Mieli mieć własne dziecko, więc już nie potrzebowali dziecka z domu dziecka

polregion.pl 2 tygodni temu

Siedziałem skulony w kącie, łzy lały mi się po policzkach. Nie mogłem zrozumieć, co takiego zrobiłem złego. Dlaczego mama i tata mnie zostawili i oddali do domu dziecka? Przecież tak bardzo ich kochałem i zawsze byłem posłuszny.

Moja biologiczna mama zostawiła mnie jeszcze w szpitalu zaraz po urodzeniu. Później adoptowali mnie Irena i Wojciech. Oni sami nie mogli mieć dzieci, więc wzięli mnie z domu dziecka. Jednak Wojciech nigdy do końca mnie nie pokochał. Czuł, iż nie jestem jego synem i nie potrafił się do mnie zbliżyć. Za to Irena otoczyła mnie czułością, tuliła mnie i bardzo troszczyła się o mnie, choć nigdy nie została dla mnie prawdziwą mamą.

Mijały lata. Dorastałem wśród nich, kochając ich całym sercem. Aż pewnego dnia Irena dowiedziała się, iż jest w ciąży. Była przeszczęśliwa, gdy powiedziała o tym Wojciechowi, dosłownie nie posiadali się z radości.

Od tej pory przestałem dla nich istnieć. Coraz bardziej ich denerwowałem, a Wojciech zaczął mnie choćby bić. Stałem się dla nich kimś zbędnym. W końcu zdecydowali się na zwrot oddali mnie z powrotem do domu dziecka. Sporządzili odpowiednie dokumenty i odebrano im prawa rodzicielskie w sądzie.

Po rozprawie Irena podeszła do mnie i bez emocji powiedziała, iż teraz będę mieszkał w domu dziecka. Płakałem, wołając za nią mamo, ale ona tylko odwróciła się i odeszła. Miałem wtedy zaledwie pięć lat… Tak bardzo ufałem tym ludziom, tak bardzo ich kochałem, a oni mnie zdradzili. Najpierw moja biologiczna mama, a teraz adopcyjni rodzice.

Sędzina prowadząca sprawę, pani Katarzyna, patrzyła na wszystko z boku. Widząc moje cierpienie, podeszła do opiekunki z domu dziecka i powiedziała, iż zaadoptuje mnie. Nie mogła znieść myśli, iż znowu byłem zdradzony przez bliskich. gwałtownie załatwiła wszystkie formalności i zabrała mnie do siebie.

Katarzyna już od pierwszych chwil mówiła do mnie czule Lesiunio. gwałtownie przestałem myśleć o wcześniejszych rodzicach i bardzo się do niej przywiązałem. Minęły lata. Dobrze radziłem sobie w szkole. Liceum skończyłem z wyróżnieniem, dostałem złoty medal, a później dostałem się na medycynę. Po studiach otrzymałem propozycję pracy w prestiżowej klinice w Warszawie.

Pewnego dnia do gabinetu przyszedł pewien mężczyzna. Od razu rozpoznałem Wojciecha, mojego pierwszego ojca adopcyjnego. Powiedział mi, iż jego żona zmarła przy porodzie, a dziecko urodziło się martwe. Po tym wydarzeniu zaczął pić i pogrążył się w nałogu. Dopiero nowa partnerka, Magdalena, pomogła mu wyjść z tego i namówiła na leczenie.

Tak nasze drogi znowu się przecięły. Choć byłem jeszcze młody, pamiętałem, jak tragicznie mnie potraktował. Jednak przypomniałem sobie przysięgę Hipokratesa i mimo wszystko pomogłem Wojciechowi. Los i tak bardzo go ukarał. W Polsce mówi się, iż sierot krzywdzić nie wolno. Mimo, iż mógłbym się mścić, nie zrobiłem tego życie już wystarczająco go dotknęło.

Idź do oryginalnego materiału