to, żeby potrafiły dostrzec w każdym człowieku jego wartość i sprawić, by nikt obok nich nie czuł się gorszy, wykluczony czy nieważny - podkreśla.

Na koniec ma też prosty przekaz do osób słyszących.

- Nie bójcie się z nami komunikować i nie oceniajcie nas przez pryzmat głuchoty. o ile proszę o tłumacza PJM, nie robię tego dla wygody ani dlatego, iż oczekuję specjalnego traktowania. Chcę po prostu mieć taki sam dostęp do informacji jak każdy inny rodzic i móc w pełni uczestniczyć w życiu swoich dzieci.

Idź do oryginalnego materiału