– Lary, nie chcę cię zranić ani skrzywdzić, kochanie… – Nie jestem dla ciebie miła!

polregion.pl 6 godzin temu

Lech siedział na parapecie, patrząc przez okno. Czekał na swojego tatę. Minęły już dwa lata, odkąd mama odeszła od nich. Założyła nową rodzinę, powiedział kiedyś tata ze smutkiem. Dlaczego zostawiła własnego syna? Nie wiadomo. Lechowi nie było to do końca jasne. Z czasem zaczynał o niej zapominać.

Ojciec starał się robić wszystko dla syna. Lech miał już dziesięć lat, był prawie dorosły, więc nie było sensu niczego przed nim ukrywać ani go oszczędzać. Nauczył się myć naczynia, układać rzeczy na półkach. Zabawki przestały go interesować. Stawał się młodym mężczyzną, ale ogromnie brakowało mu czworonoga. Tęsknił za psem, ale ojciec twardo odmówił.

Kto się nim zajmie? Ja pracuję cały czas, ty uczysz się i jesteś jeszcze za młody.

W końcu ojciec przyniósł do domu nie psa, ale kobietę. Miała na imię Wiesława. Zamieszkała z nimi. Lech postanowił, iż nie będzie z nią rozmawiał. Uważał ją za zbędną. Ojciec nazywał ją swoją żoną i pragnął, żeby Lech znów miał matkę.

Nie chcę jej! odpowiedział Lech stanowczo. Wrócił do swojego miejsca. I tak żyli dalej. Chłopiec widział, jak ojciec rozkwita przy Wiesławie. Uśmiechali się, uprzejmie do siebie odnosili, przytulali. Lech jednak wciąż był pełen gniewu.

Tato, chcę, żeby odeszła. Lechu, nie możesz tego zrobić. Ciężko nam żyć bez kobiety żony i matki.

Nadeszły ciepłe dni. Lech biegał po podwórku z kolegami. Nowi przyjaciele powiedzieli mu, iż tata i nowa mama oddadzą go do domu dziecka.

Lech się przeraził. Przecież czemu mieliby go zatrzymać? Urodzą sobie nowego synka, a on tylko będzie przeszkadzał. Postanowił przygotować się na najgorsze.

Pewnego dnia doszły go strzępy rozmowy: Dobrze mu będzie tam, trzeba go tam wysłać.

To był koniec, postanowił Lech. Tej nocy nie zmrużył oka, a rano wymyślił, jak pozbyć się Wiesławy. Myślał, iż tylko pogorsza sytuację. Zaczął jej dokuczać przesolił herbatę, zostawił gaz pod pustą patelnią. Psocił. Wiesława gwałtownie się domyśliła, kto za tym stoi. Zawołała go na rozmowę.

Lechu, musimy porozmawiać. Jesteś zły. Nie jestem zły, próbował wykręcić się od rozmowy. Lechu, nie chcę cię skrzywdzić… Nie mów tak do mnie! Wynajęliśmy domek letniskowy na wakacje. Chcieliśmy zrobić ci niespodziankę, ale chyba już czas powiedzieć prawdę. Tata znalazł dla ciebie psa i dziś jedziemy go odebrać. Możesz iść z nami. To nie żart? Lech był zaskoczony i już gotów uwierzyć. Przytulił ją mocno.

Wiesława o mało nie zapłakała, Powinieneś być szczęśliwy, wszystko się ułoży, nie trzeba płakać, pogłaskała go po głowie.

Gdy tata wrócił z pracy, pojechali razem po szczeniaka. Lecha ogarnęła litość zamiast gniewu i Wiesława przestała być dla niego wrogiem. Pogodzili się. Pies zasnął w jego ramionach. Wszyscy byli szczęśliwi.

Idź do oryginalnego materiału