Moi rodzice nigdy nie traktowali mnie jak własnego dziecka, bo większość czasu spędzałam z babcią. Teraz jednak nie mogę spędzić choćby jednego dnia ze swoimi wnukami.

newskey24.com 5 godzin temu

Zawsze miałam takie wrażenie, iż moi rodzice traktowali mnie niesprawiedliwie. Zacznijmy od mojego dzieciństwa praktycznie wychowywała mnie babcia, bo rodzice harowali, żebyśmy jakoś dali radę. Pamiętam, jak zostawiali mnie u babci, kiedy szli do pracy albo mieli jakieś ważne sprawy. Szczerze mówiąc, to właśnie babcia mnie wychowywała i jestem jej za to przeogromnie wdzięczna.

Dziś mam już swoje dzieci, dwie córeczki Zosia i Bogna. Mój mąż i ja mamy aż po dwie prace, żeby odkładać na własne mieszkanie. Na początku było naprawdę ciężko wszystko pogodzić, więc rodzice zaoferowali, iż nam pomogą. Odprowadzali dziewczynki do przedszkola, zabierali je na spacery, na różne zajęcia czy festyny, spędzali z nimi sporo czasu.

W skrócie mówiąc, to oni zajmowali się naszymi dziećmi w czasie, gdy my zasuwaliśmy w pracy. Dobrze rozumieli w jakiej jesteśmy sytuacji i chętnie nas wspierali. Ale pewnego dnia mama przyszła do mnie i powiedziała, iż planują wynająć swoje mieszkanie i przeprowadzić się na wieś. Szczerze? To jest kawał drogi od nas i zupełnie mi się to nie spodobało. Mamo, błagam cię, daj jeszcze kilka miesięcy, zanim się wyprowadzicie. Jesteśmy już naprawdę blisko uzbierania na swoje własne mieszkanie. Gdybyście zniknęli teraz, musiałabym rzucić pracę i znowu wszystko się opóźni, pewnie w tym roku nie uda nam się nic kupić naprawdę prosiłam ją wtedy.

Jej odpowiedź kompletnie mnie zaskoczyła. Powiedziała: Nie zostajemy tu przez ciebie. Po prostu chcemy już wyjechać i tak zrobimy. Ale musisz sama nauczyć się radzić z dziećmi. Cały czas liczysz na innych. My nie musimy ci pomagać. Byłam w szoku, poczułam się trochę dotknięta tym, jak to powiedziała, ale starałam się nie dać po sobie poznać emocji. Uznałam, iż już nie ma sensu ich namawiać, skoro tak zdecydowali te kilka miesięcy nie zmieni ich życia na lepsze czy gorsze. Po prostu pogodziłam się z tym, iż nie chcą spędzać czasu z moimi dziewczynkami i nie mogę ich do tego zmuszać. Tak naprawdę mój mąż i ja od zawsze przyzwyczajeni byliśmy do tego, żeby stawiać czoła problemom sami i radzić sobie bez niczyjej pomocy.

Idź do oryginalnego materiału