Jeszcze jedna pociecha: nowe wyzwania rodzicielstwa w Polsce

polregion.pl 2 godzin temu

Krystyna z trudem wracała do swojego mieszkania po pracy, do tych pustych pokoi. Od razu włączała telewizor, podkręcała głośność, próbując udawać, iż w domu ktoś jest. Choć córka Ania już wyszła za mąż. A mąż mąż Marek porzucił ją dla młodszej.

Krystyna wciąż nie mogła uwierzyć, iż Marek ją zdradził. Dwadzieścia cztery lata przeżyli w zgodzie, bez kłótni i awantur. Marzyli nawet, iż dwudziestopięciolecie małżeństwa spędzą w restauracji, przecież to srebrne gody. Ale nie było im to dane wszystkie plany runęły.

„Mamo, nigdy bym nie pomyślała, iż tata mógł tak postąpić” płakała Ania. „Jestem na niego zła i nie będę z nim rozmawiać.”

„Córko, tak nie można. Tata odszedł ode mnie, nie od ciebie. Jesteś jego córką i on cię kocha tak samo. Nie zrywaj z nim kontaktu” przekonywała Krystyna.

Nie chciała nastawiać córki przeciw ojcu. Winę widziała po części w sobie.

„Może za mało kochałam, za mało zauważałam? Powinnam była więcej czasu poświęcać rodzinie, a nie karierze.”

Marek zainteresował się młodą dziewczyną, którą poznał w kawiarni, gdy po pracy siedział z kolegami i sączył piwo. Spotkał wzrok dziewczyny, która patrzyła mu prosto w oczy ładna, z brązowymi oczami, w których skrzyły się wesołe iskierki. Jakoś ten jej wzrok utkwił mu w sercu, podszedł i zagadnął. Ola nie odmówiła, i nagle znalazł się w jej wynajętym mieszkaniu. A potem wszystko potoczyło się gwałtownie Zakochał się.

Nie mógł długo oszukiwać żony sama zaczęła coś przeczuwać. W końcu nastąpiła trudna rozmowa. Marek przyznał się.

„Krysia, zakochałem się. Wiem, iż cię skrzywdziłem, ale nie chcę już kłamać.” Było to bolesne, ale starała się zachować spokój.

Pewnego wieczoru, gdy Krystyna wróciła z pracy i przebierała się, zadzwoniła jej siostra, Ewa.

„Cześć, Krysia, już w domu? Mam do ciebie sprawę, zaraz wpadnę.”

„Jestem, zapraszam” ucieszyła się Krystyna, bo w końcu nie będzie musiała spędzać wieczoru sama.

Ewa wpadła, jak zawsze hałaśliwa, z dwoma wypchanymi torbami. Objęły się, a siostra zaczęła wyciągać zakupy wędliny, sery, butelkę wina. Krystyna patrzyła na nią zdezorientowana.

„Ewka, co za uczta? Z jakiej okazji?”

„Jaka tam uczta, Krysia Moja Małgosia jest w ciąży. I to jeszcze przed osiemnastką, głupia dziewczyna.”

„Serio?” zdziwiła się Krystyna. „No przecież za trzy miesiące skończy osiemnaście, prawda?”

„Właśnie, za trzy! A dziecko jest już na tyle duże, iż nie da się go usunąć. Wychowujesz ją, dbasz, a ona choćby porządnie wyjść za mąż nie potrafi. Ten chłopak, z którym ostatnio się spotykała, odmówił. A dziecko jej niepotrzebne, i mnie też.”

Krystyna słuchała z rosnącym niepokojem.

„Dobra, Krysia, napijmy się, trzeba trochę rozładować stres. Już nie mam siły myśleć, mózg mi pęka. Małgosia sama nie wie od kogo, bo latała po klubach, wracała nad ranem.”

Ewa wychyliła duszkiem prawie cały kieliszek. Krystyna tylko przytaknęła, biorąc mały łyk.

„Wiesz, co postanowiłyśmy z Małgosią?” ciągnęła siostra. „Chciałam się z tobą poradzić, bo zawsze byłaś mądrzejsza. Jak urodzi, zostawimy dziecko w szpitalu. Boję się tylko, iż potem mogą być problemy, jak podrośnie. Będzie szukał matki, będzie czegoś chciał”

Krystyna spojrzała na siostrę szeroko otwartymi oczami. W końcu wykrztusiła:

„Ewa, ty naprawdę tak myślisz? Twoja córka to pół biedy, ale ty? To twoja krew!”

„Oj, Krysia, nie moralizuj. Wiesz, iż nie jestem taka święta jak ty. Nie chcemy tego dziecka. Małgosia musi skończyć technikum, a nie niańczyć. I tak pewnie by mi go na głowę zwaliła. A ja mam swoje życie.”

Krystyna milczała, zastanawiając się.

„Na jakim jest etapie? Robiłyście USG?”

„Robiły. Będzie dziewczynka. Pewnie taka sama jak jej matka” odparła Ewa, zaciągając się papierosem.

„Ewka, oddajcie mi tę dziewczynkę. Proszę, nie zostawiajcie jej w szpitalu. Mam mieszkanie, dobrą pracę, stałe zarobki.”

„Co ty pleciesz?” prychnęła Ewa. „A jak dorośnie, to jej wszystko opowiesz?”

„Nie, Ewuniu, przysięgam, iż nie powiem. To będzie moja córka. Nigdy się nie dowie, jeżeli wy same nie zaczniecie.”

Długo przekonywała siostrę, ale w końcu się zgodziła. Pojawił się jednak inny problem by adoptować dziewczynkę, potrzebna była pełna rodzina, a Marek wyprowadził się, choć formalnie przez cały czas byli małżeństwem. Krystyna nie chciała go prosić o pomoc miał już nową rodzinę.

Małgosia urodziła zdrową dziewczynkę. Od razu podpisała dokumenty, choćby nie spojrzawszy na dziecko. Krystyna zaczęła załatwiać formalności. Pomogła jej dawna przyjaciółka, która pracowała w urzędzie. Udało się uzyskać opiekę nad dziewczynką, którą Krystyna nazwała Zosia.

Gdy wreszcie zabrała Zosię do domu, wzięła urlop, nie chcąc rezygnować z pracy zarobki były zbyt dobre. Zadzwoniła do matki, Heleny, która mieszkała niedaleko. Od śmierci męża, ojca Krystyny i Ewy, minęły już dwa lata. Wcześniej pracowała jako pielęgniarka.

„Mamo, muszę z tobą pilnie porozmawiać.”

„Dobrze, córeczko, zaraz przyjdę”

Gdy Helena zobaczyła w łóżeczku noworodka, oniemiała.

„Córko, co to? Kiedy? Co za niespodzianka?”

Ewa nie powiedziała matce o ciąży wnuczki, Krystyna też milczała. Myślała, iż siostra sama wszystko wyjaśni, ale ta choćby nie miała takiego zamiaru z matką kontakt miała rzadki.

„Mamo, usiądź, proszę” nalała jej herbaty. „Wypij, uspokój się, wszystko opowiem.”

Helena była w szoku, gdy usłyszała, co zrobiła jej młodsza córka z rozhukaną Małgosią.

„Jak to możliwe, Krysia? Wychowywałyśmy was tak samo, kochałyśmy, może choćby Ewę bardziej, bo była

Idź do oryginalnego materiału