Ksiądz Jan Krzyściak – Misjonarz na Filipinach

tymbark.in 2 godzin temu

W tygodniu misyjnym o pracy misyjnej na Filipinach księdza Jana Krzyściaka.

ks. Jan Krzyściak

Ksiądz Jan Krzyściak, pochodzący z Podłopienia, ponad 15 lat, począwszy od 2007 roku, pracował na Filipinach, w Misji in Dansolihon w Mindanao. Jest to to jedna z 7.200 wysp Archipelagu Filipińskiego, druga co do wielkości. Miał pod misyjną opieką 5 gmin, 40 wiosek, w których mieszkało ok. 30 000 mieszkańców i było 30 kaplic.

Filipiny to kraj, w którym o godzinie 15.00, w godzinie Bożego Miłosierdzia, stacje radiowe i telewizyjne przerywają emisje swych programów, aby transmitować modlitwę „Koronkę do Miłosierdzia Bożego”. Zatrzymuje się ruch uliczny, sklepy, giełdy towarowe i warzywniaki, ludzie przystają, kasjerki obsługujące klientów w super marketach przerywają prace. „Miej miłosierdzie dla nas i całego świata” – stało się częścią życia współczesnego człowieka.

23 stycznia 2017 ks. Jan Krzyściak rozpoczął budowę kościoła, który został wykończony i wyposażony w 2020 roku. Konsekracji kościoła 8.01.2021 roku dokonał Ordynariusz Diecezji Cagayan de Oro – Arcybiskup Jose Cabantan, a kazanie wygłosił Arcybiskup Antonio Ledesma SJ.

Ksiądz Jan Krzyściak urodził się w 1973 r. w Limanowej, w rodzinie Anny i Stanisława. Ma czworo rodzeństwa. Naukę w szkole podstawowej rozpoczął w 1980 w Tymbarku. Rok 1987 miał wielkie znaczenie w jego życiu. Został lektorem w parafii i przyjął sakrament bierzmowania. Podczas Męki Pańskiej odgrywanej tegoż roku przez kleryków SCJ w Stadnikach, wzbudziło się w nim powołanie do życia zakonnego. W kolejnych latach podejmuje naukę w Zasadniczej Szkole Zawodowej, a następnie w Technikum Rolniczym. Po zdaniu egzaminu maturalnego zapada jego decyzja realizacji swego powołania i wstępuje do Zgromadzenia, gdzie pod odbyciu Nowicjatu w Stopnicy, w 1995 r. składa pierwsze śluby zakonne. W latach 1996-2002 studiuje Filozofię i Teologię w Stadnikach, i w maju 2002 r. przyjmuje święcenia kapłańskie, otrzymując nominację do pracy na parafii. W 2007 r. wyjeżdża na misje na Filipiny, a od 2013 roku pełnił funkcję proboszcza w parafii Jezusa Nazarejczyka w Dansolihon.

Tak o ten okres wspomina ks.Jan:

„Czas formacji, jaki jest przewidziany do otrzymania święceń, a potem parafialna praca duszpasterska w Bełchatowie pozwoliły na dojrzewanie powołania misyjnego, które w sobie nosiłem. Po 4 latach pracy na parafii poprosiłem przełożonego o wyjazd na misje, a ten się zgodził, ku mojej niemałej radości. I tak po roku nauki języka angielskiego w USA trafiłem w końcu na Filipiny. Oj! Pamiętam – w Polsce zima –100C, choć to była tylko połowa listopada, a po około 24 godzinach lotu z przesiadkami znalazłem się w tropikalnym klimacie i temperaturze +350C. Za parę tygodni były święta Bożego Narodzenia, które spędziłem wśród seminarzystów i współbraci, a tuż po nich miałem się udać do szkoły, by uczyć się znów nowego języka – Cebuano. Ech, trudne były początki. Do moich małżowin usznych za wiele nie docierało – czy to był język filipiński, czy japoński, czy chiński i tak nie mogłem się połapać. Ale, jak zalecała moja nauczycielka: Jan, bansaj, bansaj (czyli powtarzaj, powtarzaj) – dniami i nocami powtarzałem. Po sześciu miesiącach… … otrzymałem świadectwo ukończenia kursu i trafiłem na parafię. No cóż, mój nowy język poznałem co najwyżej w stopniu podstawowym… Otrzymałem od razu zastępstwo na parafii, na 3 tygodnie. I to był swoisty chrzest bojowy. A potem było już tylko lepiej – za sprawą księdza proboszcza, który na szczęście też pochodził z Polski, i nie szczędząc czasu i cierpliwości, uczył mnie jak nowicjusza.

Kościół katolicki jest tu swoistym fenomenem – na archipelagu wysp, w morzu islamu, buddyzmu, katolickie Filipiny. Przyczynił się do tego król hiszpański Filip II, od którego państwo wzięło nazwę i początek. W zachowanie religii katolickiej ogromną pracę włożyli misjonarze z wielu zgromadzeń: ojców augustianów, franciszkanów, jezuitów, sercanów i wielu, wielu innych. Filipińczycy, jako naród, są bardzo pobożni. Na przestrzeni czasu, w obliczu różnych zamieszek nie stracili ani pobożności, ani wiary. W kościele, na ulicy często słychać zwroty, widać gesty chwalące Matkę Bożą. I jeżeli my, Polacy, czcimy Matkę Bożą, uważając ją za naszą Królową, to wydaje się, iż Filipińczycy czynią to z nie mniejszym przekonaniem i oddaniem, także czcząc Ją jako swoją Królową. Fenomenem na Filipinach jest bardzo rozpowszechniony kult Miłosierdzia Bożego. W każdej kaplicy znajduje się ten obraz. A będąc kiedyś w jednym z miast, w sklepie (pamiętam jak bardzo byłem zdziwiony), zobaczyłem, iż o godzinie 15.00 zaczynała się Koronka do Bożego Miłosierdzia prowadzona przez kogoś z obsługi dzięki nagłośnienia na cały supermarket. Przed oczami mam, jak wszystko w jednej minucie zamilkło, a ludzie zatrzymali się i modlili. Dodam też, iż to właśnie na wyspie Mindanao jest największa na świecie figura Chrystusa Miłosiernego – ma około 25 m wysokości. Filipińczycy bardzo dbają o schludność osobistą. Domy, zwłaszcza ludności ubogiej, są małe, ciasne, brak w nich sufitów. Wykonane są najczęściej z bambusa i często pokryte liśćmi z palmy lub pewnym rodzajem trawy, nazywanej kogon. Filipiny są krajem wielu kontrastów. Często jest on dostrzegany, zwłaszcza w miastach, między bogatymi a biednymi. Mimo to Filipińczycy jako naród są bardzo życzliwi, pogodni, gościnni, zwłaszcza dla nas, misjonarzy.”

Ksiądz Jan, gdy jeszcze pracował na Filipinach, tak opowiadał o innej działalności misji katolickiej:

„Prowadzimy stancję, coś w rodzaju domu dla studentów. W parafii jest taki ośrodek dla dzieci z plemienia Higaonon. To plemię, które zamieszkuje tereny górzyste zalesione, a problem polega na tym iż rodzice, jeżeli posyłają dzieci to tylko do szkoły podstawowej, ale do gimnazjum już nie. Ma to związek z odległością i z problemami finansowymi. Więc zgromadzenie księży sercanów postanowiło pomóc w ich edukacji i wybudować stancję adekwatnie na przeciw gimnazjum. Od poniedziałku do piątku przebywa tam młodzież, a w piątek wracają w góry, by w poniedziałek ponownie przyjść. Zabierają to, czego najbardziej potrzebują, drewno, ryż i inne rzeczy niezbędne do utrzymania. w tej chwili mamy ok. 40 studentów. To jedno nasze dzieło, oprócz pracy duszpasterskiej.

Drugie dzieło, to fundacja pomagająca dziewczętom wykorzystywanym seksualnie. Zgromadzenie współpracuje w tym względzie z organizacjami, które wiedzą o takich problemach. Są u nas dziewczęta w wieku od 8 do 20 roku życia.

Prowadzimy też inne akcje, jak niedawna pomoc przy dystrybucji ryżu z powodu suszy panującej na Filipinach od stycznia do maja tego roku. Nawiązaliśmy współpracę z departamentem żywności, który na wniosek prezydenta uwolnił rezerwy żywnościowe. Bez pośrednictwa władz lokalnych przekazano nam ryż, który składowaliśmy i udostępnialiśmy przez kościół. W naszym kościele było ok. 1500 worków ryżu. Pół kościoła było nim załadowane. Pomoc tę rozprowadzono po naszej misji do pięciu gmin.”

[See image gallery at tymbark.in]
Idź do oryginalnego materiału