Koniec pułapek językowych? Ortografia wywrócona do góry nogami. O tym musi wiedzieć każdy Polak

kobieta.gazeta.pl 5 godzin temu
Jakie zmiany w języku polskim od 2026? Rewolucja w ortografii nie jest ani kosmetyką, ani żadną fanaberią. To konkretna próba uproszczenia reguł, które przez lata potrafiły zaskakiwać choćby tych, którzy z językiem pracują na co dzień. Od stycznia wiele zapisów wygląda inaczej i naprawdę warto o tym wiedzieć.
Język nie stoi w miejscu. Ewoluuje razem z ludźmi, technologią i sposobem komunikacji. To, co kiedyś było normą, dziś bywa anachronizmem, a zasady, których uczono w szkole, coraz częściej rozmijają się z codzienną praktyką. Dlatego co jakiś czas ktoś musi zrobić porządek w tym językowym bałaganie. I właśnie teraz nadszedł ten moment. Zmiany, które weszły w życie wraz z początkiem stycznia, wpływają na to, jak poprawnie pisać na co dzień - w mailach, artykułach, dokumentach i postach w sieci. Warto je poznać, by nie popełniać błędów.


REKLAMA


Zobacz wideo "Prawdziwych przyjaciół poznaje się w sukcesie". Anastazja Kuś w "Z bliska"


Kto ustala zasady pisowni? Tak przeprowadza się językowe "rewolucje"
Za aktualizowanie zasad ortografii odpowiada Rada Języka Polskiego działająca przy Prezydium PAN. To zespół językoznawców, którzy nie wymyślają reguł przy biurku w oderwaniu od rzeczywistości, tylko analizują realne użycie języka. Sprawdzają, co funkcjonuje w mediach, edukacji, dokumentach urzędowych i komunikacji codziennej. Gdy jakaś zasada przez lata jest nagminnie łamana albo sprawia trudność choćby specjalistom, zaczyna się dyskusja, czy przez cały czas ma sens.
Proces zmian nie jest szybki. Najpierw pojawiają się postulaty, później analizy, konsultacje i dopiero na końcu uchwała. Ważne jest też to, iż nowe reguły nie wchodzą z dnia na dzień. Zawsze przewidziany jest okres przejściowy, żeby szkoły, wydawnictwa i autorzy mogli się przygotować. Celem nie jest wywrócenie języka do góry nogami, tylko jego uporządkowanie i uproszczenie tam, gdzie robi się zbyt skomplikowany jak na codzienne potrzeby Polaków.


Jakie zmiany w języku polskim od 2026? Ułatwienie jest znaczące
Jedną z największych nowości jest podejście do przedrostków takich jak "super", "mega", "eko", "mini" czy "makro". Do tej pory obowiązywały dość karkołomne reguły, które kazały raz pisać je łącznie, a innym razem osobno. od dzisiaj robi się prościej: jeżeli taki element może funkcjonować samodzielnie, dopuszczalne są oba zapisy. "Superpomysł" i "super pomysł" stają się równoprawne.
Podobne uproszczenie dotyczy wyrazów z "niby", "quasi" i "pół". Znika konieczność zastanawiania się, czy dany wyraz ma związek z biologią, geografią czy inną dziedziną. "Nibyartysta", "półżartem" czy "quasiproblem" zapisujemy łącznie, bez dodatkowych łamańców interpretacyjnych. Wyjątek zostaje tylko wtedy, gdy drugi człon jest nazwą własną, np. "pół-Polak", wtedy przez cały czas pojawi się myślnik i wielka litera.


Zmiany dotkną też nazw własnych. Uporządkowana zostaje pisownia nazw lokali, miejsc i instytucji. jeżeli coś jest oficjalną nazwą, wszystkie jej człony zapisujemy wielką literą. Koniec z wahaniem, czy napisać "kawiarnia Pod Aniołem", czy "Kawiarnia Pod Aniołem". od dzisiaj sprawa jest jasna.


Jakie są nowe zasady ortografii? Mniej główkowania nad pisownią
Sporych porządków doczekały się także nazwy marek i ich produktów. Skoro marka zapisywana jest wielką literą, to tak samo zapisujemy jej wytwory. "Ford", "Samsung" czy "Ikea" nie będą już językowym polem minowym. Znika dylemat, czy piszemy o samochodzie, czy o producencie, bo wielka litera może obowiązywać w obu przypadkach.
Zmiany obejmują również nazwy mieszkańców miast, dzielnic i osiedli. Od 2026 roku Warszawianin, Gdańszczanin czy Mokotowianin zapisujemy wielką literą, podobnie jak nazwy narodowości. System staje się spójny i łatwiejszy do ogarnięcia, bez domyślania się, czy akurat w tym przypadku wypada użyć wielkiej litery, czy jeszcze nie.
Duża zmiana dotyczy także zapisu "nie" z przymiotnikami i przysłówkami odprzymiotnikowymi, choć nie chodzi tu o całkowitą rewolucję. Nowością jest rezygnacja z analizowania stopnia przymiotnika. Do tej pory forma stopnia wyższego lub najwyższego wymagała zapisu rozdzielnego, ale ta różnica znika. Teraz poprawne są formy pisane łącznie, takie jak "nienajlepszy", "nielepszy" czy "nieładniej", bez zastanawiania się, czy mamy do czynienia ze stopniowaniem.


Podobnie uproszczono zapis cząstek "by", "bym", "byś" przy spójnikach. Od tego roku zapisujemy je rozdzielnie, tak jak faktycznie mówimy na co dzień. Zamiast sztywnego "czybyś przyszedł", piszemy naturalnie: czy byś wpadł jutro? Zamiast "czybym zdążyła" - czy bym zdążyła. Język wreszcie przestaje udawać, iż mówimy inaczej, niż naprawdę mówimy.
Na koniec coś, co wielu osobom przyniesie ulgę: dopuszczalne stają się różne formy zapisu wyrażeń typu "tuż tuż", "tuż-tuż" czy "tuż, tuż". Nasze emocje wreszcie mogą wybrzmieć bez stresu o to, czy gdzieś nie wkradł się błąd. A jeżeli ktoś jeszcze pisze "po staremu", też może spać spokojnie. Okres przejściowy potrwa do 2030 roku, więc stare i nowe formy będą funkcjonować równolegle. Język daje nam czas, żeby się oswoić. Która zmiana w języku najbardziej cię cieszy? Zapraszamy do udziału w sondzie oraz do komentowania.
Idź do oryginalnego materiału