Mój wymarzony mężczyzna zostawił dla mnie żonę, ale choćby nie przypuszczałam, jak bardzo wszystko obróci się przeciwko mnie.

newsempire24.com 14 godzin temu

Mężczyzna moich marzeń zostawił dla mnie żonę, ale choćby nie przypuszczałam, jak wszystko obróci się przeciwko mnie.

Podziwiałam go jeszcze od czasów studiów. To była miłość bezwarunkowa naiwna i ślepa. Kiedy wreszcie zwrócił na mnie uwagę, zupełnie straciłam głowę. Spotkaliśmy się ponownie kilka lat po ukończeniu studiów pracowaliśmy w tej samej firmie. Mieliśmy podobne wykształcenie, więc nie było w tym nic dziwnego, ale ja widziałam w tym znak przeznaczenia.

Wydawał mi się ideałem. W swojej młodości nie przejmowałam się tym, iż miał już żonę. Nigdy nie byłam zamężna, nie wiedziałam, jak to jest patrzeć, gdy rozpada się małżeństwo. Dlatego nie czułam żadnych wyrzutów sumienia, gdy Krzysztof zdecydował się zostawić dla mnie swoją żonę. Kto by pomyślał, iż to przyniesie mi tyle cierpienia? Ludzie mają rację nie da się zbudować szczęścia na nieszczęściu innych.

Gdy wybrał mnie, byłam w siódmym niebie i gotowa byłam wybaczyć mu wszystko. W codziennym życiu jednak nie był już tym samym księciem z bajki. Jego rzeczy walaly się po całym domu, a on kategorycznie odmawiał zmywania naczyń. Wszystkie domowe obowiązki spadały na mnie. Ale wtedy jeszcze mi to nie przeszkadzało.

Szybko zatarł wspomnienia poprzedniego małżeństwa. Nie mieli dzieci, a ich związek, jak się okazało, był układany przez jej rodziców. Ze mną było inaczej przynajmniej tak mi mówił.

Moje szczęście nie trwało długo, bo wszystko się zmieniło, gdy zaszłam w ciążę. Na początku Krzysztof był zachwycony. Zorganizowaliśmy choćby wielkie rodzinne przyjęcie. Wszyscy życzyli nam miłości i zdrowia dla naszego dziecka.

Tamta noc pozostaje w mojej pamięci jako jedna z najpiękniejszych. Niczym tego nie żałuję. Ale od tamtego momentu moja ślepa miłość zaczęła gasnąć.

Im bardziej rosło moje brzuch, tym rzadziej widywałam Krzysztofa. Poszłam na urlop macierzyński, więc spotykaliśmy się tylko późnym wieczorem. Coraz częściej zostawał w pracy, chodził na firmowe imprezy. Na początku nie zwracałam na to uwagi, ale niedługo zaczęło mnie to męczyć. Domowe obowiązki stawały się coraz trudniejsze nie mogłam już choćby pochylić się, by zebrać porozrzucane skarpetki.

W tamtym czasie często zadawałam sobie pytanie czy nie pospieszyliśmy się z tym dzieckiem?

Wiedziałam, iż uczucia mogą ostygnąć, ale nie spodziewałam się, iż stanie się to tak szybko. Krzysztof wciąż przynosił mi kwiaty i czekoladki, ale w głębi serca pragnęłam tylko, by był przy mnie.

Wkrótce stało się jasne, iż nie chodziło o firmowe imprezy. Koledzy mimochodem wspomnieli przy kawie, iż w naszym dziale pojawiła się nowa, młoda pracownica. Brakowało personelu, a gdy poszłam na urlop macierzyński, sytuacja stała się krytyczna. Ironia losu.

Nie byłam pewna, czy chodzi właśnie o nią, ale jedno było pewne mój mąż miał kogoś innego, bo nie miał już dla mnie czasu. Albo pracował, albo był na służbie, albo na kolejnej imprezie, której “nie mógł odwołać”. Pewnego dnia znalazłam w kieszeni jego marynarki karteczkę z inicjałami, których nie znałam. Nie wiem, co mnie podkusiło, ale odłożyłam ją z powrotem i postanowiłam udawać, iż nic się nie stało.

Było okropnie być samą w siódmym miesiącu ciąży, podczas gdy mój mąż narzekał, iż stałam się zbyt nerwowa. Każda kłótnia kończyła się jego rozczarowanym westchnieniem. W jakiś sposób zrozumiałam, iż jeżeli poruszę ten temat, na pewno zostanę sama. Strach przed utratą męża był tak wielki, iż nie mogłam myśleć o innych rzeczach. Mówią, iż jeżeli czegoś bardzo się boisz, to na pewno się to stanie.

Jakkolwiek pięknie Krzysztof mnie adorował, nie był prawdziwym dżentelmenem. Najgorsze słowa, jakie usłyszałam, to: *”Nie jestem gotowy na dziecko.”* I: *”Mam kogoś innego.”* choćby nie pamiętam dokładnie, jak mi to powiedział, ale w tamtej chwili poczułam, iż tracę rozum.

Nie spodziewałam się, iż znajdę w sobie siłę, by złożyć pozew o rozwód. On też chyba nie spodziewał się, iż przestanę tolerować jego zachowanie. I na pewno nie spodziewał się, iż następnego dnia wyrzucę wszystkie jego rzeczy za drzwi. Cieszyłam się, iż mieszkanie było wynajmowane nie musieliśmy się nim dzielić.

A dziecko? Pomyśl o dziecku. Jak je utrzymasz?

Znajdę sposób. Będę pracować zdalnie. Poza

Idź do oryginalnego materiału