Meirivone Rocha Moraes i Marcello to dość wyjątkowa rodzina, bo "pan domu" jest szmacianą lalką. Wszystko zaczęło się od nietypowego prezentu. Kobieta nie mogła znaleźć odpowiedniego partnera i doskwierała jej samotność, więc od przyjaciółki dostała przytulankę. gwałtownie zakochała się w lalce, której nadała imię Marcelo, a niedługo później, w 2018 roku, para "wzięła ślub" oraz zorganizowała wesele, na którym bawiło się 250 osób. Potem pojawiły się dzieci.
REKLAMA
Zobacz wideo Ada Sułek o cesarskim cie?ciu: "Nie było planowane"
Meirivone i Marcello oraz trójka dzieci: Marcelinho, Marcela i Emilia
Ślub to nie koniec historii Mairivone, bo dość gwałtownie po tym wydarzeniu kobieta ogłosiła, iż jest "w ciąży". Niedługo później na świat przyszło jej pierwsze "dziecko". W związku pojawił się jednak kryzys. 37-latka stwierdziła wtedy, iż najlepszym rozwiązaniem na rozwiązanie małżeńskich problemów, będzie kolejna ciąża. Jak powiedziała, tak zrobiła i niedługo później ogłosiła światu "narodziny bliźniąt".
Bliźnięta nazwano Marcela i Emilia. Kobieta wyznała, iż życie z trójką "dzieci" to wyzwanie, jednak – jak zapewnia - jej mąż pomaga jej w czynnościach domowych i bardzo ją odciąża. - Jest ciężko, ale każdy moment sprawia, iż się wzruszam. Gdy jestem zmęczona, mój mąż pomaga mi z myciem, karmieniem, czy usypianiem – powiedziała w rozmowie z Daily Mail.
Ich rodzina znów się powiększyła?
Okazuje się, iż to nie koniec rewelacji na temat tej nietuzinkowej pary, bo na kilka tygodni przed Bożym Narodzeniem pojawiła się informacja, iż na świat przyszło ich czwarte "dziecko".
Urodził się nasz syn Robsu Marcelino. Piękny syn. Tatuś i ja kochamy cię. Przyszedłeś, aby rozjaśnić nasze życie. Dom pełen dzieci i dużo euforii i miłości
- napisała sama Meirivone w poście na Instagramie.
