Moja mama chce przekazać mieszkanie i oszczędności, które zostawił mi tata, swojemu synowi!

newsempire24.com 7 godzin temu

Moi rodzice zdążyli razem pomieszkać tyle co kot napłakał. Miałam może cztery lata, kiedy mój tata wyszedł po chleb i wrócił… tylko na kilku starych zdjęciach z rodzinnego albumu. Los chciał, iż zostawił po sobie nie tylko melancholijne wspomnienia, ale i niemałą sumkę na moim koncie w PKO, która przez lata rosła, aż miło było popatrzeć.
Potem mama wyszła za mąż ponownie, urodził się mój brat taki typowy Jasiu z zadartym noskiem. Mnie od tej pory przypisano rolę domowej pomocy, pełnoetatowej siostrunii-Opiekunki i księżniczki na zmywaku.
Patrząc na to, jak mama tuli Jasia, czyta mu wieczorem pana Kleksa, kupuje kolorowe zabawki i sweterki marki Wólczanka, człowiekowi aż chciało się łezkę uronić. A ojczym też nadstawiał karku tylko za swoim jedynakiem. O mnie nikt nie zawracał sobie głowy aż przyszły gorsze czasy. Małżeństwo mojej mamy i ojczyma zaczęło trzeszczeć jak stare drzwi, on zaczął zaglądać do kieliszka, a potem już w domu bywało mniej wesoło. W tej domowej loterii najczęściej to ja zgarniałam burę, bo wiadomo nie nasza. Parę lat później byli po rozwodzie.
W końcu spakowałam manatki i wyjechałam na studia do Poznania, zostawiając za sobą matkę z bratem, zalegających w mieszkaniu po zmarłym tacie. Do rodzinnego domu zaglądałam rzadko, bo dorabiałam po aptekach i w bibliotece.
Pewnego razu, kiedy wpadłam po dłuższej przerwie, w moim pokoju spał jakiś nieznany mi delikwent, a mama urządziła sobie legowisko na kanapie obok kuchni. Okazało się, iż to wszystko to koledzy mojego brata, a ja jestem tu bardziej gościem niż domownikiem. Spróbowałam z nimi porozmawiać, ale jak na złość sytuacja zrobiła się jeszcze bardziej groteskowa. Rano obudzili mnie i bez ceregieli kazali ruszyć do banku po kasę, którą zostawił mi ojciec, bo Jaś przehulał wszystko w pokera. Powrót do dzieciństwa oczywiście w tej niechlubnej, wykorzystaj-siostrę wersji.
Ironia losu przyjechałam do domu, żeby im powiedzieć, iż spodziewam się dziecka i naiwnie wierzyłam, iż czeka mnie ciepłe rodzinne powitanie A tu los dał mi szkołę życia. Wzięłam sprawy w swoje ręce i poprosiłam ich, żeby pakowali walizki, bo od dziś zamieszkają z babcią Haliną na podlaskiej wsi. Mieszkanie było moje, nie zamierzałam pozwolić, żeby jacyś domowi grajkowie czyhały na moją cierpliwość i oszczędności.
Mama z bratem zaczęli się śmiać, chyba myśląc, iż żartuję. Odezwałam się do policji panowie z komisariatu bardzo uprzejmie pomogli rodzince przenieść się do nowego miejsca zameldowania. Potem zmieniłam zamki, a razem z narzeczonym planujemy sprzedać mieszkanie i kupić coś nowego dla naszej przyszłej rodziny, może gdzieś pod Krakowem. Oczywiście, wymieniłam też numer konta i bank, bo mama już raz próbowała się do moich pieniędzy dokopać.
Jestem pewna, iż tata, gdziekolwiek teraz się kręci, byłby ze mnie dumny zrobiłam to, co powinnam, dbając w końcu o własne szczęście.

Idź do oryginalnego materiału