Aniu, ten twój Kacper mnie kompletnie nie przekonuje odrzuciła matka po pierwszym spotkaniu z narzeczonym córki.
Słuchaj więc, Aniu, i weź pod uwagę radę matki albo przynajmniej zapytaj, co dokładnie w nim nie grało (zdarza się, iż po prostu ktoś nie podoba się, a innym razem w zachowaniu dostrzega się niepokojące sygnały, które zakochana dziewczyna może przegapić). Gdybyś przyjrzała się temu bliżej, historia mogła potoczyć się inaczej.
Ja jednak odrzuciłam matkę gestem. Broniłam się, jak wydawało mi się, zupełnie słusznymi argumentami.
Nikt ci nigdy nie pasuje. Dlatego skończyłaś sama, choć mogłabyś wyjść za mąż choćby ze mną w komplecie.
Dużo rozumiesz odparła matka, Maria Ignacewna.
A skąd wniosłaś, iż nic nie rozumiem? Bo jestem młodsza?
Nie jestem ślepa: widziałam, iż mężczyźni interesowali się tobą, i to dobrzy ludzie. Ty jednak odrzucałaś ich po kolei, nie patrząc w oczy.
Nie patrząc? odpowiedziała filozoficznie matka, po czym przerwała spór. Dość, Aniu, zostawmy ten temat.
Powiedziałam ci, co myślę, bo przyprowadziłaś mnie do Kacpra, a dalej sam musisz zdecydować, czy posłuchać mnie, czy samodzielnie wybrać, kto cię zasługuje, a kto nie.
Mamo, przypominam, iż już za późno na decyzje. Jestem w ciąży po Kacprze. I skoro tak się stało, mój nierodzony dzieciak nie będzie wychowywany bez ojca.
Część urazy Ani wobec matki wynikała z braku ojcowskiej postaci w jej życiu. W szkole była jedyną dziewczyną, której nie było ojca z żadnego uzasadnionego powodu. Dwóm koleżankom ojcowie zmarli, ale to nie to samo, co brak ojca od pierwszych chwil.
Ani od początku miał ojca, a po trzecim roku życia rodzice się rozstali i ojciec po prostu o niej zapomniał. Mówiła, iż gdyby Ania choć jednego syna urodziła, mogliby rozmawiać o wspólnym wychowaniu, ale ona i tak była wychowywana przez matkę, więc nie obarczała go obowiązkami. Na szczęście tata regularnie płacił alimenty, choć nigdy nie pojawiał się w jej życiu i nie interesował się jej losem.
Ani wierzyła, iż brak ojca w jej życiu to wina matki. Mogła wprowadzić do domu mężaojczyma. Życie mogłoby być lepsze, choćby nie kochał Ani tak, jak niektórzy kochają własne dzieci. Przynajmniej w domu byłby mężczyzna i nie byłoby tego wstydliwego statusu rodziny niepełnej, jak mawiali koledzy z klasy.
Postanowiła więc, iż ojciec jej dziecka będzie w każdym razie. Kacper nie jest ideałem, ale kocha Anię i będzie kochał dziecko. Gdy test ojcostwa dał pozytywny wynik, od razu złożył jej propozycję małżeństwa, marząc o przekształceniu drugiego pokoju w mały pokój dziecięcy.
Takie zachowanie przyszłego męża zachwyciło Anię do szaleństwa, a słowa matki, iż w Kacprze coś nie gra, nie mogły tego zmienić.
W końcu nie było to matki z Kacprem, co ich zmuszało do wspólnego życia. Co takiego w Kacprze nie podobało się matce, Ania zrozumiała, gdy ich dziecku skończył się rok. Mąż chodził do pracy, ale nie było mowy o choćby minimalnej pomocy przy małej Kasi.
Kolejna iskra w tej sytuacji zaczęła płonąć dzięki teściowej, Elżbiecie Władysławównie, która nieustannie chwaliła się, jak radzi sobie z dwójką dzieci, domem i pracą od razu po porodzie. Nie miała jednak w domu nowoczesnych gadżetów, które wypełniały mieszkanie Ani i Kacpra.
Jednakże nie liczyła się z jednym szczegółem: ich dzieci od kilku tygodni po narodzinach były od razu odstawiane do żłobka, a w nim czuwał wykwalifikowany personel. Rola szczęśliwych matek sprowadzała się do przybiegnięcia w przerwie i nakarmienia malucha. Po żłobku nastąpił przedszkole, a potem szkoła z dopłatą poobiednią, gdzie dzieci były odrabiane i karmione.
Udział Elżbiety w domowych obowiązkach sprowadzał się do przygotowania śniadania i prania. Wtedy już mieli pralkę, choć nie tak zaawansowaną jak współczesne modele, ale prezentowali taki styl życia jako wzór do naśladowania.
Pierwszy problem pojawił się już przy narodzinach Kasi: w ich mieście nie było już żłobków. Kobiety musiały trzymać dziecko przy sobie do trzeciego roku, rozwiązując wszystkie problemy w trybie dwadzieścia cztery na siedem. Niektóre miały wsparcie mężów, inne matki, ale Maria Ignacewna mieszkała w innym mieście i nie była jeszcze na emeryturze, więc Ania musiała radzić sobie sama.
Mimo to wciąż wierzyła, iż Kacper ją kocha i mają dobrą rodzinę. To trwało, dopóki pewnego dnia, gdy młoda kobieta brała prysznic, nie rozległ się sygnał alarmowy przeciwpożarowy. To już zdarzyło się dwa razy w roku, ale obie alarmy były fałszywe. Mąż nie zareagował, więc Ania najpierw zmyła szampon, owinęła się szlafrokiem i ruszyła sprawdzić, co się dzieje.
Zobaczyła, iż w mieszkaniu nie ma Kacpra, drzwi wejściowe stoją otwarte, a z klatki schodowej wdziera się dym. Błyskawicznie zaniosła Kasię w kołdrę i pobiegła w stronę schodów. Udało jej się przedostać na poddasze i przejść przez nie do sąsiedniego klatki. Na ulicy pierwszy, który ją przywitał, był zdezorientowany Kacper, trzymający w drżących rękach nowy komputer do gier. Na szyi miał ojca roku w postaci kupionej pół roku wcześniej kamery wideo, a w kieszeni kurtki tablet i telefon.
O Boże gdyby nie dziecko, Ania pewnie zabiłaby tego nieporęcznego kolesia. Zamiast tego podbiegła i kopnęła go w krocze, przeklinając jak portowy dźwigowiec.
Najbardziej ją wkurzyło to, iż Kacper, zamiast przeprosić i wyjaśnić sytuację, zwalił na nią winę, mówiąc, iż stracił panowanie nad sobą, zapomniał o żonie i dziecku tak się zdarza. Najważniejsze, co schwytał, to refleksy, które uruchomiły się w ostatniej chwili, nie dla dziecka, ale dla ukochanego komputera, z którego nie dało się oderwać ręki!
Oczywiście po tym Ani rozwiodła się z Kacprem. Przez kolejne pół roku teściowa wpychała im pomysły na naprawę rodziny, ale Ania wróciła do domu z matką i dzieckiem.
Mamo, miałam rację, nie powinnam była się z Kacprem związywać. Gdy tylko zrozumiałaś, iż może mnie zostawić w potrzebie.
Kochanie, pamiętasz, jak spotkaliśmy się przy wejściu i miał na nas szczekał sąsiadowski terier? zapytała.
To Archi, on zawsze szczeka na wszystkich, bo jego wujek Tadeusz nigdy nie spuszcza go z smyczy. Pies jest przyjazny, tylko przestraszony.
No właśnie, kiedy się przestraszył, Kacper odszedł wzdłuż korytarza, nie chroniąc cię i nie próbując zabrać cię za rękę. A ty już wtedy nosiłaś jego dziecko, on o tym wiedział. To było dziwne kochający mężowie i ojcowie tak nie zachowują się.
Wcześniej Ania mogłaby powiedzieć: Można pomyśleć, iż wiesz wszystko o kochających mężach i ojcach, ale po doświadczeniach wybrała milczenie. Zrozumiała, iż nie zawsze obecność ojca i męża jest pożyteczna. Czasem łatwiej jest wychować dziecko samotnie, niż żyć z kimś tylko dla ładnego obrazu.
Teraz nie zamierza tak postępować. A jeżeli Kasia kiedyś, tak jak Lidia, zacznie komentować to przed matką, Lidia znajdzie, co odpowiedzieć.
Jak wyjaśnić, iż dziewczynka rośnie bez ojca? Może po prostu opowie historię, iż tata w kryzysowej sytuacji ruszył uratować nie Kasię, nie Anię, a laptop, telefon, tablet i kamerę. Czy w starości będzie się opiekował nad tym sprzętem, czy odważy się przyjść po pomoc?
Trudno, na pewno Kasia nie wybaczy takiego zachowania, a Ania już nigdy nie wybaczy.













