We czwartek 26 lutego około południa w jednej ze śródmiejskich podstawówek nauczyciel zdekonspirował osobę, która podawała się za uczennicę jednej ze starszych klas.
Młoda kobieta miała wejść do szkoły, zostawić kurtkę w szatni, jak gdyby nigdy nic, wejść do sali lekcyjnej, rozłożyć zeszyty i usiąść w ławce. Gdy nauczyciel zorientował się w sytuacji i nakazał jej opuszczenie klasy, kobieta zareagowała słowną agresją.
Okazało się, iż była ona przyjaciółka jednej z uczennic. Jak wyjaśniła, już w pokoju psychologa „z koleżanką mają za mało czasu, by ze sobą pobyć, dlatego postanowiła towarzyszyć jej w szkole”.
Strażnicy miejscy ustalili tożsamość i wiek (niespełna 17 lat) nierozłącznej przyjaciółki. W związku z niepełnoletnością o jej niefortunnym wyczynie zawiadomiono mamę, która zobowiązała się przyjechać po odbiór córki.









