12 marca 2025 r.
Dziś po raz kolejny przeglądam notatki z oddziału położniczego w Szpitalu Miejskim w Warszawie. Wciąż nie mogę wymazać z pamięci twarzy młodej matki, Jadwigi Kowalskiej, której rozterki rozpadły się na wszystkie strony.
Jadwigo, przemyśl setny raz, zanim podpiszesz formularz odrzucenia dziecka! Potem będzie już za późno brzmiało ostrzeżenie położnej.
Nie mogę go zostawić, proszę, zrozumcie mnie szlochała, trzymając się za brzuch. Cały personel czuł, iż decyzja spowija ją ciężarem i próbuje znaleźć słowo, które ją przekona.
Jadwiga przyznała, iż jej ojciec, Paweł Kowalski, wychował ją w surowym porządku. Od dziecka mawiał, żeby nigdy nie przywiozła dziecka w podszewce. Myślał, iż będę studiować i zdobywać zawód. Polowa roku nie byłam w domu przez ciążę, kłamałam.
Położna próbowała łagodzić: Cóż, ojciec może się zdenerwować, podniesie głos, ale i przyjmie twojego chłopca to jego wnuk, kontynuacja rodu.
Jadwiga nie dała się na to nabrać. Nie znacie mojego ojca, jest bardzo surowy Gdyby matka żyła, rozumiała by mnie. Łzy spłynęły po jej policzkach. Ojciec od razu zadeklarował, iż myje ręce i nie chce dziecka. Jadwiga wierzyła w szczere uczucia, co tylko pogłębiło ból. Nie podjęła aborcji, a przyszedł na świat zdrowy, pulchny chłopiec Andrzej.
Los odebrał jej matkę, kiedy Jadwiga była w szóstej klasie. Samochodowa kolizja, w której zginęła tylko ona, podzieliła życie dziewczyny na przed i po. Paweł, wyrwany z łańcucha, wyładowywał swoją złość na córkę.
Jadwigo, nie przyniesiesz nieślubnego dziecka w podszewce, bo wygnam cię z domu. W naszej rodzinie nie ma miejsca na hańbę. Ucz się, wykaż się zawodem, zostaniesz lekarzem i szanowaną kobietą rozkazał.
Tato, o co chodzi? Jestem jeszcze mała, uczę się dobrze, nie chcę cię rozczarować odpowiedziała.
Zdała maturę z złotym medalem, dostała się na Wydział Lekarski Uniwersytetu Warszawskiego, spełniając rodzicowskie oczekiwania. Rzadko wracała do domu, a Paweł serwował swoją typową ziemniaczaną potrawę, pytając o studia i nieustannie wspominając o podszewce.
Na drugim roku studiów Jadwiga poznała na balu tanecznym Kacpra Nowaka. Nie zauważyła, jak zakochała się był jej pierwszym chłopakiem. Wizualizowała już siebie w białej sukni, a Paweł dumnie patrzyłby na swoją piękną córkępanią młodą. Niestety Kacper odszedł, a marzenia rozsypały się jak piórka.
Poród przebiegł gładko, ale ciężko było młodej matce patrzeć na noworodka. Natychmiast zadeklarowała, iż napisze formularz odrzucenia. Gdy zobaczyła małe, pomarszczone ciało, serce Jadwigi zadrżało. Niósł pod sercem dziewięć miesięcy i teraz musiał odejść
W sali leżało trzy matki z maluchami. Jadwiga odwróciła się w stronę ściany, nie chcąc patrzeć, jak inne karmią swoje dzieci. Nie nakarmiła własnego, mimo iż położne zachęcały ją, licząc na zmianę decyzji.
Formularz został podpisany. Żadne namowy nie pomogły. Jadwiga spakowała rzeczy i cicho opuściła szpital, zabierając ze sobą jedynie dokumenty. Położne patrzyły ze smutkiem na małego Andrzeja, którego nazwą wśród siebie Andrzejek.
Dziecko, zostałeś sam, twoja mama odeszła. Co cię czeka, zna tylko Bóg. Najpewniej trafiłeś w dobrą rodzinę, takie dzieci gwałtownie się znajdują szepnęły.
Mały chłopiec milczał, drapiąc noskiem, a pielęgniarka Nadzieja Kowalczyk delikatnie go uspokajała, karmiąc. Znała prawie każde dziecko, które zostało odrzucone. Nieliczni rodzice wracali po swoje dzieci, ale zdarzało się to rzadko. Nocą Andrzejek, czując odrzucenie, wydał przeraźliwy płacz. Nie jadł, budził się tylko na chwilę, połykał trochę mieszanki, a potem zasypiał, by o świcie znów krzyczeć.
Podczas późniejszej wizyty w oddziale Jadwiga nagle wróciła.
Gdzie jest? Jeszcze nie oddali? Chcę go zabrać! krzyknęła.
Jadwigo, wróciłaś? Dzięki Bogu! Dokumenty jeszcze nie przekazaliśmy. Czy jesteś pewna swojej decyzji? To nie zabawka, a życie! zapytała położna.
Tak, jestem pewna! To mój syn, nie mogę go zostawić! rozpłakała się.
Całą noc nie spałem, słyszałem jego płacz, serce ledwo nie pękło od bólu! Mój mały Andrzejek, sam tutaj, bez mamy Proszę, dajcie mi go nakarmić, mleko już czeka. błagała.
Przypięto ją do osobnego pokoju, przynieśli dziecko. Gdy przyłożyła je do piersi, maluch zaczął głośno ssać. W drzwiach stał personel, szczęśliwy, iż dziecko nie zostanie porzucone.
Jadwiga wyznała ojcu, iż ze względu na niego urodziła i zostawiła dziecko, ale nie może żyć bez niego i chce je zabrać. Paweł najpierw był w szoku, potem przyznał, iż chce zobaczyć wnuka, nazwał ją głupią i nieprawdziwą matką, iż nie powiedziała mu wszystkiego. W całym życiu słyszała, iż nie pozwoli się rodzić poza małżeństwem. Gdy zobaczył syna w ramionach córki, rozlały mu się łzy radości.
Zabiorę syna, pojedziemy do dziadka, podam mu imię i nazwisko. Szpital patrzył na tę kruchą postać matki z dzieckiem, życząc im błogosławieństwa.
Jak często rodzice straszą dziewczynki od najmłodszych lat zdaniem: jeżeli przyprowadzisz dziecko w podszewce, wyrzucę cię z domu! Ile kobiet poddało się aborcji lub odrzuciło noworodki pod wpływem takich słów. Ile zniszczonych losów. Moralność jest ważna, ale dziewczyny muszą wiedzieć, iż rodzice ich kochają i przyjmą, niezależnie od tego, czy będą mieć męża, będą w ciąży, czy przyjdą z podszewką.
**Lekcja:** nie wolno pozwolić, by strach przed osądem niszczył życie. Trzeba stać przy swoich dzieciach, choćby gdy świat wydaje się przeciwko nam.





