Kochamy nasze wnuki, ale nie mamy już siły ich wychowywać – historia polskiej babci i dziadka, którz…

polregion.pl 20 godzin temu

Nasze wnuki są wspaniałe, ale brak nam już sił, by się nimi zajmować.

Mówi się, iż dzieci to dar od losu. Podobnie mawia się o wnukach. Zgadzam się z tym, pod warunkiem, iż nie jest ich zbyt wiele i człowiek jest w stanie zapewnić im godne życie. Razem z mężem mamy jedyną córkę, która nazywa się Grażyna. Gdy miała 19 lat, oznajmiła nam, iż spodziewa się dziecka a niedługo okazało się, iż to bliźniaki. Wyszła wtedy za Krzysztofa i myślałam, iż wszystko jakoś się ułoży.

To były dla nas trudne początki młoda matka, dwoje małych dzieci i młody, niedoświadczony zięć, który zarabiał najniższą krajową. Większość ich wydatków pokrywaliśmy my. Żeby wystarczało na życie dla wszystkich, z mężem, Stanisławem, podjęliśmy dodatkowe prace. Każdego dnia wstawaliśmy o świcie, a do domu wracaliśmy późno wieczorem.

Córka z zięciem i bliźniakami przez jakiś czas mieszkali u nas w Warszawie. Codziennie rano wychodziłam do mojej pracy w piekarni, praktycznie nieprzytomna po nieprzespanej nocy, bo huśtałam wnuki, żeby Grażyna mogła choć trochę odpocząć. Nic więc dziwnego, iż zdrowie zaczęło mi szwankować.

Minęły trzy lata Krzysztof wreszcie znalazł lepszą posadę, dzieci poszły do przedszkola. W końcu można odetchnąć, a tu nagle Grażyna informuje mnie, iż jest ponownie w ciąży. Powiedziałam jej prosto: Córeczko, to nie jest najlepszy moment, może powinnaś rozważyć inne wyjście. Wychowanie dwójki dzieci to i tak ogromne wyzwanie. Ale Grażyna się uparła, iż urodzi. Urodziła kolejne dziecko i sytuacja znów się powtórzyła. Potrzeba więcej pieniędzy, kolejna buzia do wykarmienia. Znowu z mężem łapaliśmy się każdej pracy, choć Krzysztof zarabiał już lepiej i tak trudno było utrzymać pięcioosobową rodzinę.

Niestety, Stanisław dostał udaru, ja zaczęłam odczuwać poważne problemy z sercem. Zrozumiałam, iż dłużej nie damy rady. Oznajmiłam córce, iż tym razem muszą sobie jakoś sami radzić. Wtedy Grażyna przyszła z kolejną wiadomością jest w ciąży z czwartym dzieckiem.

Brakło mi słów. O czym oni w ogóle myślą? Wydaje mi się, iż liczyli, iż do końca życia będziemy ich wspierać finansowo, opiekować się wnukami i być zawsze na ich zawołanie. My jednak naprawdę nie mamy już na to sił. Nie wiem, co mam robić. Nie chcę, żeby sąsiedzi i znajomi zarzucali nam brak serca, iż nie wspieramy jedynej córki. Ale prawda jest taka, iż zrobiliśmy dla nich tyle, ile tylko było w naszej mocy.

Idź do oryginalnego materiału