MAMROTNIK ZWYCZAJNY – CZĘŚĆ 8

urszulanki.rybnik.pl 1 tydzień temu

Coś tam mamrocze. Widać, iż porusza żuchwą i iż jakieś słowa wydobywają się z nieomal nieruchomego aparatu mowy, ale co oznaczają owe wyrazy wie chyba jedynie mamrotnik. Wygląda to mniej więcej tak.

SCENKA 1

– Perzparszam, prsz pni, czy mgołybm owtozryć onko?
– Proszę?
– Ptyłam, czy mgoę uhclyić onko.
– Tak, tak, możesz zamknąć te drzwi.

(uczeń otwiera okno)

– Hmm. Ten, tego, no tak, OK. Skoro już wyszedłeś z ławki, to może w jednym lub dwóch zdaniach opisałbyś Borynę?
– No węic Broyna był dborze zubdwoany chołp, barzdo owdanży, kpuił jagnie.
– Co ty synku wygadujesz!? Jakie jagnię?
– To znazcy, kpuił jagnie, a tażke klorowoą chsutkę na opducśie we woicse.
– Synek, ja cię w ogóle nie rozumiem. Czy mógłbyś mówić wyraźniej?
– No, ten Broyna się połkóicł z Atnkeim i Kbua umrał.
– Poddaję się. Wiem, iż coś synku mówisz, ale po polsku to chyba nie jest. Książkę czytałeś? Tylko szczerze!
– Tkxquejsert sodjliup stroprewajn se.
– Aha.

SCENKA 2

– Kto wie, jak nazywa się ta część komórki?
– Mtchndrm.
– Proszę?
– Mtchndrm.
– Chodzi ci o mitochondrium?
– Ta.
– Jakie TA? Ja was dzieci czasem w ogóle nie rozumiem. Wszystko przez te telefony.
– Cz mg ś czgś npić?
– Co?
– Pć mi śe chc, cz mg ś npć trche wdy?
– Dziołcha, co ty tam mamroczesz? Może byś się napiła odrobinki wody, bo ci chyba zaschło w gardle.
– Dzkję brdzo.
– Nic się nie uczycie. Jutro sprawdzianik z 2 ostatnich lekcji.

(tutaj mamrotnikowi puszcza blokada językowa)

– ALE PROSZĘ PANI! MY JUTRO MAMY SPRAWDZIAN Z MAPY AFRYKI, TO JEST NIEZGODNE ZE STATUTEM, TAM PRZECIEŻ JEST WYRAŹNIE NAPISANE, ŻE NAUCZYCIEL NIE MOŻE ZROBIĆ DWÓCH SPRAWDZIANÓW W CIĄGU JEDNEGO DNIA. ODWOŁUJĘ SIĘ DO PANI HONORU I POCZUCIA PRZYZWOITOŚCI!
– Jak ty dziołcha umiesz pięknie mówić!
Raz udało mi się zagadnąć mamrotnika Borysa na korytarzu kiedy ten, za pomoca paznokcia, zdrapywał ukradkiem tynk ze ściany. Podszedłem doń i zapytałem, czemu to robi. Borys, nieco speszony, odburknął, iż „ścn-w-tmt-mjsc-it-bł-brzd”. Jako iż jego odpowiedź była nieco enigmatyczna, zapytałem wprost, dlaczego tak mamrocze. Wtedy poirytowany chłop palnął coś w stylu „blą-blą-mru-mru-blmrbtrj”, po czym widząc przechodzącego obok kumpla zwrócił się do niego z pytaniem „cz-msz-tc-czbł-zrbć-zpl”? Kumpel machnął tylko ręką i najspokojniej w świecie odparł iż „tak, nie ma sprawy, może sobie od niego przepisać.”
Nauczycielu drogi! Zamiast pomstować, iż trudno zrozumieć dzisiejszą młodzież, siadaj do stołu, rychtuj kajet, wyciągaj przybory i ucz się języków obcych!

Idź do oryginalnego materiału