Mazowiecka Kurator Oświaty apeluje do dyrektorów o weryfikację zapisów statutowych, które mówią o zasadach ubioru.
Zdaniem Wioletty Krzyżanowskiej mogą one ograniczać wolności uczniów.
Kwestie ubioru
Jak przyznaje dyrektor Szkoły Podstawowej nr 25 w Warszawie, Tomasz Ziewiec zapisy o ubiorze są w dzisiejszych czasach „nie do ogarnięcia”.
– Uczniowie mogą ubierać się do szkoły tak, jak chcą, jak czują, jak lubią. Dobrze byłoby, żeby zachować w tym umiar i pewnego rodzaju dostosowanie. Inaczej ubieramy się, kiedy chcemy pograć w piłkę, inaczej ubieramy się, kiedy idziemy do szkoły. Po prostu jest taki dress code, który jest przyjęty – wskazuje.
Zapisy w statutach
Jak dodaje Ziewiec, takie zapisy w statutach często są egzekwowane wobec dzieci w okresie buntu.
– Jednym ze sposobów wyrażenia buntu jest ten bunt poprzez ubiór, a czasami przez fryzurę, ale myślę, iż każde pokolenie przez to przechodziło. Nie wiem, jak bardzo szkoła nie byłaby restrykcyjna, to uczniowie i tak potrafili te wszystkie restrykcje omijać – zaznacza.
Mazowiecka Kurator Oświaty w swoim apelu jednocześnie zarekomendowała przeanalizowanie szkolnych statutów i wypracowanie zasad ubierania się w dialogu z rodzicami.
Obawy dyrektora
Jak mówi dyrektor Szkoły Podstawowej nr 25, może to być „ciężkie do zrobienia”.
– Ja tego nie widzę. Myślę, iż najskuteczniej było to rozwiązane dawno, dawno temu, gdzie były tak zwane fartuszki szkolne i one miały sens. Powrót do jakiejś prostej formy byłby możliwy, ale musiałaby to być prosta forma, w miarę tania i nie wiem, czy w toczących się w Polsce zajadłych dyskusjach politycznych to jest dla zdrowienia – wskazuje.
Mazowiecka kurator swoim apelu przyznaje, iż zamiast przepisów w statutach, szkoła może promować pożądane wzorce w obszarze ubioru.
Czytaj też:
Nowe technologie w mazowieckich szkołach. Wsparcie trafi do ponad 600 placówek









