Na grupie internetowej @MamyMamom pojawił się niedawno wpis, który poruszył wiele kobiet, bo trafiał dokładnie w sedno problemu. "Mam takie pytanie - jak przy malutkich dzieciach znajdujecie czas dla siebie? Mam 3-miesięczniaka. O ile w domu nie ma problemu, żeby trochę odpocząć czy wypić kawę w spokoju, gdy śpi, to kompletnie nie mam jak wyjść chociażby do fryzjera. Tam nie zabiorę malca ze sobą. Mąż może się nim zająć dopiero wieczorem, wtedy salony fryzjerskie są już zamknięte. Nie mam nikogo, u kogo mogłabym go zostawić - napisała kobieta.
REKLAMA
Zobacz wideo Miko porównuje ceny w USA i w Polsce. Ubolewa nad wizytą u tego specjalisty
"Przy niemowlaku nie ma czasu w nic"
Wiele mam przyznało, iż doskonale zna to uczucie. Pierwsze miesiące życia dziecka to czas całkowitego podporządkowania rytmu dnia potrzebom malucha. "Przy niemowlakach zwykle nie ma się czasu w nic." Potem jest lepiej" - napisała jedna z uczestniczek dyskusji, dodając otuchy młodej mamie.
Kobiety podkreślały, iż największym wyzwaniem jest brak spontaniczności. choćby najprostsze wyjście wymaga planowania karmienia, drzemek czy przewijania. To, co wcześniej było zwykłą codziennością, nagle staje się logistycznym przedsięwzięciem.
Niektóre mamy dzieliły się jednak bardziej optymistycznym spojrzeniem i własnymi sposobami na odzyskanie choć odrobiny normalności. "Z 3-miesięcznym dzieckiem chodziłam wszędzie. Gorzej robi się wtedy, gdy maluch zaczyna się przemieszczać i wózek parzy w tyłek - to jest hardcore. Z takim maluchem, który spokojnie leży w wózku czy nosidle, można naprawdę dużo zrobić" - wyznała jedna z kobiet.
Inne mamy zauważyły, iż wiele zależy od temperamentu dziecka, ale też od odwagi rodziców i stopniowego oswajania się z wychodzeniem z domu. Dla części kobiet pierwsze samodzielne wyjście bez dziecka jest trudniejsze emocjonalnie niż organizacyjnie.
"Dziecko nie chciało butelki"
Dużym utrudnieniem, o którym wspominało wiele uczestniczek rozmowy, jest karmienie piersią. Gdy dziecko nie akceptuje butelki ani smoczka, mama przez długi czas pozostaje adekwatnie niezastąpiona. "Ja musiałam poczekać, bo dziecko było karmione piersią i nie przyjmowało butelki ani smoczka od początku. Do fryzjera poszłam dopiero po pięciu miesiącach, kiedy przerwy między karmieniami wynosiły już 3-4 godziny" - wspomina internautka.
"Pierwszy rok był najtrudniejszy"
Głos w dyskusji zabrała także nasza czytelniczka Iwona, mama trzyletniego chłopca:
Pierwszy rok był, mam wrażenie, najtrudniejszy. Mały nie odstępował mnie na krok, a babcie czy moja siostra bały się zostać z synkiem same. Dopiero kiedy zaczął chodzić i nie był już taką kruszynką, zrobiło się łatwiej. Raz pomagała moja mama, raz teściowa. Mąż też chętniej zostawał z synem, bo nie bał się, iż nie będzie mógł go uspokoić, gdy ten będzie chciał jeść (karmiłam piersią) albo się do mnie przytulić
- opowiada w rozmowie z eDziecko. - Teraz jest już w ogóle świetnie. Przyznam, iż zaczynam myśleć o drugim dziecku. Nie chcę też czekać, żeby różnica wieku nie była zbyt duża - dodaje.
A jak to wygląda u Ciebie? Masz czas dla siebie, od kiedy zostałaś mamą? Napisz na adres: klaudia.kierzkowska@grupagazeta.pl. Gwarantujemy anonimowość.







