Mąż odmawia przekazania mieszkania odziedziczonego po ciotce swojej córce – spór o przyszłość nastol…

polregion.pl 2 godzin temu

15 maja 2023, Warszawa

Od kilku tygodni nie daje mi spokoju sprawa mieszkania po ciotce mojego męża, Anny Kunickiej. Zostawiła mu ona w spadku niewielkie mieszkanie w samym centrum miasta. Jest ono wprawdzie stare, a do tego wymaga solidnego remontu, ale mimo wszystko to centrum Warszawy. Mamy z Adamem troje dzieci: nasza najstarsza córka Zofia ma już dziewiętnaście lat i studiuje na uniwersytecie, syn Michał właśnie skończył dwanaście lat, a najmłodszy Kacper ma dopiero pięć lat. Żyjemy w przestronnym trzypokojowym mieszkaniu na Żoliborzu, dzięki czemu każde z dzieci ma trochę własnej przestrzeni.

Ostatnio doszło między mną a Adamem do ostrej wymiany zdań o to mieszkanie. Zasugerowałam mu, żeby Zosia mogła tam zamieszkać jest już dorosła, samodzielna, a poza tym nie wiadomo, kiedy się zakocha czy choćby zechce wyjść za mąż. Byłoby dla niej świetnym startem mieć własny kąt. Adam uznał jednak, iż byłoby to niesprawiedliwe wobec chłopców. Jego propozycja jest taka, aby sprzedać mieszkanie i podzielić złotówki po równo między całą trójkę dzieci, żeby nikt nie czuł się pokrzywdzony. Uważam, iż to nie jest dobry pomysł przecież za paręnaście tysięcy złotych nie kupią ani mieszkania, ani choćby większego samochodu, wszystko się rozejdzie nie wiadomo na co.

Zastanawiam się, czy nie lepiej mieć wróbla w garści niż gołębia na dachu skoro możemy pomóc choć jednemu dziecku, to może powinniśmy na to postawić, a dla chłopców jakoś spróbujemy znaleźć rozwiązanie, gdy dorosną? Adam jednak tkwi w przekonaniu, iż jeżeli Zosia dostanie coś ponad resztę, to popsuje to relacje pomiędzy rodzeństwem. Ja mam przeczucie, iż dzieci są jeszcze za młode, żeby to kogokolwiek bolało, i iż jeżeli będziemy spokojnie rozmawiać, wszystko da się ułożyć.

Oczywiście, Zosi na razie nic nie mówiliśmy, bo zdecydowaliśmy z Adamem, iż najpierw wszystko przemyślimy. I tak przecież mieszkanie po cioci jest w fatalnym stanie, wymaga kapitalnego remontu, a aktualnie zwyczajnie nie stać nas na tak duży wydatek.

Nie daje mi to jednak spokoju i sama już nie wiem, kto ma rację w tej sprawie: ja, czy Adam? Czy powinnam przez cały czas obstawać przy swoim, czy może lepiej dla rodziny podzielić się tym majątkiem? A może ktoś patrząc z boku widzi jeszcze jakieś inne wyjście, o którym my choćby nie pomyśleliśmy?

Czuję się przytłoczona odpowiedzialnością za tę decyzję, a jednocześnie mam nadzieję, iż z czasem uda nam się znaleźć takie rozwiązanie, które sprawi, iż każde z naszych dzieci będzie szczęśliwe i doceni to, co ma.

Idź do oryginalnego materiału