Mądra Żona: Siła Kobiecej Mądrości w Życiu Codziennym

twojacena.pl 3 godzin temu

Mądra żona

Wspomnienia o wydarzeniach starał się odsuwać na bok. Żona nie otwierała tematu: Wiesz, iż ja wiem, iż ty wiesz!.

Ujrzała swojego męża zagubionego i tego wystarczyło jej, by łatwiej nim manipulować człowiek z poczuciem winy jest podatny na naciski. Była niezwykle mądra jej imię było Lena.

Miała niezmiernie zielone oczy, takie głębokie, iż nikt wcześniej ani później nie spotkał takiego spojrzenia. Jeden rzut i człowiek spadał w tę otchłań!

Stanisław od pierwszego wejrzenia zakochał się w Zosi nieodwracalnie, jednorazowo, aż po uszy.

Dziewczyna spóźniła się na wykład i weszła do sali, gdy już trwała. Potem okazało się, iż studiują w tej samej grupie.

Nic podobnego mu nie przydarzyło się wcześniej: świat wokół rozmył się, wszystkie sprawy zeszły na dalszy plan, a Zosia zupełnie go ignorowała!

Gdyby choćby przelotny, zainteresowany wzrok padł w jego stronę pytanie, żart, drobna uwaga a tu nic. Zosia nie zwracała uwagi na Stanisława.

Choć był przystojny i spełniał współczesne kanony męskości, to jednak pierwsze wielkie rozczarowanie przytrafiło mu się w liceum, gdzie był pierwszym chłopakiem w wiosce. Dziewczyny nie brakowało.

Wszystko to wydawało się niepoważne, a jednak niezwykłe uczucie, które go pochłonęło, było nowe i silne chyba właśnie tak wygląda prawdziwa miłość.

Trochę ulgi przyniosło to, iż dziewczyna nie interesowała się żadnym z chłopaków w grupie.

Gdyby to się stało pomyślał Stanisław nie wiem, co z nim zrobić!

Zosia odmarzała się w trzecim roku studiów: jej stosunek do niego nie zmienił się, on wciąż ją kochał.

Wówczas, jakby nadeszła wiosna, lód się roztopił: dziewczyna zaczęła reagować na żarty kolegi z grupy, a serce chłopaka rozbłysło.

Gdy pojechali razem do domu po prostu metrem w wyobraźni Stanisława ukazał się scenariusz szczęśliwego wspólnego życia.

Zaproponował jej randkę i nieoczekiwanie zgodziła się. Zosia poczuła, iż podoba jej się przystojny Stasiek, którego fryzura przypominała małego bohatera kreskówek.

Zaproponował kawę, a w tym samym momencie w każdym domu słychać było popularny utwór z radia. Spędzili cudowny czas, potem zaczęli się całować: jego marzenie zaczęło się spełniać.

Pod koniec trzeciego roku byli już parą. Na początku nowego roku akademickiego Zosia była w ciąży.

Tak bywa! Dziewczyna urodziła dziecko w swój dzień urodzin: Stanisław przyjechał do niej 9 czerwca, kiedy rodzice byli na wsi. W ferworze namiętności nie użyli ochrony myśleli, iż to nie zdarzy się.

Jednak się nie zdarzyło. Zosia niedługo zrozumiała, iż otrzymała królewski prezent

Spędzili wakacje u rodziców, każdy po swojemu. Telefony komórkowe nie były wtedy powszechne, więc młody tata dowiedział się o nowym życiu dopiero po powrocie z południa.

W sierpniu spotkali się; Zosia była bardzo zestresowana była w ciąży już dwa i pół miesiąca i trzeba było podjąć decyzje.

Również Stanisław był w pewnym zamieszaniu, nie wiedząc, co zrobić.

Leżąc w łóżku, wszystko wydawało się romantyczne, ale w rzeczywistości wyłoniła się brutalna prawda: przy pięknym spojrzeniu zielonych oczu kryje się tragedia

Małżeństwo wydawało się zbyt wczesne on był jeszcze młody! Rodzice nie byliby zadowoleni. Co więc? Aborcja? Zosia nie zgodziłaby się urodzić dziecko bez męża! I on też był zbyt młody!

Na aborcję potrzebne były pieniądze, a także zgoda dziewczyny

Zosia, jakby wciągnięta przez wiatr, zgodziła się na każdy wariant: tak, na każdy! Jak w filmie: co ma być, to będzie. Zrób coś, Stasiu!

Stanisław obiecał coś zrobić, potem to zrobił. Co jednak zszokowało wszystkich, w tym samego siebie, to fakt, iż nie zjawił się pierwszego września na uczelni.

Jak to? Po prostu uciekał od odpowiedzialności

Gdyby ktoś mu powiedział, iż tak może się potoczyć jego życie, nie uwierzyłby.

Okazało się, iż wziął dokumenty i zniknął. Dokąd? Nikt nie wiedział gdzieś do innej uczelni. Zosia została sama ze swoim problemem.

Koleżanki z grupy również były zdezorientowane: Stanisław zniknął! Nie dzwonił, a rodzice twierdzili, iż przeprowadził się do wynajmowanego mieszkania bez telefonu.

W skrócie Zosia została wykreślona z ich życia. Strach przed utratą wolności przyćmił czystą, wysoką miłość

Minęły lata. Stanisław Tymoteusz był już szczęśliwie żonaty, a jego syn miał dwadzieścia dwa lata.

Nie interesował się swoją byłą ukochaną: ona odeszła, i tak pozostało. Przez te lata nie dowiedział się, co się stało z jej losem.

Z biegiem czasu jednak coraz częściej dręczyła go sumienie: może nie powinien był działać tak radykalnie? Przecież kochał Zosię! A dziecko w jej brzuchu kochałby równie mocno!

I swoją żonę, Lenkę, kochał ale to była inna miłość, nie tak pirotechniczna jak z Zosią. Tam były fajerwerki i skoki w śniegu po wspólnej kąpieli.

Teraz wszystko było spokojne i uporządkowane: po roku od rozstania z Zosią ożenił się ponownie. Lena studiowała w tej samej grupie w innym wydziale, do którego on wtedy przeniósł się.

Stanisław nigdy nie opowiadał żonie o tym haniebnym incydencie. Czy mężczyzna może przyznać się, iż z pola bitwy uciekł? A oni mieli coś w rodzaju takiego.

Lena jednak od dawna wiedziała o tym zdarzeniu: wspólni znajomi wylewają prawdę, bo dobrzy ludzie zawsze się pojawiają.

Żona, mądra i powściągliwa, nie powiedziała mężowi: Wiem wszystko, ty drańu!. Rozumiała, iż człowiek ma mieć swoje sekrety, zwłaszcza te, które są brzydkie i nie chce się ich przywoływać.

Wystarczyło jej delikatne podpowiedzenie, by nie wstrząsnąć wizerunkiem ideałowego męża, który rozwiązuje rodzinne problemy na raz.

W sobotę Sergiusz oznajmił, iż wprowadził dziewczynę Chcemy się pobrać!. Chociaż małżeństwo dla jego syna było jeszcze wczesne, rodzice nie sprzeciwili się: chłopak już mieszkał samodzielnie w mieszkaniu podarowanym przez babcię i nie zależał od nich finansowo.

Gdy Stanisław otworzył drzwi w sobotę, na progu stała Zosia! Nie, nie była to ta sama Zosia sprzed lat, a jej dokładna kopia jakby klon.

Właśnie taką ona była w upalny sierpniowy wieczór. Powróciła, by przypomnieć mu, iż bumerang zawsze wraca.

Stanisław, człowiek rozumny, zrozumiał, iż to nie była jego dawna kochanka, a jej córka. A gdy dodał, iż być może to nie tylko jej córka, ale i jego, pojął, iż to siostra Sergiusza od ojca. Czy można poślubić siostrę?

Dorosły mężczyzna został zszokowany było to gorsze niż sama ciąża.

W gardle wyschło, serce biło ponad stu razy na minutę, zimny pot spłynął po czole oto kara boska!

Miał zachować spokój, uśmiechnąć się i prowadzić rozmowę.

Unikał spojrzenia w dziewczynę, by nie dostrzec w jej oczach milczącej pretensji, jakby przyszła siać niezgodę w ich rodzinie.

Tak, usłyszał od matki historię o ojcu, który ją porzucił i teraz szuka zemsty.

Zakochał się w ich synu, a teraz twierdzi, iż jest jego siostrą? Co za absurd!

Wiedział, iż coś jest nie tak, i otoczenie to zauważyło.

Może położysz się? zapytała żona. Daj, zmierzę ci ciśnienie!

Mężczyzna zgodził się pretekst, by odejść od stołu.

Tato, nie podobała ci się Święta? zapytał po powrocie od pożegnania syn. Nie patrzyłeś na nią! Czy to przez ciśnienie?

Ciśnienie naprawdę poszybowało, musiał wziąć tabletkę.

Nie wyjdziesz za nią! wykrzyknął ojciec.

Dlaczego? zdziwił się Sergiusz. Wyjaśnij!

Co powiedzieć, iż to jego siostra? Że porzucił jej matkę w ciążowym wieku ponad dwadzieścia lat temu?

Wyznanie było ponad jego siły. Nic innego nie przychodziło do głowy.

Zawarcie małżeństwa nie zmieni faktu, iż to rzekł Sergiusz i odszedł.

Co cię tak gryzie? spytała Lena. To dobra dziewczyna, widać od razu, kocha Sergiusza! Co cię doprowadziło do takiego szaleństwa, tato?

Co ci się stało, Stasiu! pomyślał Stanisław Tymoteusz. Co teraz zrobić?.

Dwa dni minęły w nieludzkim cierpieniu, musiał w pracy wziąć zwolnienie z powodu kryzysu nadciśnienia.

Spokojnie, to nie ona! powiedziała wieczorem przy kolacji żona.

Nie ona? zapytał mąż. Co masz na myśli?

Tak, wiem! To nie jest córka Zosi, jeżeli o to chodzi po prostu bardzo podobna, ten sam typ urody!

Lena wiedziała, co mówi: kiedyś dobrzy ludzie ujawnili wspólne zdjęcie, nieostrożnie zrobione przez przyszłego męża w okresie wielkiej miłości do Zosi

Czy to możliwe?

Czy nie? Przecież istnieją konkursy sobowtórów! A jej matka ma na imię tak samo jak ja Lena! Tak, w sobotę jedziemy do nich! Czy teraz pozwolisz synowi wziąć ślub?

Lena? Naprawdę? Czy to znaczy, iż Święta nie jest jego córką?

Stanisław westchnął z ulgą: teraz na pewno pozwoli. Jak Lena dowiedziała się o wszystkim? Jedno oblicze!

Jednak przy bliższym przyjrzeniu się, mężczyzna zrozumiał, iż się mylił

Dlaczego miał wrażenie, iż Święta przypomina Zosię? Inny kolor włosów, inne oczy. Rzeczywiście, cuda się zdarzają.

Jak go to wstrząsnęło? To właśnie sumienie znów się obudziło.

O wydarzeniu Stanisław starał się nie myśleć. Lena nie podnosiła tematu: Wiesz, iż ja wiem, iż ty wiesz!.

Widziała swojego męża zagubionego i to było dla niej wystarczające człowiek z kompleksami łatwiej manipulować.

I tak, choć w nim zmalała pewność siebie i porywczość, nie był już tym mężczyzną, który kiedyś wędrował po uczelniach. A ich małżeństwo, mimo wszystkiego, przetrwało.

Idź do oryginalnego materiału