Zakochaliśmy się w sobie jeszcze jako studenci. Nie mieliśmy wtedy choćby grosza przy duszy, nie było nas stać na ślubny bukiet, dlatego narzeczony zebrał dla mnie polne kwiaty. Były przepiękne. Pobraliśmy się, gdy byłam już w ciąży. Po ślubie zamieszkaliśmy z moją mamą. Kiedy studiowaliśmy, mama bardzo nam pomagała. Początki były udane wspólnie spędzaliśmy czas, wychowywaliśmy syna. Mąż bardzo mi pomagał przy dziecku. Razem cieszyliśmy się każdą chwilą z synem. Mój mąż próbował zarobić pieniądze na wszystkie możliwe sposoby.
Zatrudnił się najpierw w magazynie jako pracownik fizyczny i przepracował tam cztery lata. Potem postanowił otworzyć własny sklep spożywczy. Interes się rozkręcił. Wybudowaliśmy dom, kupiliśmy samochód. Na niczym sobie nie żałowaliśmy. Mąż zasugerował, żebym zrezygnowała z pracy i zajęła się domem. Zgodziłam się. Syn ukończył studia na Uniwersytecie Ekonomicznym, po czym mąż zatrudnił go jako księgowego w sklepie.
Jednak po kilku dniach pracy syn przyszedł do mnie z bardzo przykrą wiadomością mąż mnie zdradził. Stanęłam przed trudnym wyborem: wnieść o rozwód albo udawać, iż nic się nie stało. Zdecydowałam się milczeć, mając nadzieję, iż mężowi przejdzie. Jednak dwa miesiące później sam mi wszystko wyznał. Co więcej, ta kobieta była w ciąży z jego dzieckiem. Mąż powiedział, iż nie chce rozwodu, bo dobrze nam się żyje. Zaproponował, iż zamieszka z nią, a mnie będzie pomagał finansowo. Obiecał także, iż przez cały czas będzie wspierać naszego syna.
Czuję się odrzucona i nie mogę znaleźć dla siebie miejsca. Przed oczami mam wciąż naszą pierwszą randkę i bukiet polnych kwiatów, które dostałam od męża…





