Jesteś moją pomyłką młodości.
Dziewczyna, imieniem Wioletta, została mamą, mając ledwie 16 wiosen. Ojciec dziecka, Adam, także szesnastolatek historia prawdziwie z polskim rozmachem. Pominę detale lokalnego skandalu, bo już sami przesadnie je w milczeniu roztrząsali pod blokiem. Po narodzinach synka gwałtownie się rozeszli; miłość nastolatków bywa ulotna jak bilet na tramwaj.
Gdy Wioletta zrozumiała, iż Adam mało tęskni ani za nią, ani za potomkiem natychmiast straciła serce do macierzyństwa. Małego Szymka przejęli dziadkowie, czyli Janina i Edward, którzy traktowali wnuka jak ostatnią nadzieję na porządnego Polaka w rodzinie.
Rok później, Wioletta skończyła szkołę i z nowym amantem, łebskim Jakubem, wyjechała z rodzinnego Inowrocławia do Poznania. Cisza, żadnych smsów, choćby typowego Cześć, mamo! na Facebooku. Janina z Edwardem machnęli ręką na odwiedziny córki. Były pretensje, zwady, i to wieczne: Jak nasze dziecko mogło porzucić własnego syna? Wstyd na całe osiedle, ból i rozżalenie, iż taką Polkę odchowaliśmy!
Ale podnieśli Szymka na ludzi, za własne emerytury, za grosze w złotówkach. Dali chłopakowi dzieciństwo, porządną edukację, choćby na jazdy na rowerze go wyciągali. Szymek do dziś mówi mama do babci i tata do dziadka. I wdzięczny jak najbardziej prawdziwie po polsku za wszystko.
Osiemnaste urodziny Szymka przypadły akurat w czasie, gdy jego kuzynka, prawdziwa królowa parkietu, Ola, wychodziła za mąż. Zjechała cała rodzina, choćby Wioletta wpadła, już trzeci raz zamężna, z dwoma nowymi córkami: dziesięcioletnią Izabelą i półtoraroczną Jadwigą.
Szymek był podekscytowany: pozna matkę, dowie się, czym żyją siostry. No i oczywiście zamierzał wreszcie zapytać: Mamo, czemu mnie oddałaś dziadkom?
Choć Janina z Edwardem złote serca mieli, to Szymek wciąż marzył o matczynej bliskości. choćby jedno ocalałe jej zdjęcie schował w szufladzie bo dziadek wszystkie inne, ze złości, spalił w piecu w altanie.
Wioletta tymczasem, popijając rozcieńczony kompot, przechwalała się ciotce: Moje dziewczyny są takie wspaniałe, Iza dostała wyróżnienie w konkursie recytatorskim!
A co ze mną, mamo? zapytał Szymek, wbijając wzrok w szarlotkę na stole.
Ty? Ty jesteś moim błędem młodości. Ojciec miał rację, powinnam była jeszcze wtedy wybrać aborcję rzuciła obojętnie Wioletta, choćby na niego nie spojrzała.
Siedem lat później, Szymek już ustawiony własne dwa pokoje na Ratajach, żona Martyna, syn Bartuś, wszystko dzięki wsparciu dziadków i teściów. Pewnego czerwcowego popołudnia zadzwonił telefon z nieznanego numeru.
Synu, cześć, tu twoja matka. Wujek dał mi twój numer. Słuchaj, wiem, iż mieszkasz blisko uniwersytetu, na który poszła Iza. Czy mogłaby się u ciebie przekimać? Nie lubi akademika, a wynajęcie pokoju kosztuje, aż się złotówki kończą. Mąż mnie zostawił, ledwo wiążę koniec z końcem, starsza córka w liceum, najmłodsza zaraz idzie do przedszkola wyliczyła Wioletta w tempie ekspresu Warszawa-Gdynia.
Przykro mi, ale chyba pomyliła pani numer odpowiedział Szymek spokojnie i odłożył słuchawkę.
Wziął Bartusia na ręce i zagadnął:
No, synku, popatrzmy: najpierw spotkanie z mamą, potem prosto do babci i dziadka na pierogi, co ty na to?
A w weekend jak zwykle do lasu, na grzyby? rozmarzył się Bartuś.
No przecież nie wolno łamać rodzinnych tradycji!
… Część kuzynów stwierdziła potem na Messengerze, iż Szymek powinien był pomóc siostrze. On jednak uważa, iż wsparcie należy się tylko babci i dziadkowi: tym, którzy nigdy nie traktowali go jak pomyłkę, tylko jak własnego syna. A z resztą? Z resztą można żyć.

![Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy zagra w Radoszycach. Znamy szczegóły [wideo, zdjęcia]](https://tkn24.pl/wp-content/uploads/2026/01/Zapowiedz-WOSP-w-Radoszycach-2026.jpg)









