Kiedy ja i mój mąż byliśmy biedni, teściowa kupiła sobie futro, telewizor i żyła jak królowa — ale p…

twojacena.pl 9 godzin temu

Słuchaj, muszę Ci opowiedzieć, jak to było u nas na początku, bo aż sama czasem nie wierzę, iż to przeżyliśmy. Jak byliśmy z Krzyśkiem kompletnie bez grosza przy duszy, to jego mama żyła sobie jak królowa kupiła sobie futro, nowy telewizor i generalnie nie żałowała sobie niczego.

Ale los potrafi odwrócić karty…

Jak miałam 18 lat, zaszłam w ciążę. Moi rodzice w ogóle mnie nie wsparli, byli przekonani, iż jestem za młoda na dziecko. Krzysiek akurat wtedy poszedł do wojska. Obie nasze babcie mówiły jednym głosem:

To twój problem, nie nasz.

Nawet moja mama mi powiedziała: Ja nie mam teraz zamiaru zajmować się twoim dzieckiem.

A teściowa? Zupełnie mnie zignorowała, nie chciała choćby rozmawiać. Na szczęście przygarnęła mnie ciocia Hania, siostra taty.

Ciocia miała wtedy 38 lat, nie miała własnych dzieci, całe życie poświęciła pracy. Nigdy nie mówiła źle na moich rodziców, tłumaczyła tylko:

Wiesz, oni cię bardzo kochają, ale to były inne czasy, ciężko było. Pamiętam, jak czasem nie było na chleb. Twój tata dorabiał nocami, rozładowując wagony.

No ale dziś żyją o niebo lepiej tata ma dobrą pensję, trzypokojowe mieszkanie na Ursynowie, mama całkiem nieźle zarabia. A ja zaraz urodzę dziecko… Nie interesuje ich to? pytałam ciocię.

Ona tylko wzruszyła ramionami: Chcą w końcu pomyśleć o sobie. Nie oceniaj ich. Zobaczysz, kiedyś zmądrzeją.

Ale wtedy nie miałam od nich wsparcia zabrałam rzeczy i zamieszkałam z ciocią Hanią.

Kiedy Krzysiek wrócił z wojska, nasz syn Staś miał już półtora roku. W tym czasie jego mama choćby raz nie zajrzała, żeby zobaczyć wnuka. Moi rodzice odwiedzili mnie zaledwie dwa razy.

Krzysiek został mechanikiem samochodowym, chciał jeszcze skończyć studia, ale nie dał rady pogodzić pracy i nauki. przez cały czas mieszkaliśmy u cioci, ale gdy Staś poszedł do przedszkola, a ja znalazłam pracę, ciocia musiała przeprowadzić się do innej dzielnicy. Wynajęliśmy wtedy mieszkanie na własną rękę.

Wkrótce zmarła babcia Krzyśka. Jego mama sprzedała jej mieszkanie, za pieniądze zainwestowała w generalny remont i porobiła sobie wszystkie zachcianki. Krzysiek namawiał ją, żeby nie sprzedawała mieszkania po babci, oferował nawet, iż będzie jej wpłacał co miesiąc ratę i potem odkupi lokal, no ale nic z tego.

Teściowa tylko odpowiedziała: A niby czemu miałabym rezygnować z własnych marzeń? Od lat planowałam remont, jak chcecie to sami go zróbcie.

Pięć lat później urodziła się nasza córka Zosia. Wiedzieliśmy już wtedy, iż musimy mieć swoje własne mieszkanie. Krzysiek pojechał za granicę na budowy do Niemiec. Oszczędzanie szło nam bardzo powoli, dalej wynajmowaliśmy mieszkanie.

Moja mama tymczasem mieszkała sama w trzypokojowym mieszkaniu tata rozwiódł się z nią ze dwa lata wcześniej. Niestety, choćby nie przeszło jej przez myśl, by nas przyjąć do siebie, mimo iż miejsca miała od groma. Do teściowej też trudno było się wprowadzić wiecznie remontowała, zawsze znalazła wymówkę, by nie pomóc.

Krzysiek harował jak wół za granicą. Po kilku latach odłożyliśmy na własne M3 własnymi siłami, bez pomocy kogokolwiek.

Dzisiaj Staś kończy podstawówkę, Zosia jest w drugiej klasie. Umiemy liczyć każdy grosz, bo naprawdę wiem, ile warte są pieniądze. Nie musimy się już martwić mamy dwa auta, co roku jedziemy nad Bałtyk.

Jedyna osoba, której naprawdę jesteśmy wdzięczni, to ciocia Hania. Zawsze może na nas liczyć, wystarczy iż zadzwoni, a rzucimy wszystko, żeby pomóc.

Nasi rodzice? Trochę los z nich zakpił. Mama straciła pracę, ostatnio dzwoniła i prosiła o pomoc odmówiłam. Teściowa? Przeszła na emeryturę, a nie chce żyć skromnie. Wszystko, co dostała ze sprzedaży mieszkania babci, dawno przejadła i wydała na pierdoły. Krzysiek powiedział jej, żeby sprzedała to duże, wyremontowane mieszkanie i kupiła sobie kawalerkę nie zamierza pomagać.

Nie jesteśmy nikomu nic winni. Nasze dzieci traktujemy całkiem inaczej niż nasi rodzice nas wtedy. Zawsze im pomożemy, ile tylko się da. I wierzę, iż jak się zestarzejemy, to oni też o nas zadbają.

Idź do oryginalnego materiału