Mój teść zaniemówił, gdy zobaczył w jakich warunkach żyjemy
Poznałam mojego męża na weselu naszej wspólnej znajomej w Krakowie. Dopiero co przeniosłam się z Krosna do miasta, podjęłam nową pracę i byłam zachwycona, iż wreszcie wyrwałam się z rodzinnej wsi. Nasza relacja gwałtownie nabrała rozpędu po roku urodziła się nasza córka, Zosia.
Wtedy wszystko się rozpadło.
Dlaczego nasza córka jest blondynką z niebieskimi oczami, skoro my oboje mamy ciemne włosy i oliwkową cerę? wypalił pewnego wieczoru mój mąż, Marek.
Kochanie, przecież sam widzisz, iż Zosia jest podobna do twojego ojca. Spójrz na ich rysy twarzy próbowałam tłumaczyć.
Przestań. Dziecko powinno być podobne do rodziców, nie do dziadka. Moja mama też twierdzi, iż Zosia nie jest moja.
Moja teściowa, pani Halina, od początku była mi nieprzychylna. Uważała, iż nie zasługuję na jej syna. Za to teść, pan Stanisław, był dobrym, ciepłym człowiekiem. Od lat żył w nowym związku, ale o Marku nigdy nie zapominał.
Skończyło się tragicznie Marek sprowadził do naszego mieszkania inną kobietę. Kazał mi się natychmiast zbierać i opuścić dom. Nie miałam wyjścia.
Nie miałam dokąd pójść. Moi rodzice w Krośnie nie przyjęliby mnie z dzieckiem zbyt wielki wstyd na całą rodzinę. Dom rodzinny był stary, nieogrzewany, a zima była wyjątkowo sroga. Choć poprosiłam o pomoc przyjaciółkę Martę mogłam u niej zostać tylko kilka dni. W końcu wynajęłam niewielki pokój w starej kamienicy i zamieszkałam tam z Zosią. Budżet zaczynał mi się kurczyć, oszczędności znikały.
Pewnego dnia w sklepie Społem usłyszałam czyjś głos:
Zosiu, gdzie się podziewacie? choćby jechałem na wieś, żeby was tam szukać zawołał pan Stanisław.
Dobrze, iż cię widzę szepnęłam, czując wzruszenie.
Wiem, co zrobił Marek. Nie da się tego wytłumaczyć niczym. On i moja była żona oboje siebie warci. Gdzie teraz mieszkacie?
Pokój wynajmuję.
Rozumiem. Muszę już jechać w delegację do Poznania, ale jak tylko wrócę, postaram się wam pomóc. Trzymaj, powinno wystarczyć na dwa tygodnie podał mi kopertę z banknotami. W środku było tysiąc złotych.
Poczułam ulgę. Zosia miała co jeść, mleko i chleb nie stanowiły już problemu.
Teść pojawił się tydzień później, żeby sprawdzić, jak sobie radzimy. Był wstrząśnięty, widząc jak mieszkamy. Przyjąć nas do swojego nowego domu nie mógł obecna żona nie zgodziła się. Stanisław jednak znalazł rozwiązanie: przeznaczył wszystkie swoje oszczędności na kawalerkę i zapisał ją na Zosię. Chciałam odmówić tak wielkiego daru, ale był nieugięty.
Nie robię tego dla ciebie, tylko dla niej powiedział stanowczo.
W ciągu miesiąca z Zosią zaczęłyśmy urządzać się w naszym nowym, malutkim mieszkaniu. Stanisław przywiózł meble, kuchenkę i lodówkę wszystko, co niezbędne do życia.
Nie musisz spieszyć się z przedszkolem Zosia powinna być z mamą. Pomogę wam w każdej sprawie. Moja żona się przekonała, chce poznać wnuczkę.
Dziękuję ledwo mogłam wydusić przez łzy.
Nie płacz, dziecko. Zawsze możesz na mnie liczyć. Z czasem wszystko wróci do normy, uwierz mi powiedział cicho, ściskając mnie za rękę.
Dzisiaj jestem wdzięczna, iż Zosia ma tak cudownego dziadka, choć z ojcem nie miała tyle szczęścia. Stanisław oddał wszystko, żeby nam pomóc nie pozwolił nam zginąć.
Po latach wyszłam za mąż ponownie, ale o teściu nigdy nie zapomniałam. Chętnie go zapraszamy do siebie jest u nas zawsze mile widziany, odwiedzamy go i jego żonę. Wreszcie jest spokojnie, a ja wiem, iż wszystko się ułożyło.














