Dzień 41 Lekcja dla żony
Mam już dość! z irytacją odsunąłem łyżkę i spojrzałem ostro na moją żonę. Czy to w ogóle można nazwać obiadem? Kluchy rozgotowane aż do granic możliwości, wyglądają jak kasza, a do tego dwa nie do końca dosmażone mielone! Co ty dzisiaj w ogóle robiłaś? Telefon ci się chyba do ręki przykleił!
Jak możesz tak mówić? westchnęła teatralnie Aniela, próbując ukryć właśnie ten nieszczęsny telefon pod poduszką. Przecież cały dzień pilnowałam Jarka! On taki rozbrykany Zresztą, cała po tatusiu dodała z przekąsem, widząc jak zaczyna mnie to powoli doprowadzać do furii. Mam ciężko, rozumiesz? Wszystko mi się z rąk wymyka! Po porodzie byłam wrakiem człowieka
Jarosław ma dwa i pół roku odpowiedziałem spokojnie, choć w środku mnie gotowało. Powinien już iść do przedszkola, a ty powinnaś wrócić do pracy. Od razu byłoby lżej!
I mam go wsadzać w to siedlisko zarazków? oburzyła się Aniela. Chcesz, żebyśmy co chwilę w przychodni siedzieli?
Dzieckiem trzeba się zajmować i go rozwijać, nie wiedziałaś?
Przecież się zajmujemy! Jarek jest bardzo do przodu jak na swój wiek! Neurolog choćby pochwaliła odpierała się Aniela. Do tej rozmowy wracaliśmy już po raz któryś z rzędu. Strasznie się bała, iż naprawdę wyślę Jarka do przedszkola. Do pracy jej się zupełnie nie spieszyło. Przez ten czas w domu przywykła do godzin spędzanych na fejsie, nie widząc powodu, żeby z tego rezygnować…
I komu masz za to wszystko dziękować? nie wytrzymałem, uderzyłem pięścią w stół tak, iż talerz podskoczył. Mojej mamie! To ona spędza czas z Jarkiem! Ty wtedy śpisz albo siedzisz z nosem w ekranie telefonu! Może byś wzięła i posprzątała albo ugotowała cokolwiek, co da się zjeść? Dlaczego mam wracać z pracy i jeść TO coś? spojrzałem z niesmakiem na kulinarne dzieło przed sobą.
Nie jestem twoją kucharką! Ani sprzątaczką! Jestem żoną! A ty moim mężem i powinieneś zapewnić mi wygodne życie!
Aniela naprawdę wierzyła w to, co mówi. Po setkach obejrzanych Pytania na Śniadanie i przeczytanych godzinami forach dla kobiet, jej pogląd na małżeństwo bardzo się zmienił. Kiedyś myślała, iż powinna dbać o dom, o mnie, o nasze życie rodzinne. Teraz uważała, iż to poniżające i więcej nie będzie służącą. Teraz ceni się na tyle wysoko, iż nie zamierza zniżać się do pomagania komukolwiek.
Taaak? syknąłem, słuchając zaciętej przemowy żony. Czyli ja będę harować na rodzinę, a ty tylko zalegać na kanapie?
Będę się rozwijać! odpowiedziała z dumą. Będziesz mógł się chwalić znajomym, jaką masz kreatywną żonę.
A możesz? Jaka była ostatnia książka, którą czytałaś? Czego nowego się dowiedziałaś? podszedłem bliżej, przykucając przy stole. No, cisza? Bo nie masz nic do powiedzenia, prawda? Social media to nie jest żaden rozwój, a głupie programy, gdzie wszyscy się kłócą, nie nauczą cię być partnerką czy matką. Powiedz wprost czy zamierzasz zająć się naszą rodziną, tak jak robi to normalna żona, czy nie?
Nie! Już ci mówiłam, nie jestem żadną służącą!
Aniela się rozpędziła i obrzuciła mnie oskarżeniami. Że niby za mało zarabiam, zachowuję się jak domowy terrorysta, iż wiecznie mnie nie ma Wysłuchałem tego wszystkiego bez słowa i stwierdziłem chłodno:
Rozwód.
Co? spytała zaskoczona, gdy już zbierała się do kolejnego wybuchu.
Rozwód powtórzyłem spokojnie. Znajdę normalną kobietę, która będzie żoną z prawdziwego zdarzenia i matką dla Jarka. I tak widzisz go przez dwie godziny dziennie, reszta to babcie. Nie zasługujesz na ten tytuł.
Aniela najpierw zrobiła się blada, za chwilę odsunęła ode mnie temat, przekonana, iż to tylko groźba. Przecież to ja miałem się bać rozwodu! Przecież to ona była jego matką i na pewno Jarek zostanie z nią.
Zacząłem się zmieniać. Zacząłem ją omijać, nie rozmawiałem, choćby nie odpowiadałem dzień dobry. Jarek z babcią pojechali na tydzień do Kołobrzegu. Aniela wręcz chętnie zgodziła się na wyjazd nikt nie kręcił jej się po mieszkaniu i nie przeszkadzał w siedzeniu na telefonie. Ale po paru dniach zaczęła tęsknić, coraz częściej dzwoniła do teściowej.
Po dwóch tygodniach przyszło zawiadomienie z sądu. Dotarło do niej, iż nie żartuję. Na rozprawie spotkało ją jeszcze większe zaskoczenie jej własna mama, pani Elżbieta, bez wahania stanęła po mojej stronie.
Uważam, iż Jarek powinien zostać z ojcem powiedziała stanowczo, patrząc na Anielę z dezaprobatą. Aniela nigdy nie poczuła instynktu macierzyńskiego, wszystkim zajmowałam się ja i pani Jadwiga, mama Łukasza. Łukasz pracuje ciężko, ale i tak potrafi znaleźć czas dla Jarka.
Sędzina kiwała głową, patrząc z lekkim uśmiechem na moją roztrzęsioną żonę. Wiedziała dobrze, iż Aniela nie dorobiła się niczego własnego nie miała ani pracy, ani mieszkania, ani silnej więzi z synem. Szanse na opiekę miałem ogromne.
Proszę o czas na pojednanie! Nie rozwódźcie nas! Dajcie mi szansę! Aniela płakała. Łukaszu, przysięgam, iż się zmienię. Wyrzucę z głowy wszystkie bzdury o gosposi i będę żoną jak się patrzy! Zaufaj mi!
Zgoda…
****************************
Miesiąc wcześniej
Moja córka się całkiem rozleniwiła, wstyd mi za nią kręciła głową pani Elżbieta. Łukasz, rozumiem cię, po co ci taka żona? Siedzi w domu i choćby nie posprząta. A synek… cóż. Więc jeżeli zechcesz się rozwieść, nie będę miała ci tego za złe. Pozwól mi tylko widywać Jarka, więcej nie proszę.
Ja kocham Anielę, mimo jej wad westchnąłem ciężko. Ale ta sytuacja staje się nie do zniesienia. Chciałbym jednak, aby dostała szansę na poprawę.
Czemu nie? choćby wiem jak zaśmiała się smutno mama. Złóż pozew o rozwód. Będzie przeciwna i będziecie mieli trzy miesiące na pojednanie. To powinno przemówić jej do rozsądku.
***************************
Aniela lekcję dostała. W mieszkaniu znowu panował porządek, rosła świeżość i przyjemny zapach gotowanych obiadków, a sama Aniela zrobiła się uprzejma i troskliwa. I wreszcie naprawdę zaczęła interesować się swoim synem, co ogromnie ucieszyło Jarka. Bardzo kochał swoją roztrzepaną, ale już znacznie lepszą mamę…














