Matka nie śpi po nocach. "Mąż choćby się nie obudzi, ogarniam wszystko sama"

gazeta.pl 2 godzin temu
Małe dzieci rzadko przesypiają całe noce, a ich płacz potrafi w jednej chwili postawić rodziców na równe nogi. W teorii obowiązki powinny rozkładać się po równo, jednak w praktyce bardzo często to mamy przejmują nocne dyżury.
Swoją historią z redakcją eDziecko.pl podzieliła się pani Natalia (imię zostało zmienione na prośbę czytelniczki). - Od kiedy urodziłam córeczkę, która ma teraz półtora roku, zapomniałam, czym jest spokojny sen. Mała budzi się kilka razy w nocy i płacze. Jej łóżeczko stoi w naszej sypialni. Wstaję, karmię i znów idziemy spać. Ale czasami wybudza się "tak o", bo o czwartej nad ranem chce pić albo domaga się noszenia na rękach - opowiada.


REKLAMA


Zobacz wideo Kiedy dziecko się zakrztusi. Przede wszystkim nie panikować. Działać!


Jak podkreśla, w takich momentach zawsze reaguje ona. - Mąż śpi. Twierdzi, iż musi być wypoczęty do pracy. Rozumiem to, ale ja też czasami potrzebuję chwili oddechu. A fakt, iż nie pracuję zawodowo, nie oznacza, iż mam w domu wolne - wyznaje szczerze.
"Nocne pobudki potrafią wykończyć"
Pani Natalia przyznaje, iż brak snu coraz bardziej daje jej się we znaki. Choć kocha swoje dziecko nad życie, czuje, iż długotrwałe zmęczenie odbija się na jej samopoczuciu i cierpliwości. - W dzień staram się ogarniać dom, dziecko, zakupy, obiady. Nikt nie pyta, czy jestem niewyspana. Czasami mam wrażenie, iż moje zmęczenie jest po prostu niewidzialne - opowiada.
Jak dodaje, najbardziej boli ją brak inicjatywy ze strony męża. - choćby się nie obudzi, kiedy mała płacze. Czasem chciałabym, żeby sam wstał, bez proszenia (które i tak nic nie daje), ale nie wiem, czy się doczekam - dodaje na zakończenie rozmowy.


"To było dla mnie ogromnym wsparciem"
Nie wszystkie kobiety są jednak zdane wyłącznie na siebie. Jedna z czytelniczek, mama dwóch chłopców z podwarszawskiej miejscowości, wspomina, iż choć przy karmieniu nocami wstawała głównie ona, z mężem starali się dzielić obowiązki.


- Jak karmiłam to wstawałam ja, jednak robiliśmy też raz na jakiś czas nockę, kiedy wstawał mąż, żebym ja mogła się wyspać. Dawał wtedy odciągnięte mleko. Mieliśmy jednak układ, iż rano do dzieci zawsze wstawał mąż, odprowadzał z młodszym starszego do przedszkola, a ja odsypiałam nockę. To było dla mnie ogromne wsparcie i cieszę się, iż tak do tego podchodził. Jak się budziłam, to starszy syn był w przedszkolu, młodszy bawił się na macie albo leżał w łóżeczku, a mąż szykował śniadanie, bo wracając z placówki, zawsze zachodził do sklepu. Do dziś wspominam to z uśmiechem i wielką wdzięcznością - wyznaje kobieta.


"Opiekowaliśmy się na zakładkę"
O tym, jak wyglądały noce pobudki, karmienie i opieka nad dzieckiem opowiada nam też pani Ola z Sopotu, mama dwuletniego chłopca. - Nasze dziecko śpi z nami, a ja karmię piersią, więc teraz zwykle tylko go przytulam i śpimy dalej. Ale gdy synek był noworodkiem, mąż czuwał w nocy, a ja wstawałam nad ranem. Tak trochę na zakładkę - opowiada.
Wiadome jest, iż nocne pobudki potrafią wykończyć, dlatego wsparcie partnera, choćby to raz na jakiś czas, jest ogromną pomocą i odciążeniem. Każda rodzina wypracowuje własny system, ale mamy zgodnie podkreślają jedno - opieka nad dzieckiem to wspólna odpowiedzialność, niezależnie od pory dnia czy nocy.
A jak to wyglądało u Ciebie? Napisz na adres: klaudia.kierzkowska@grupagazeta.pl. Gwarantujemy anonimowość.
Idź do oryginalnego materiału