Moi rodzice nigdy nie traktowali mnie jak własnego dziecka, bo większość czasu spędzałam z moją babcią. Teraz sama nie mogę spędzić choćby jednego dnia z własnymi wnukami.

newskey24.com 4 godzin temu

Wiesz co, od zawsze miałam poczucie, iż rodzice trochę niesprawiedliwie mnie traktowali. Jak byłam mała, praktycznie wychowywała mnie babcia, bo mama i tata musieli ciężko pracować, żeby nas utrzymać. Doskonale pamiętam, jak zawożono mnie do babci zawsze, kiedy musieli załatwiać swoje sprawy. I szczerze mówiąc, to właśnie babcia mnie ukształtowała, za co jestem jej ogromnie wdzięczna.

Dzisiaj sama mam dzieci dwie córki, Jagoda i Milena. Ja i mój mąż pracujemy na dwa etaty, odkładamy każdy grosz, żeby w końcu kupić własne mieszkanie w Warszawie. Na początku było naprawdę ciężko ze wszystkim, ale moi rodzice bardzo chcieli nam pomóc. Odbierali dziewczynki z przedszkola, zabierali je na spacery, różne zajęcia, jeździli z nimi na wieś do znajomych po prostu spędzali z nimi masę czasu.

Tak naprawdę to oni się nimi głównie opiekowali, kiedy my z mężem zasuwaliśmy na nasze mieszkanie. Nie musieliśmy im nic tłumaczyć bardzo dobrze rozumieli naszą sytuację i sami z siebie proponowali pomoc.

Pewnego dnia jednak przyszła do mnie mama i powiedziała mi, iż planują z tatą wynająć swoje mieszkanie i przeprowadzić się na wieś pod Lublin. To jest dość daleko od Warszawy, więc od razu się zmartwiłam. Mówię jej: Mamo, czy moglibyście się jeszcze trochę wstrzymać? Za kilka miesięcy powinniśmy mieć już odłożone na własne cztery kąty. jeżeli się teraz wyprowadzicie, będę musiała zrezygnować z pracy, no i nie kupimy mieszkania w tym roku…

Odpowiedź mamy mnie totalnie zaskoczyła. Powiedziała mi: Nie zostajemy tu przez ciebie. My po prostu chcemy się wyprowadzić i tak zrobimy. Musisz sama radzić sobie ze swoimi dziećmi. Zawsze liczysz na innych. My nie musimy ci pomagać.

Strasznie mnie to dotknęło i poczułam się z tym okropnie, choć nie pokazałam po sobie emocji. Wiedziałam jednak, iż te kilka miesięcy i tak dla nich nie zrobią wielkiej różnicy, a nie mam prawa nikogo do niczego zmuszać. Dotrzeło do mnie, iż najwidoczniej nie chcą już spędzać czasu z naszymi dziewczynkami i musimy z Andrzejem radzić sobie sami. W sumie zawsze tak mieliśmy, iż jak pojawiał się jakiś problem, braliśmy się w garść i działaliśmy po swojemu. Poradzimy sobie przecież to właśnie po polsku, z dumą i uporem iść przez życie, choćby jeżeli wszystko trzeba zrobić samodzielnie.

Idź do oryginalnego materiału