Jesteś błędem młodości.
Dziewczyna o imieniu Bożena urodziła syna, mając zaledwie 16 lat. Ojciec dziecka, Marcin, był w tym samym wieku. Nie wchodząc w szczegóły, po narodzinach syna gwałtownie się rozeszli. Kiedy Bożena zauważyła, iż Marcin nie chce mieć nic wspólnego ani z nią, ani z synem, straciła zainteresowanie własnym dzieckiem. Chłopiec został pod opieką dziadków, czyli rodziców Bożeny.
Gdy Bożena skończyła 18 lat, wyjechała z nowym chłopakiem do Poznania. Przestała dzwonić, nie pisała, urwała kontakt. Jej rodzice nie szukali z nią spotkań. Pozostała im tylko gorycz i niezrozumienie jak mogła porzucić własne dziecko? To był dla nich wstyd i ból, iż tak właśnie wychowali córkę.
Dziadkowie wychowali wnuka, którym był Tomasz. Dla niego byli prawdziwymi rodzicami. Tomasz czuł ogromną wdzięczność za dzieciństwo, za dobrą szkołę, za wszystko, co otrzymał.
Kiedy Tomasz skończył 18 lat, kuzynka Agnieszka wychodziła za mąż. Wszyscy krewni byli na weselu, włącznie z jego biologiczną matką. Bożena była już wtedy trzeci raz zamężna i miała dwie córki.
Starsza z nich, Zuzanna, miała dziesięć lat, najmłodsza Jadzia półtora roku. Tomasz był pełen emocji, chciał poznać matkę, zobaczyć siostry. I przede wszystkim zapytać: Mamo, dlaczego mnie zostawiłaś?
Choć jego dziadkowie byli cudowni, tęsknił za matką i zachował jedyne jej zdjęcie. Dziadek spalił wszystkie inne. Bożena rozmawiała z rodziną, chwaląc się, jakie ma wspaniałe córki.
A ja, co ze mną, mamo? spytał Tomasz.
Ty? Jesteś błędem młodości. Ojciec miał rację, powinnam była usunąć ciążę rzuciła zimno Bożena i odwróciła się.
Siedem lat później Tomasz mieszka już w nowym dwupokojowym mieszkaniu w Krakowie z żoną Anną i małym synkiem Filipem (wiele zawdzięczając dziadkom i teściom). Pewnego dnia dzwoni nieznany numer.
Tomaszu, tu Bożena. Twój wujek podał mi numer. Słuchaj, wiem, iż masz mieszkanie blisko uniwersytetu, na którym studiuje twoja siostra Zuzanna. Czy mogłaby się u ciebie zatrzymać na jakiś czas? Jest waszą rodziną. Nie pasuje jej akademik, wynajem kosztuje tyle, iż nie dam rady mąż mnie zostawił, jedna córka na studiach, druga w szkole, trzecia zaraz do przedszkola. mówi.
Musiała pani się pomylić, odpowiedział krótko Tomasz i rozłączył się.
Podszedł do synka, przytulił go i powiedział:
Pakujemy się, pójdziemy na spotkanie z mamą, a potem odwiedzimy babcię i dziadka?
I w weekend pojedziemy razem na wieś, tak, tato? zapytał Filip.
Jasne, rodzina jest najważniejsza! Tradycji nie można łamać.
Niektórzy krewni krytykowali Tomasza, mówiąc, iż mógł pomóc siostrze. Tomasz jednak uważa, iż powinien troszczyć się tylko o babcię i dziadka nie o kobietę, która widzi w nim pomyłkę.














