Mama zawsze wie lepiej

polregion.pl 7 godzin temu

– Lidia, ten twój Kacper mi wcale nie podoba się wydaje ostry werdykt matka po krótkim spotkaniu z narzeczonym córki.

Posłuchaj, Lidio, matczynej rady albo przynajmniej zapytaj, co konkretnie w nim nie gra (zdarza się, iż po prostu ktoś nie przypada do gustu, a innym razem w zachowaniu pojawiają się niepokojące sygnały, które zakochana dziewczyna może przeoczyć). Mogłaby to zmienić bieg wydarzeń.

Lidia lekceważy słowa matki, odrzuca je gestem i broni się, jakby jej argumenty były w pełni uzasadnione.

Nikt ci nigdy nie podoba. Dlatego zostajesz sama, chociaż mogłabyś wyjść za mąż choćby ze mną w komplecie mówi Barbara Ignace, matka Lidia.

Masz mało pojęcia drwi Lidia.

Skąd wniosłaś, iż nic nie rozumiem? Bo jestem młodsza?

Nie jestem ślepa: widzę, iż mężczyźni zwracają na ciebie uwagę, a jednocześnie odrzucasz ich po kolei.

Po kolei? paradoksalnie odpowiada matka, po czym przerywa spór. Dobra, Lidio, skończmy tę rozmowę.

Powiedziałam ci, co myślę, bo przyprowadziłaś mnie do Kacpra. Teraz sama decyduj, czy chcesz słuchać mnie, czy samodzielnie wybrać, kto jest ci warty, a kto nie.

Mamo, przypominam, iż już za późno na decyzje. Jestem w ciąży z Kacprem. jeżeli tak jest, dziecko nie wyrośnie bez ojca.

Część urazy Jagody wobec matki wynika z braku ojcowskiej postaci w jej życiu. W szkole była jedyną dziewczynką, której nie było ojca bez usprawiedliwienia. Dwie koleżanki straciły ojców, ale to nie to samo co brak ojca od początku.

Jagoda od początku miała ojca, ale gdy skończyła się jej trzecia wiosna, rodzice się rozwiedli i ojciec po prostu ją zapomniał. Gdyby choćby urodziła syna, mogłoby dojść do wspólnego wychowywania, ale ona i tak zostaje pod opieką matki. Na szczęście tata regularnie płacił alimenty, choć nie pojawiał się w jej życiu i nie interesował się jej losem. Jagoda obarcza matkę winą za brak ojca: mogła przyjąć ojczyma i żyć spokojnie, choćby nie kochał jej tak, jak niektórzy ojcowie w klasie kochają swoje córki. Nie chciała jednak, więc postanowiła, iż ojciec dziecka będzie zawsze Kacper, choć nie jest ideałem, ale kocha Jagodę i będzie kochał ich pociecha.

Kiedy test na ojcostwo potwierdza, iż to naprawdę Kacper, on od razu robi propozycję, jak prawy mężczyzna, i zaczyna snuć marzenia o przekształceniu drugiego pokoju w mieszkaniu w pokój dziecięcy. Jagodę zachwyca takie zachowanie przyszłego męża, a słowa matki o czymś nie tak w Kacprze nie psują obrazu.

Z czasem Jagoda dowiaduje się, co naprawdę nie pasuje jej matce w Kacprze, gdy jej dziecko kończy rok. Mąż pracuje sumiennie, ale nie pomaga przy małej Zosi, co wywołuje frustrację. Do tego wciąga w to matka Kacpra, Elena Władysławowa, która chwali się, iż z dwójką dzieci radzi sobie, dom utrzymuje w porządku i po porodzie od razu wróciła do pracy. Nie ma w jej życiu nowoczesnych gadżetów, które przepełniają mieszkanie Jagody i Kacpra. Nie liczy się jednak fakt, iż ich dzieci od kilku tygodni trafiają do żłobka, a potem do przedszkola i szkoły z przedłużonym pobytem, gdzie karmione i odrabiane są lekcje.

Elena ogranicza się do przygotowywania śniadania i prania. W końcu choćby pralka jest prosta, ale przedstawia taki tryb życia jako wzór. Problem pojawia się od pierwszych tygodni Zosi: w ich mieście nie ma już żłobków, więc matki muszą samodzielnie opiekować się dzieckiem przez całą dobę. Niektórzy mają pomoc od mężów, inni od własnych matek, ale Barbara Ignace mieszka w innym mieście i nie pozostało na emeryturze, więc Jagoda zmuszona jest radzić sobie sama.

Wszystko wydaje się w porządku, dopóki pewnego dnia, kiedy Jagoda bierze prysznic, w mieszkaniu nie rozlega się sygnał alarmowy pożarowy. To już drugi fałszywy alarm w roku, a Kacper nie reaguje. Jagoda wyciera szampon, owija się w szlafrok i podąża w stronę drzwi. Odkrywa, iż Kacper nie ma w mieszkaniu, drzwi wejściowe stoją otwarte, a z klatki schodowej wlewa się dym. Błyskawicznie biegnie do pokoju dziecięcego, otula Zosię kocykiem i rusza w pośpiechu.

Udaje jej się wspiąć na strych, przeskoczyć na sąsiedni blok i na ulicy spotyka zdezorientowanego Kacpra, trzymającego w drżących rękach nowy komputer do gier. Na szyi wisi kamera wideo, którą kupił pół roku temu, a w kieszeni kurtki leżą tablet i telefon.

Ojej myśli Jagoda, gdyby nie Zosia w ramionach, mogłaby go po prostu wyprzeć. Zamiast tego kopie go w tył głowy, rzucając przekleństwa jak portowy dokujący pracownik.

Kacper zamiast przeprosić, obwinia Jagodę o szaleństwo, twierdząc, iż zapomniał o żonie i dziecku, co zdarza się każdemu. Najbardziej szokuje ją to, iż w chwili kryzysu jego refleksy kierują się ku komputerowi, nie dziecku ani żonie. Oczywiście po tym Jagoda rozwodzi się z Kacprem. Przez kolejne pół roku jego teściowa próbuje ich znowu połączyć, domagając się nie niszczyć rodziny. Na szczęście matka przyjmuje Jagodę i Zosię z powrotem.

Mamo, miałam rację, nie miałam się z Kacprem związywać. Widzisz, iż mógłby mnie zostawić w potrzebie mówi Jagoda.

Kochanie, pamiętasz, jak spotkałyśmy się przy wejściu, a sąsiadowy jamnik rzucił się na nas? odpowiada Elena. To był Burek, jego wujek Tadeusz nigdy nie pozwala mu odciągnąć smyczy, choć pies jest przyjazny i nie gryzie, po prostu się przestraszył

Tak, właśnie wtedy Burek się przestraszył, a Kacper uciekł w bok. Nie chronił cię, nie podjął się choćby za rękę wyciągnąć z niebezpieczeństwa. A przecież już wtedy nosiłaś jego dziecko i on o tym wiedział. To wydawało mi się dziwne, iż kochający mężczyźni i ojcowie nie zachowują się tak.

Wcześniej Jagoda mogłaby powiedzieć: Można pomyśleć, iż wiesz coś o kochających mężczyznach i ojcach. Teraz, po własnym doświadczeniu, milczy. Zrozumiała, iż nie zawsze obecność ojca i męża w domu jest gwarancją szczęścia. Czasem łatwiej wychować dziecko samemu niż żyć z kimś tylko dla ładnego obrazu.

Teraz nie zamierza tego robić ponownie. Gdyby Zosia w przyszłości zaczęła pytać mamę, co się stało, Lidia przyjaciółka Jagody będzie wiedziała, co odpowiedzieć. Może wyjaśni, iż dziewczynka dorasta bez ojca, bo w kryzysowej sytuacji tata wybiera laptopa, telefon, tablet i kamerę zamiast dziecka. Zastanawia się, czy w starości technika będzie opiekować się nim, czy poprosi o pomoc córkę. Raczej nie, bo Zosia nie wybaczy takiego zachowania. Jagoda nigdy nie wybaczy.

Idź do oryginalnego materiału