IX Dyktando Gwarowe tradycyjnie odbyło się w Wilkowie. Wydarzenie przyciągnęło miłośników języka świętokrzyskiego z całego regionu.
Jego pomysłodawca, Wojciech Kózka podkreślił, iż inicjatywa zrodziła się z potrzeby uhonorowania bogatego dziedzictwa kulturowego regionu nazywanego potocznie „doliną poetów ludowych”.
– Mieszkamy na pięknych terenach, które zapisały się w historii twórczością ludowych artystów. Chcieliśmy kilka lat temu w jakiś sposób uświetnić, przypomnieć te postaci. Przy okazji narodził się pomysł dyktanda i kolejne działania w tym kierunku – przypomniał.
Wśród twórców związanych z regionem wymieniani są m.in. Katarzyna Zaborowska, Maria Cedro-Biskup, Jan Cedro oraz Wojciech Grzegorczyk, związany z pobliskim Krajnem-Zagórzem. Współcześnie gwarę tworzą m.in. Jan Durlik oraz Zofia Szafraniec.
Konkurs główny obejmował dyktando przygotowane przez Marię Domańską-Nogajczyk z Biblioteki Uniwersyteckiej w Kielcach. Jak wyjaśniała, tegoroczny tekst nie był przypadkowy. Oparty został na twórczości śp. Ewy Siudajewskiej, regionalistki, gawędziarki, niestrudzonej strażniczki gwary świętokrzyskiej.
– Analizując dorobek poetów Doliny Wilkowskiej i współczesnych twórców piszących gwarą uznałam, iż należy szczególnie podkreślić i docenić wkład Ewy Siudajewskiej. Wiemy, jak ogromne znaczenie miała jej działalność, nie tylko w propagowaniu gwary, ale również w podtrzymywaniu zwyczajów i obyczajów. Aktywnie współpracowała z młodzieżą i studentami – przypomniała.
Jak zaznaczyła, kultura ludowa bywa dziś spychana na drugi plan, a podobne inicjatywy służą jej przypominaniu, utrwalaniu i popularyzowaniu wśród kolejnych pokoleń.
21.02.2026 Wilków. Dyktamdo gwarowe / Fot. Jarosław Kubalski – Radio KielceSwoimi wspomnieniami podzieliła się także Teresa Bzymek, która kilka lat temu zdobyła tytuł Mistrzyni Gwary. Bardzo ją to ucieszyło, ponieważ gwarą posługuje się na co dzień. Traktuje tę regionalną mowę jako odskocznię, ale też naturalny sposób kontaktowania się z mieszkańcami wsi. Podkreśla, iż gwara nadaje rozmowie swobodę i autentyczność. Zauważa jednocześnie, iż młodsze pokolenie coraz rzadziej z niej korzysta i bywa, iż uznaje ją za niemodną.
– Jestem członkinią koła gospodyń, dlatego wracamy do dawnych tradycji i zwyczajów, pielęgnujemy kulturę naszej wsi. To nas bardzo cieszy, daje satysfakcję i stanowi powód do codziennego relaksu. Na wsi powrót do dawnych obrzędów jest właśnie taką formą wytchnienia i odpoczynku – podkreślała.
Z kolei goście specjalni mieli okazję zmierzyć się z tekstem napisanym gwarą przez miejscowego poetę Jana Durlika. Utwór pt. „Wiejski letni dzień” był, jak podkreśla autor powrotem do przeżyć sprzed lat 60 XX wieku, kiedy jako młody chłopiec wstawał o świcie budzony przez mamę, aby paść krowy i zaczynać dzień wraz ze wschodem słońca.
– Tyle historii naszej zostało – dlatego używamy gwary. Młodzi dziś już nie pamiętają, nie potrafią się nią posługiwać, a my jeszcze to pamiętamy, jak to dawniej bywało, jak się żyło na naszej wsi. To jest język ojczysty naszych dziadów i pradziadów i wracamy do historii – tłumaczył.
21.02.2026 Wilków. Dyktamdo gwarowe / Fot. Jarosław Kubalski – Radio KielceW wydarzeniu uczestniczyli także parlamentarzyści.
– Zobaczymy, jak to wyjdzie, bo to duży sprawdzian – mówi poseł Lucjan Pietrzczyk. -Język, którego dziś używaliśmy, to mój język domowy. Przekonamy się, ile z niego zostało – dodaje.
Jak podkreśla, na co dzień mierzył się głównie z gwarą mówioną. W szkole obowiązywał język literacki, ale w domu rozmawiało się gwarą. Udział w dyktandzie to nie tylko test umiejętności, ale też świetne doświadczenie i przyjemność bycia w takim towarzystwie.
– Teraz spotykam też ludzi, którzy mówią gwarą stylizowaną. Zresztą dzisiaj również pojawiły się słowa, które w rzeczywistości brzmiały nieco inaczej. Ale gdy trzeba „pogodać po naszemu”, to oczywiście potrafię. Najstarsi mieszkańcy mojej wsi wciąż rozmawiają ze mną gwarą i wręcz nietaktem byłoby odpowiadać im językiem literackim – opowiada.
21.02.2026 Wilków. Dyktamdo gwarowe / Fot. Jarosław Kubalski – Radio KielceZ kolei Senator Krzysztof Słoń podkreśla, iż od lat bierze udział w dyktandzie gwarowym i uważa je za wydarzenie wyjątkowe nie tylko w skali województwa świętokrzyskiego, ale być może także całego kraju. Kilka lat temu zdobył tytuł Mistrza Gwary Świętokrzyskiej i jak zaznacza co roku stara się go bronić. Cieszy go jednak rosnąca konkurencja oraz fakt, iż coraz więcej osób odkrywa urok lokalnej mowy.
Zwraca uwagę, iż dyktando to nie tylko konkurs językowy, ale także ważne spotkanie integrujące społeczność gminy Bodzentyn i wszystkich uczestników wydarzenia. Warto sprawdzać własne umiejętności językowe i dbać o język ojczysty odziedziczony po przodkach. Choć dziś ewoluuje, nie powinniśmy zapominać o swoich korzeniach.
– Z gwarą miałem do czynienia w dzieciństwie, gdy żyli moi dziadkowie. W podkieleckiej miejscowości słuchałem, jak mówili, jakie prowadzili rozmowy – to było bardzo emocjonujące. Choć gwara świętokrzyska różni się od języka urzędowego, niesie ze sobą mnóstwo emocji, barwę i dźwięczność, i to jest w niej najpiękniejsze zauważa.
IX Dyktando Gwarowe w Wilkowie zostało zorganizowane w Dzień Języka Ojczystego, który obchodzony jest 21 lutego. Wydarzenie po raz kolejny udowodniło, iż świętokrzyska gwara wciąż żyje nie tylko w poezji, ale także w codziennych rozmowach mieszkańców regionu, o czym przekonywał jego organizator, Stowarzyszenie „Łysica – Sabat”.







